| Orientujecie się jakie biura organizują jednodniowe wyjazdy narciarskie?
| Czy

Podepne się do tematu:

Gdzie najlepiej jechać na narty z Opola, to znaczy tak, żeby było raczej
blisko (oczywiście na ile to możliwe).
Ważne jest też aby był dojazd pociągiem lub autobusem bo nie dysponuje
samochodem.
Będe też potrzebował wypożyczyć sprzęt no i żeby były zjazdy raczej dla
początkujących.
Będe potrzebował też noclegu bo planuje wyjazd na 3 dni (weekend w
styczniu).

A może wiecie jak kształtują się ceny wypożyczenia sprzętu i noclegu?

Pozdrawiam
Darek Grabowski


Najpierw musisz sie dostac autobusem do Głuchołaz a potem do Mikulowic. To
pierwsza czeska wioska za Głuchołzami. Tam jest dworzec kolejowy. Stamtąd to
juz juz wybór masz duzy. Wsiadasz do pociagu i mozesz wysiąsc w Jeseniku,
Lipowych Łazniach, Ramzowej albo nawet w Ostrużnej. W tych miejscowosciach o
nolcleg nietrudno. Ceny za nocleg od 200 koron w zwyz. Wypozyczenie całego
sprzetu to koszt około 200 -300 Koron. Z tego co sie orientuje to Ramzawa
jest najdroższa. Dlatego tam nie jezdze.

Zobacz tu http://www.holidayinfo.cz/main.php?lang=7


· 

Witam,
W zwiazku z tym, co juz wiecie, chcialbym wybrac sie na pozegnalna wycieczke na
trasie Warszawa - Kotlina Klodzka - Warszawa w weekend 8-9 marca.
Propozycja jest nastepujaca:

Warszawa (piatek wieczor) - Wroclaw - Walbrzych (fotki wjazdu pociagu z Klodzka
na moscie, odjazd do Klodzka o 9.00) - Klodzko - Stronie - Klodzko (nocleg).
Nastepnego dnia: Klodzko - Kudowa - Klodzko - Kamieniec - Nysa - Glucholazy -
Nysa - Opole - Warszawa. Tu pytanie do lokalnych znawcow polaczen: czy na
Olenke (odjazd Opole 17.48) zdaza sie osobowym z Nysy (Opole p. 17.39) ?

Drugie pytanie: sklad "SUDETOW" do Warszawy, odjezdzajacy o 11.09 ze Stronia -
kiedy tam dociera w soboty i niedziele?

Powrot do Warszawy w niedziele, 22.35.

Jezeli zbierze sie min. 11 osob chetnych - jedziemy i wracamy za pol ceny.

Oczekuje tez innych ciekawych propozycji rozkladowych, szczegolnie jakby
zaliczenie Glucholaz, Stronia i Kudowy polaczyc z zaliczeniem Mezimesti oraz
odcinka Jaworzyna - Kamieniec Zabkowicki. W gre wchodzi tylko weekend, a z
fotograficznych wzgledow chcialbym przejechac tymi odcinkami za dnia.

Pozdrawiam i czekam na zgloszenia ewentualnych chetnych do ekspedycji

(moze w Walbrzychu wynajmiemy busa, ktory nas powozi do interesujacych
pociagow, aby nie czekac zbyt dlugo?)

Marcin


Witam,
W zwiazku z tym, co juz wiecie, chcialbym wybrac sie na pozegnalna wycieczke
na
trasie Warszawa - Kotlina Klodzka - Warszawa w weekend 8-9 marca.
Propozycja jest nastepujaca:


...
Bardziej konkrestnie JEDEN Z MOZLIWYCH wariantow wyglada tak:
wyjazd w piatek, 7.3.:
Warszawa C. 2229 pos. od Wroclawia os. - Walbrzych Gl. 0715
Walbrzych Gl. 0814 os. Mezimesti 0909
Mezimesti 1002 os. Nachod 1054
piechota / busem
Kudowa 1315 Klodzko M. 1426
Klodzko M. 1631 Stronie Sl. 1729
Stronie Sl. 1752 Klodzko 1851
nocleg - schronisko PTSM
niedziela, 9.3.:
Klodzko 0706 Walbrzych 0833
tu duzo czasu, mozna cos porobic albo kawalek wrocic pociagiem w kier.Klodzka.
Mozna wracac przez Klodzko - Kamieniec...
Walbrzych 1059 Jaworzyna 1152
zwiedzanie skansenu ;-)
Jaworzyna 1351 Nysa 1420
Nysa 1443 Glucholazy 1513
Glucholazy 1541 Nysa 1608
Nysa 1629 Opole 1739
Opole 1748 pos. Warszawa C. 2235

Inne ciekawe propozycje?

Pozdrawiam,

Marcin


Za kilka dni wybieramy się astrowozem do Chorwacji, i jako że kto pyta
nie
błądzi, szukam informacji jaką drogę lepiej wybrać, czy przez Czechy i
Austrię, czy też jadąc z  zachodniej Polski pojechać najpierw do
Niemiec, i
przez Regensburg i Monachium na południe, później Austria, itd...


pare dni temu wrocilem, w tamta strone jechalem

Wroclaw - Glucholazy - Mikulov - Brno - Wieden - Maribor - Zagrzeb - Split

Jak jest z noclegami na ewentualnej drodze, są jakieś niedrogie
hotele/motele?
Będziemy jechać "na jedną tarczkę" więc za jednym rzutem chyba się nie
uda.


Wyjechalem o 21 o 12 bylem w Splicie, mozna spokojnie nawet i godzine
krocej jechac

Jak wygląda sprawa tankowania LPG na którejś z tych tras? Jest gdzie
tankować,
czy od razu szykować się na horrendalne wydatki na paliwo?


Gaz tankowalem w Glucholazach
pozniej
Mikulov (stacja shell po lewej stronie, ponad 14 koron za litr)
okolo 105 kilometr za Wiedniem duzy parking ze stacja Agip (0,7 euro za
litr gazu)
Zagrzeb (zjazd z obwodnicy na Jug, pozniej powrot na obwodnice) stacja
Tifon
ale mozna tez 20-30 km za zagrzebiem
a pozniej na trasie (jechalem autostrada) juz nie ma problemu, na zoltych
stacjach Tifon jest gaz i na bardzo wielu niebieskich Ina
cena gazu 3.05 kuny
gaz nazywa sie auto-plin, nie zawsze na tablicach informacyjnych jest info
o gazie, trzeba wypatrywac butli na stacji

pozdro


· 

Witam

Zbiórka uczestników wycieczki (tym razem niewiele nas będzie) ustalona została w Pokrzywnej w sobotę koło południa (dokładną godzinę jeszcze musimy ustalić i podam może jutro).

Rozkład jazdy PKS:
OPOLE - POKRZYWNA

Odjazd Przyjazd Oznaczenia Relacja

6:35 8:24 A OPOLE - GŁUCHOŁAZY
przez DĘBINA, POKRZYWNA SKRZ.
7:30 9:17 U OPOLE - GŁUCHOŁAZY
przez DĘBINA, POKRZYWNA
10:00 11:39 U OPOLE - GŁUCHOŁAZY
przez DĘBINA, POKRZYWNA SKRZ.

A - nie kursuje w niedziele i święta
U - nie kursuje 25.XII, 01.I i pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych

Nocleg zarezerwowany jest w schronisku Pod Biskupią Kopą (48-267 Jarnołtówek, tel. 077 439-75-84) dla 6 osób (Smyk, Emil+1, Jarko, Mpie, Kasia).

Pozdrawiam
kasia

A ja kocham i wodę i góry
W górach jestem kilka razy w roku... NA SZCZĘŚCIE! Zawsze w zimie jestem w Górach Opawskich (Zlate Hory, Głuchołazy, okolice) i w rejonach Jesenik + w ciągu roku zawsze zalicze albo Gorce albo Tatry, Bieszczady, Karkonosze lub jeszcze inne. Mój największy sukces to zdobycie Triglav'u (2864 m.n.p.m.) w Alpach Julijskich... Generalnie wszystkie te wypady (wodne i lądowe) zawdzięczam harcerstwu i mojej najukochańszej drużynce (poczytajcie, pooglądajcie http://www.7gidh.org/ )

Noclegi w Beskidzie Żywieckim:
http://www.e-gory.pl/inde...d=84&Itemid=105
Osobiście, to przeważnie po jakichś bazach harcerskich, po szkołach czy po znajomych nocleguję

Ja miałem z żoną jechać w poniedziałek i zostać do środy (czwartku) tam ale wczoraj podzwoniłem po kilku agroturystykach w Karpaczu i nigdzie nie znalazłem wolnego miejsca z noclegiem. Dzisiaj będę dalej szukał spania tam na 2 dni, może gdzieś w okolicy.
Jadę autem ale z Głuchołaz i w poniedziałek więc chyba nie będzie wam po drodze.
Będę się starał być we wtorek około 9:00 już na miejscu więc możemy się zdzwonić w Karpaczu. Podajcie jakieś namiary na Was.

Marcin 0696 099 116

Ja niestety w niedzielę nie pojadę. Rodzina zoobowiązuje. Jadę w sobotę rano 9:00-10:30. Jakby ktoś jednak jechał w sobotę to mogę sie dopasować co do czasu i miejsca spotkania. Wypad na około 4 godziny z Głuchołaz przez kopę, rejwiz a może coś jeszcze. Rower górski. Wracam do Głuchołaz bo tam mam nocleg u rodziny. Sam lub z kumplem. Jeszcze niewiem. Jakby ktoś przypadkiem jednak niemógł w niedzielę a był w sobotę to 0696 099116.

Powodzenia w niedzielę. Jadę na Nobby Nic więc jak zobaczycie tam taki bieżnik na szlaku to moje ślady

To nie wiem, każdy inaczej sie zorganizuje, ja nie widze problemu skoczyć tam, zapisać sie, rozgrzać i startnąć. Zresztą tak było w Głuchołazach, szukaliśmy tej miejscówki i nie było problemu.
Inna sprawa że mi szkoda kasy na noclegi, ostatnio u mnie kiepsko z gotówką a musze opony kupić przed maratonem bo już mam semi slick'i.

tak dla jasności - 5-dniowy termin na wpłaty za noclegi jest liczony od daty ostatniej aktualizacji pierwszego posta, tak? czyli mija bodaj 10.09? czy może info o tej rezerwacji pojawiło się w wątku wcześniej?

Post był publikowany w nocy z piątku na sobotę, więc termin mija gdzieś w środę Rezerwację chcemy zrobić maksymalnie w środę, bo wierz mi że ta miejscówka w Głuchołazach była kolejna na liście, we wszystkich poprzednich brak miejsc Turystyka w regionie kwitnie Kolejny sensowny hotel z listy z wolnymi wyrkami jest w Nysie...

Potwierdzam swoją obecność wraz z pilotką na Tatry drift 2008.
Dojedziemy do Was w sobotę. Wcześniej nie pasuje, wyjedziemy z Poznania gdzieś 5 rano. Wracamy w poniedziałek.
Nie mamy załatwionych jeszcze noclegów, ale pojedziemy w ciemno.
Jedyny powód dla którego mielibyśmy nie dojechać to załamanie pogody (mam na myśli śnieg).
Mam nadzieję, że wówczas nas zrozumiecie, w końcu mamy trochę do przejechania...
Do zobaczenia w Głuchołazach.

Potwierdzam swoją obecność wraz z pilotką na Tatry drift 2008.
Dojedziemy do Was w sobotę. Wcześniej nie pasuje, wyjedziemy z Poznania gdzieś 5 rano. Wracamy w poniedziałek.
Nie mamy załatwionych jeszcze noclegów, ale pojedziemy w ciemno.
Jedyny powód dla którego mielibyśmy nie dojechać to załamanie pogody (mam na myśli śnieg).
Mam nadzieję, że wówczas nas zrozumiecie, w końcu mamy trochę do przejechania...
Do zobaczenia w Głuchołazach.


Super Z noclegami chyba nie powinno być problemów, parę pokojów jeszcze
jest dostepnych... Prognoza pogody śniegu nie przewiduje, w sobotę nawet jakieś
słońce ma być -))

Po
M

ja to dopiero dziś znalazłam nocleg na wyjazd majowy. W Głuchołazach. Ale sie naszukałam, tanio i blisko nie ma. A w moich ulubionych górkach ( Karpaty) to już nic nie ma. Ale najważniejsze ze coś mam i pojadę wypocząć. Po tym weekenddzie idę do szpitala niestety. Ale potem mam 2 tygodnie w domu kurować się i w tym czase musze prace magisterską napisać. A drugi weekend majowy to tez coś planujecie??/

GŁUCHOŁAZY - BANDEROZA !! Gośka... ja, Zarzyc i Damian byliśmy tam 2 razy w gimnazjum(ja i damian 2 razy, zarzyc raz), dokładnie w tym ośrodku, ON JEST WYJEBISTY, ale powodzenia w znalezieniu noclegu w połowie maja...W maju przeciesz wszyscy jadą na zielone szkoły, ale oczywiscie nie my...Najważniejsze - 10 min do miasta gdzie jest sklep 24h z alkoholem w ktorym z tego co pamietam sprzedaje miła młoda pani :]. W chuj duża hala sportowa(kosz, piłka nożna, siatkówka) , sauna, kafejka internetowa, rowery, hulajnogi, siłownia, wyżywienie, czechy blisko(30 min z buta), ale tak juz pewnie nie ma miejsca :

pozwólcie, z będę konekwentny w tym temacie i co jakiś czas umieszczę termin i miejsce dłuższego wyjazdu. może ktoś, kiedyś...
a więc w dniach 1 - 7 grudnia Góry Stołowe i G. Bystrzyckie. nocleg w Karlowie i Głucholazach. wyjazd typowo wypoczynkowo-twórczy nastawiony na spcerki wśród labiryntów skalnych i nabranie energi.
kto był w "stołach" pewnie zna niezwykły, bajkowy klimat tych miejsc.

Kris co ty na to / kiedy wyjazd /


jeśli można moje trzy grosze, to proponowałbym wyjazd w sobotę o 5.00 rano z Lublińca.moglibyście podjechać do Olesna, lub ja jakoś doczłapałbym się do Dobrodzienia koło Szfara.Z Olesna do Głuchołaz na granicę w sobotę rano można dojechać w 1.40h.Na miejscu rejestracja, bieg /w moim przypadku człapanie rekreacyjno-krajobrazowe/, doprowadzenie się do stanu używalności /uzupełnienie płynów/,wyjazd do Trebovni /uzupełnienie płynów-sierpień miesiącem trzeźwości/, nocleg, bieg i patrz j/w.W drodze powrotnej można zatrzymać się w Mikulowicach.Jest tam bardzo fajny, tani, bardzo dobrze zaopatrzony przygraniczny sklepik, w którym oprócz napojów można kupić różnego rodzaju maści,żele, olejki do sauny w przystępnych cenach.
Wyjazd w piątek po południu, to wg. mnie niepotrzebna strata ok.300Kcs/nocleg i konsumpcja./

Kris co ty na to / kiedy wyjazd /


jeśli można moje trzy grosze, to proponowałbym wyjazd w sobotę o 5.00 rano z Lublińca.moglibyście podjechać do Olesna, lub ja jakoś doczłapałbym się do Dobrodzienia koło Szfara.Z Olesna do Głuchołaz na granicę w sobotę rano można dojechać w 1.40h.Na miejscu rejestracja, bieg /w moim przypadku człapanie rekreacyjno-krajobrazowe/, doprowadzenie się do stanu używalności /uzupełnienie płynów/,wyjazd do Trebovni /uzupełnienie płynów-sierpień miesiącem trzeźwości/, nocleg, bieg i patrz j/w.W drodze powrotnej można zatrzymać się w Mikulowicach.Jest tam bardzo fajny, tani, bardzo dobrze zaopatrzony przygraniczny sklepik, w którym oprócz napojów można kupić różnego rodzaju maści,żele, olejki do sauny w przystępnych cenach.
Wyjazd w piątek po południu, to wg. mnie niepotrzebna strata ok.300Kcs/nocleg i konsumpcja./

warto zgłosić drużynę.Sponsorem nagród drużynówki jest browar holba z hanuszowic.za zwycięstwo 3 kartony bro..., 2miejsce 2kart. 3-1 karton.
po biegu obiad i imprezy"kulturalno-oświatowe" a o 22.30 darmowy autobus do Czeskiej Trebovi.
Kaziu, liczę na Ciebie

Nie jade autostradami.Plan jest taki:
Wyjazd z Peterborough do Dover,potem prom do Dunqerkue,nastepnie jade do Lille i tam nocleg (mieszka tam moja ciotka i jest prawie po drodze).Z Lille na Brussels potem Aachen no i przez Niemcy do Cheb w Czechach.Tam mam zamiar przenocowac.No i ostatni etap to z Cheb przez Prage do Kudowy a ztamtad to tylko Klodzko ,Nysa i miejsce docelowe Glucholazy!
Mam nawigacie Tomtom i automape na pocket,a do tego Garmina na nokii tak wiec jestem zabezpieczony jakby cos sie zepsulo.Mape tez wezme.

Mamjeszcze jedno pytanie:jak zaladowac Ybr.Chodzi mi o to ze na kufry nie mam za bardzo kasy a to nie maly koszt.Posiadan tankbag na bak i plecak,ktory bede mial na plecach.musze zmiescic jeszcze ze dwa plecaki.Jak to zrobic najlepiej?Mam pare pomyslow ale moze doradzicie cos lepszego!

Robert1974 dnia Czw 21:04, 02 Kwi 2009, w całości zmieniany 2 razy

Masz okazję po raz kolejny przeżyć świetną zabawę z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów RŁ! „Studencki Sylwester 2007/2008”, który dla Ciebie przygotowaliśmy jest typową studencką przygodą, którą pamięta się do końca życia (lub nic się nie pamięta… haha). Studencki ośrodek, studencka kadra, studencki klimat, a przede wszystkim studencka cena: 490 zł

Przejazd autokarami w obie strony
Zakwaterowanie w ośrodku „Banderoza” w Głuchołazach
6 noclegów
wyżywienie 3 razy dziennie
codzienne dojazdy autokarami na stoki do Czech
zabawa Sylwestrowa z ciepłymi posiłkami
Ubezpieczenie NNW w Polsce
Do dyspozycji: hala sportowa, siłownia, sauna, kafejka internetowa, itd.

UWAGA! WSZYSTKIE SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE NA:
WWW.NZS.LODZ.PL

042-634-00-58
Łódź, ul. Moniuszki 4a,pok 208, IIp.


Jesli ktos z tych zgloszonych nie pojedzie albo przynajmniej polowa... to was pozabijam. nie po to tyle dzwonie i zalatwiam zeby teraz ktos nie pojechal bo nie umie dac 8 zł chocby za nocleg jak naprzyklad ktos da 20 czy 30 z tego co tam czytalem to juz w jakis sposob pokrywa kolege lub kolezanke... a robimy to tylko dlatego zeby nie obciazyc zbyt duzymi kosztami Kisla. on juz placi róznice... która chcemy zeby byla jak najmniejsza. placi za paliwo a to troche jest bo 3 kursy przynajmniej tam i spowrotem po 30 km. i zaplacil niektorym wpisowe na glucholazy. przynajmniej mi ale chyba wiecie o co chodzi. ? wiec nie piszcie teraz ze po tym calym zalatwianiu ktos nie pojedzie. jako ze jestem jedyny który jedzie z poza 12 to wplace Oli jak ja poporstu spotkam. pasuje wam Krzysie Lubisie? xD

Będzie i zimowisko. W ramach ogólnopolskiego rajdu Głuchołazy w górach Opawskich.
Planujemy wyjazd pod kątem drużyn młodszych (stworzymy 1 duży patrol), ale jakby się zebrała grupa conajmniej 5-osobowa starszych w wieku starszoharcerskim lub wędrowniczym (gimnazjum lub liceum) z opiekunem pełnoletnim, wiarygodnym i uprawnionym państwowym papierkiem - jak najbardizej może wziąć udział.

Termin: 28.01-01.02.2009 (środa-niedziela)
Miejsce: Głuchołazy i okolice Gór Opawskich
Forma: rajd. Noclegi w okolicznych miastach, zazwyczaj w szkołach (napiszę potem szczegółowo trasę).
Ale nie bój się, że nie dasz rady. Na trasie, którą wybierzemy będziemy mieli zapewniony przewóz ekwipunku. Trasy są ustalone pod drużyny harcerskie, czyli harcerzy w wieku 11-13, więc Ty też dasz radę
Koszt: ok. 100zł + należy opłacić składki harcerskie (40zł za rok).

Zgłoszenia: DO 03.01. To bardzo ważne, bo niewiele czasu zostało!!! Na mój nr 663934957. Należy też do tego czasu zapłacić zaliczkę 50zł.

Jest też do wykonania zadanie przedrajdowe, a co, nie myślcie sobie.
- napisać piosenkę o swojej drużynie/ patrolu i związaną z zimowym wyjazdem
- wykonać plakat prezentujący drużynę/ patrol
- przenieść 30dag cukierków

Więcej informacji wkrótce...

Zajonc

Bylam na zebraniu odnosnie praktyk i zrozumialam to tak : praktyki trwaja 20dni/150godz, maja byc zrobione w sanatorium badz w osrodku rehabilitacyjno wypoczynkowym (mozna sobie zalatwic we wlasnym zakresie lub wybrac 1 z 5 miejscowosci, z ktorymi umowe ma podpisana uczelnia, np. Jarnoltowek, Glucholazy). Osoby, ktore pracuja w zawodzie beda mialy zaliczone praktyki pod warunkiem, ze byly choc raz na wyjezdzie z pacjentami na turnus rehab.-wypoczynkowy jako opiekun i w dodatku musi byc minimum rok stazu (JA TO TAK ZROZUMIALAM ! moge sie mylic). Pierwsze slysze cokolwiek o zaliczeniu 2 roku jesli ktos zacznie robic praktyki w tym tygodniu - chociaz BARDZO bym chciala Jesli chodzi o miejscowosci, w ktorych sa praktyki i terminy turnusow, to o ile dobrze pamietam, kserowal je Kuba z grupy pierwszej i ma wstawic na forum. Wiem,ze w jednym z dwoch osrodkow w Jarnoltowku oplata za nocleg i wyzywienie wynosi 19zl za dobe, w innym osrodku (w jakims Kamieniu - nie pamietam jakim ) - 400zl za 20 dni pobytu, wyzywienie i ponoc bardzo dobra kadra, reszta jest bezplatna. Pamietajcie, ze ja to tak odebralam i dobrze by bylo jakby ktoras z osob obecnych na zebraniu potwierdzila to badz poprawila.

Mam pytanie wiecie coś może o sali w HOTELIKU SUDETY w Głuchołazach????


I nie glucholazy, ale pokrzywna
Post co prawda odlegly, ale zawsze moze sie przydac.
Od konca czerwa jest dostepna druga sala (na dole) na ok80 osób.
Na górnej sali mozna zrobic nawet na 160osób.
Cena na przyszly rok: 220zł/os. Ale jedyne czym musisz sie martwic to orkiestra, jaki alkohol i wybrac patere na tort. reszta jest w cenie - rowniez nocleg na 100osob. pokoje 2 i 4 osobowe, z mozliwosia dostawki. Dzieciaki do (?) lat 50% ceny.
Wesela jakie organizuja sa jedna z lepszych, okolica super, a jak komus by nie smakowalo jedzenie, to do moszczanki na pstraga moze isc

Witajcie,

Organizatorzy "wgórowego" festiwalu Kropka w Głuchołazach (20-21 lipca 2007) zapraszają wolontariuszy do pomocy przy organizacji imprezy:

POSZUKUJEMY kilkunaścioro zdecydowanych osób gotowych pomóc nam na miejscu w Głuchołazach w lipcu przy organizacji imprezy. Przygotowania zaczynamy od środy (18 lipca). Dla chętnych osób zapewniamy nocleg i wyżywienie. Kontakt: wgorach[at]wgorach.art.pl.


Informacja o festiwalu w tym poście oraz na stronie Kropki.

Sylwester Studencki

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok ...a pomiędzy nimi SYLWESTER, na który wszyscy studenci zmierzają do Głuchołazów!
Kochani studenci jak co roku zapraszamy na super mega full wypaśnego Sylwestra w Głuchołazach.
Siedem niezapomnianych dni za jedyne 490 zł. (27.12.2007-02.01.2008)
W cenie:

- przejazd autokarami w obie strony

- zakwaterowanie w ośrodku „Banderoza”

- 6 noclegów

- pełne wyżywienie (3 razy dziennie)

- codzienne dojazdy autokarami na stoki do Czech

- zabawa sylwestrowa z ciepłymi posiłkami (mile widziane stroje wieczorowe)

- ubezpieczenie NNW w Polsce

- do dyspozycji:

a) hala sportowa

b) sauna, siłownia

c) Internet

Zapisy i informacje w biurze NZS ul.Moniuszki 4a pok. 208

tel. 042 634 00 58 w godz. 9-17 od pon. do pt.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!!!! DO ZOBACZENIA!!

[ Dodano: 2007-11-14, 17:42 ]

Darogyje Druzja! W piątek 29 kwietnia w Międzybrodziu Żywieckim klub "Roztoka" o godz 21.00 rozpocznie się koncert Sznurowadeł-polskiego odpowiednika Leningradu,siedmioosobowy skład,dęciaki,akordeon,gitary,perkusja .zespół zagra największe przeboje Leningradu i zaśpiewa ...a jakże po rosyjsku w odmianie regionalnej:-).Koncert inauguruje trasę Sznurowadeł po kraju,następna odsłona w Głuchołazach.Należy zabrać ze sobą gorzołe,napojje winne,mile widziane Fikołki własnego pomysłu.Informacje o dojeżdzie i ew noclegu pod numerem telefonu 0509 012 966

Podaję możliwość dojazdu ze Śląska i Małopolski.Pociagiem z Katowic do Bielska -Białej,dalej autobusy na Czernichów co godzina z dworca pks,wysiadka w Międzybrodziu Żywieckim i mostem na drugą stronę,pytać o Roztokę.Z Krakowa pośpiesznym na Żywiec przez Międzybrodzie,taka sama wysiadka.Koncert potrwa ok godziny,potem przewidziane zaśpiewy regionalne z kapelą Bestyje.Impreza nosi znamiona Liryczno-Deliryczne więc póżniej nie reklamować-"a obsługa byla pijana,natomiast sam zespół przeklinał ze sceny w sposób wstrętny i nad wyraz lubieżniy prezentował fizjologię wobec wrażliwej publiczności ble ble..."Pozdrawiam i serdecznie zapraszam.

prześlę Wam wiadomość, którą otrzymałem na scoutface.com od pewnej druhny

Czuwaj Gorąco zapraszam na 10 już edycje Wielkiej Wędrownej Gry Terenowej Watra Głuchołazy 2009 stratujemy już 12 czerwca i spędzimy ze sobą najbardziej odjazdowy weekend o jakim tylko możecie marzyc - góry, noclegi pod namiotami, zjazdy linowe paintball itp . Przygotowaliśmy dla Was 3 trasy tematyczne od najmłodszych - zuchy przez harcerzy i harcerzy starszych aż do wędrowników. Atrakcji wystarczy dla każdego Czekamy na was może ta impreza będzie idealna okazja do sprawdzenia swoich umiejętności i poznania nowych ludzi . Więcej informacji na http://www.watra2009.republika.pl/
Z harcerskim pozdrowieniem Czuwaj Komendantka Rajdu pwd Małgorzata Setlak HO

Na stronie praktycznie jeszcze nic nie ma, ale miejmy nadzieję, że niedługo podadzą na niej jakieś szczegóły na temat tej Watry. Najwidoczniej to nie tylko dla wędroników więc zapraszam również inne piony. jeśli ktokolwiek byłby zdecydowany to chętnie wybiorę się z nim/nią.

gdzie glucholazy a gdzie karpacz, co to za porownanie? gdyby teraz bylo w glucholazach to nie ma w ogle rozmowy o noclegu to oczywiste, ze blisko

Wczoraj informowałem już o tym pozostałych organizatorów sztafety, po otrzymaniu odpowiedzi od niektórych z nich piszę już do wszystkich jej uczestników już zdecydowanych i tych potencjalnych.

Dorwało mnie jakieś perfidne choróbsko. Trzyma podwyższoną temperaturę (37-39), dostarcza paru innych nieprzyjemnych doznań. Siedzę w domu na L4 i pomału dochodze do siebie. Mój problem polega na tym, że nawet nie mam szans na powrót do formy do wtorku. Najnormalniej w świecie wątpię, że dam radę przejechać rowerkiem 32km z Prudnika do Głuchołaz przez G. Opawskie, dalej 45km w już płaskim terenie z Głuchołaz do Paczkowa i jeszcze 20km z Paczkowa do bazy w Służejowie koło Ziębic przez spore pagórki. Chociażby przez brak treningów w tym tygodniu

W zwiazku z tym zwalniam dwa pierwsze odcinki.
Ponieważ wątpliwym jest, że zgłosi się na nie jakiś rowerzysta przeliczyłem je na odcinki piesze. Ale zachęcam do zgłaszania się zarówno rowerzystów jak i piechurów. Owszem, trzeba trochę pokombinowac z transportem i noclegami (może jakiś namiot w Głuchołazach i wymiana ekipy pod nim?). Wierzę, że sztafeta zacznie się jednak w Prudniku, a nie w Paczkowie.

Prudnik - Paczków w wersji rowerowej pozostaje bez zmian:
Wyjazd z Prudnika we wtorek 7:00 w Głuchołazach o 11:00.
Wyjazd z Głuchołazów 11:00 w Paczkowie o 14:00.
Bez zmiany składu w Głuchołazach można wyruszyć nawet wcześniej i spokojnie całość przejechac, bez koniecznych rekordów prędkości.

Prudnik - Paczków w wersji pieszej, dla średniej prędkości marszu 4km/h z rezerwami, tak aby nie zmieniać niczego w kolejnych etapach sztafety:
Wyjście z Prudnika w poniedziałek o 17:00 w Głuchołazach o 2:00 (32km w 9h).
Wyjście z Głuchołazów we wtorek o 2:00 w Paczkowie o 14:00 (45km w 12h).

W związku z tym, że pozostaję w Poznaniu pod moim numerem (601-395-349) będzie można zgłaszac wszelkie problemy, pytania dot. połączeń komunikacyjnych, noclegów, zmiany ekip pokonujących poszczególne odcinki itd. Oczywiście będę w stałym kontakcie z uczestnikami i na bieżąco będę umieszczać relację ze sztafety na forum.

Czekam na reakcję i komentarze oraz zgłoszenia na odcinki bez obsady.
Pozdrawiam!
Łukasz

A ja wczoraj i dziś dokonałem w końcu zakupów. Zdecydowałem się na opcję z przerzutkami, więc mój bajk ma aktualnie Deore LX z tyłu i Deore z przodu. Oczywiście nie obyło się bez komplikacji. Okazuje się, że przednie przerzutki wymagają kompatybilnego mechanizmu korbowego, a dokładniej tarcz (naprawdę nie wiedziałem :). Różnica w ilości zębów między duża a średnią tarczą musi być większa lub równa 12, a u mnie wynosi 8, więc przy wrzucaniu blatu wodzik przerzutki zahacza o zęby środkowej tarczy. Na szczęście tymczasowo dało się tego uniknąć, montując przerzutkę prawie 1 cm wyżej niż powinna być, ale na dłuższą metę muszę dokonać upgrade'u korb. W sumie to i lepiej, będę miał 44 zęby na blacie zamiast 42 i będę mógł ciut szybciej jeździć. :)
Przy okazji sprawiłem sobie <a href="http://www.cyklotur.pl/go/_info/?id=2179&sess_id=6fba90086fcddebaf4db4ae9adffa9ec">nowe okulary</a> i jestem zajebiście zadowolony póki co. Wygodne, leciutkie, dobrze dopasowane. No i wreszcie mogę jeździć w okularach w nocy (dzięki wymiennym szkłom), co zaczyna mieć duże znaczenie -- mocno się ostatnio ochłodziło i przy większych prędkościach bez jakiejś osłony łzawią oczy.

Btw, o ile pogoda nie pokrzyżuje planów jedziemy z kumplem w poniedziałek na małą wycieczkę. :) Plan zakłada przejazd PKP z Opola do Nysy, następnie dojazd do Głuchołaz, zaliczenie Biskupiej Kopy i jakichś ciekawych terenów po drodze. Potem spadamy do Zlatych Hor, tam improwizujemy nocleg i na drugi dzień powrót do Nysy i potem do Opola -- z pomocą PKP lub bez, zobaczy się.
Jak na pierwszy wyjazd w góry zapowiada się fajnie i obaj z kumplem od dwóch dni już jaramy się jak dzieciaki. :) Szkoda tylko, że nie udało się zmontować większej ekipy... Może następnym razem.

// fixxxer

34. Ogólnopolski Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej BAZUNA
23-25 czerwca 2006 r. Elbląg, Podzamcze (na terenie Muzeum)

http://www.bazuna.art.pl/index.php

W sobotę koncert z okazji XX-lecia zespołu Słodki Całus od Buby

W koncertach nocnych wystąpią:
Marek Płoski • Bez Idola • Cisza jak ta • Vergil van Troff • Coffeina • Krążek • Grzegorz Suliga z koncertem poświęconym Ryszardowi Maniasowi • Czerwony Tulipan • Asia Kondrat z zespołem • BeniBe • Grzegorz Marchowski • Dnieje • Słodki Całus od Buby (XX lecie zespołu) • Timur i jego drużyna • kaVka • Do Góry Dnem • Bez Jacka • Zakaz wyprzedzania • oraz kilku zaproszonych wykonawców konkusowych.

RAMOWY PROGRAM PRZEGLĄDU BAZUNA 2006:
piątek 23 czerwca 17.00 konkurs cz. I
20.00 koncert nocny
sobota 24 czerwca 12.00 konkurs cz. II
15.00 konkurs cz. III
19.00 nocny maraton
niedziela 25 czerwca 12.00 koncert laureatów

Lista wykonawców zakwalifikowanych do konkursu

1. Kamil Badzioch (Gdańsk)
2. Eliza Banasik (Gdańsk)
3. Pomorska Formacja Bar O'Metr (Trójmiasto)
4. Przemysław Cackowski (Grudziądz)
5. CARABOO (Brwinów)
6. CISZA JAK TA (Kołobrzeg)
7. ĆMA (Sopot)
8. Aleksander Dorociński (Toruń)
9. Katarzyna Dyzner (Radom)
10. Robert Fijałkowski (Toruń)
11. Katarzyna Kazimierska (Kwidzyn)
12. Karol Kielanowski (Kwidzyn)
13. KMT TUREK (Turek)
14. Paweł Konieczny (Głuchołazy)
15. KORNISZONY (Kielce)
16. Aleksandra Kot (Kołobrzeg)
17. Krzysztof Krawczyński (Wesoła)
18. KRÓTKO I NA TEMAT (Wrocław)
19. KWARTET PRO FORMA (Poznań)
20. MAMY DOBRY KONIEC (Bydgoszcz)
21. Andrzej Marczyński (Wejherowo)
22. McAron (Świdnica)
23. MUSZELKA (Radom)
24. NADZIEJA (Kraków)
25. Krzysztof Napiórkowski (Rzeszów)
26. Joanna Pilarska (Tarnowo Podgórne)
27. POD PRĄD (Pleszew)
28. Mariusz Poświątny (Gdańsk)
29. Michał Rogacki (Poznań)
30. RYKOSZEPT (Szczecin)
31. Jerzy Sagasz (Krapkowice)
32. SIUDMA GÓRA (Katowice)
33. Monika Śnieda (Kwidzyn)
34. Kamila Szul (Kwidzyn)
35. TOWARZYSTWO POWIĘKSZANIA WYOBRAŹNI (Choszczno)
36. ZAKAZ WYPRZEDZANIA (Łódź)
37. Z MARSZU (Gdynia)

Informacje o noclegach, pracy biura Bazuny 2006 itp. znaleźć można w Informatorze Bazunowym http://www.bazuna.art.pl/2006/Informator_Bazunowy.pdf

Z tego co wiem jedzie Elka, Lucy, Kudlaty, Dorota i Rychu z Michalem.
Kto jeszcze?

Temat odmienności Czechów od Polaków to temat rzeka... Ile razy wracałem z Jeseników to po przekroczeniu granicy w Głuchołazach czułem, że wjeżdżam do zdecydowanie mniej rozwiniętego kraju. Ostatnio w czerwcu znowu przeżyłem szok: miejscowi piją pod sklepem a nie tak jak w Jeseniku normalnie w knajpie. PKS Prudnik podstawia nowy czeski autobus ale to tylko pozory w autobusie dołożono znacznie więcej siedzeń niż w czeskim i człowiek zwyczajnie nie mieści się, nie ma też klimatyzacji. W Jeseniku na dworcu można zjeść smażone jajka nie z mikorafalówki, pod Pradziadem serwują pyszne knedliki. A w naszych schroniskach bardzo często serwują porcje takie, że nawet kot specjalnie by się nie najadł... Mozna pisać i pisać...
Na szczęscie z czasem ten kontrast będzie zmniejszał się...

Co do gór Ukrainy to następny długi temat. Dość dobrze te góry znam, chociaż nie miałem przyjemności odwiedzenia Czarnohory. Połonina Świdowiec: szło się kilka dni z Ust Czornej do Rachowa, noclegi cały czas pod gołym niebem w bujnych trawach nad granicą lasu. Albo Gorgany - tam w tej niedostępnej głuszy można mieć wszystkiego dość. Dość dobrze pamiętam zejscie z Ostrej Góry - kobiety na progu domów przebierają jagody i po krótkiej rozmowie zapytałem jaka to jest wioska. Wiedziałem, że idę w dobrym kierunku, bo na horyzoncie z chmur wyłaniał się Pikuj. Mówienie, że te góry to takie większe Bieszczady to uproszczenie. Jak dla mnie to piękniejsze od ukrainskich Karpat są tylko Góry Skandynawskie.
Inna sprawa to sytuacja ekonomiczna na Ukrainie - musi poprawić sie, bo to jest kraj europejski.

Wracając do Sudetów - cały czas te góry odkrywam. Jednak doszedłem do kilku wniosków: Karkonosze są ciekawsze od Tatr, Góry Sowie od Beskidu Sądeckiego, a Beskidy Środkowe Czy Zachodnie wraz ze Slowacją nie mogą konkurować z resztą Sudetów wraz z czeskimi Jesenikami... Jednak Sudety to góry, których piękno jest ukryte...
Taki rejon graniczny Gór Bialskich i Złotych - tam jest prawie tak samo dziko jak w Karpatach Wschodnich...
[/url]

Tanio jest na ul. Krawieckiej przy wyjeździe do głuchołaz. Tam jest schronisko młodzieżowe, jak się nie mylę, koło torów, studenci zaoczni mają możliwość noclegu tam. Cena to chyba 15 zł za nockę.

1
sylwester studencki w głuchołazach 6 dni za 400 zl wyzywienie nocleg blisko czechy. polecam

1
sylwester studencki w głuchołazach 6 dni za 400 zl wyzywienie nocleg blisko czechy. polecam

Ty i tak 8 dni pijany chodzisz wiec tobie to obojetnie
ps. dalej pracujesz w CC?

Pierwsza sprawa: Skarbimierz.

Nie ma sensu. Nie tylko sensu, ale nawet możliwości. Stacja w Małujowicach leży na odludziu - sama wioska nie wygeneruje żadnego potoku (zabudowania daleko od stacji, bliżej do autobusu). Tor od stacji do bazy - przez bazę paliw - a potem do lotniska ma tak ostre łuki, że nawet w wagonach towarowych trzeba rozluźniać sprzęgi, aby te cysterny w tych łukach się zmieściły. Typowa bocznica zakładowa. Szynobus musiałby jechac do Małujowic, stamtąd zawracać przez bazę do lotniska z v maks 5 - 10 km/h (głównie przez te łuki, ale też przez stan torów). Z Brzegu jechałby ok. pół godziny. Więc bezsens!

Poza tym baza się nie zgodzi - nie ma żadnych szans. Przejedźcie się tam autem albo rowerem - zobaczycie jak to wygląda.

Druga sprawa: Nysa - Głuchołazy.
Na razie jeżdżą po dwie pary pociągów w weekendy, ferie i wakacje (Opole - Jesenik - Ostrużna rano z Opola/ wieczorem powrót oraz Jesenik - Opole rano z Jesenika i po południu powrót), to chyba wiesz. Więc pociągi Nysa - Głuchołazy od ponad roku są.

Na razie - mówię otwarcie, bośmy robili różne podchody do tego - nie ma szans na dodanie pociągów z Nysy do Głuchołaz. Długo tłumaczyć dlaczego (m.in. trzeba się zmieścić w "ramowych" kosztach, brak taboru szynobusowego, mała frekawa - BARDZO mała wtedy kiedy jeszcze jeździło tam 5 par pociagów, mnóstwo autobusów bezpośrednich z Nysy do Głuchołaz na równoległej drodze). Ale jest szansa na coś innego.
Myślę, że mnie nie powieszą, ale zdradzę...

Są przymiarki do tego (musi zgodzić się Min. Infry), aby pociągi do Czech na odcinku Nysa - Głuchołazy i dalej jeździły CODZIENNIE od grudnia 2008. To jest koncepcja - nie wiem czy tak będzie. Ten ranny pociąg z Opola do Jesenika/Ostrużnej miałby odjeżdżać ok. 7 z Opola, bo obecna pora to bezsens.

Więc ranny pociag z Brzegu byłby skomunikowany w Nysie z tym do Czech.

Poza tym jeśli uda się zamienić drugi międzynarodowy pociąg Jesenik - Opole na Jesenik - Nysa - Brzeg - Wrocław, to... Brzeg będzie miał w wszystkie weekendy połączenie BEZPOŚREDNIE z Głuchołazami i Czechami. Wprawdzie po południu, ale od czegoś trzeba zacząć. Zawsze można pojechać np. na nocleg.

I jeszcze... Potencjalna frekwencja na Nysa - Głuchołazy nie uzasadnia wprowadzenia tam ruchu, podobnie jak obecnie nie uzasadnia na odcinku Nysa - Kamieniec. Natomiast UZASADNIA na odcinku Nysa - Brzeg i to UM zaczyna już rozumieć.

Nie wyczarujemy więcej pieniędzy na dopłaty dla PKP - jeśli więc na początek na linii Brzeg - Nysa będą te dwie pary w dni robocze (4 pociągi) to i tak będzie dobrze. A przetargu - o co staraliśmy się usilnie całe dwa lata - nie będzie, bo nasz rząd wymusza na UM-ach tzw. usamorządowienie kolei regionalnej, co jest znakomitym wytłumaczeniem dla UM-ów (nie tylko w Opolu), aby przetargów nie robić.

KOMUNIKAT ORGANIZACYJNY
DRUŻYNOWYCH MISTRZOSTW POLSKI I LIGA SENIORÓW
JARNOŁTÓWEK 3-11.09.2005r.

ORGANIZATOR:
Sekcja szachowa P.U.K.S. „Rodło” Opole na zlecenie Polskiego Związku Szachowego
Kierownik zawodów: Waldemar Taboła tel. 0-660 661 025 lub (0-77) 4554164 e mail: wtabola@wp.pl

TERMIN I MIEJSCE ZAWODÓW:
3-11.09.2005R. O.W. „Leśnik” Jarnołtówek k/Głuchołaz woj. opolskie
Odprawa techniczna: 2.09.2005r. o godz. 20.00 w miejscu zakwaterowania
Biuro zawodów czynne 2.09.2005r. od godz. 12.00

UCZESTNICTWO:
10 drużyn wg załącznika nr 2 Regulaminu 61 Drużynowych Mistrzostw Polski PZSzach
(L.dz. 618/2005z dnia 30.06.2005r.)

TEMPO GRY:
90’ na 40 posunięć + 15’ na dokończenie partii + 30” za każdy ruch

KOSZTY UCZESTNICTWA W ZAWODACH:
Koszt zakwaterowania i wyżywienia za 1 osobę wynosi 60 zł za dobę x 9 dni = 540 zł
Zakwaterowanie w pokojach dwuosobowych z łazienką.
Opłatę za pobyt można wnosić przelewem do dnia 20.08.2005r. na konto PUKS „Rodło” ING Bank Śląski o/w Opolu nr 96 1050 1504 1000 0005 0478 9546 lub gotówką przed odprawa techniczną.

POTWIERDZENIE REZERWACJI:
Rezerwacja noclegów i wyżywienia do dnia 20.08.2005r. z dokładnym wyszczególnieniem ilości przyjeżdżających. Organizator prosi kierowników drużyn o indywidualny kontakt w celu szczegółowego ustalenia warunków zakwaterowania.

NAGRODY:
Drużyny, które zajmą 3 pierwsze miejsca otrzymują puchary, zdobywcy 3 pierwszych miejsc na poszczególnych szachownicach medale oraz dyplomy.
Pula nagród pieniężnych wynosi 4 000 zł (sposób podziału zostanie ustalony podczas odprawy z kierownikami drużyn i podany do wiadomości przed rozpoczęciem pierwszej rundy)

UWAGI KOŃCOWE:
Kluby zobowiązane są do potwierdzenia udziału w I lidze na wzorze stanowiącym załącznik nr 4 Regulaminu DMPS w nieprzekraczalnym terminie do dnia 1.08.2005r. na adres organizatora oraz Polskiego Związku Szachowego.
Startowe w wysokości 1000 zł należy wpłacić na konto Polskiego Związku Szachowego do dnia 1.08.2005r. a opłatę klasyfikacyjno-rankingową do rozpoczęcia zawodów według ustaleń zawartych w Komunikacie Organizacyjno-Finansowych PZSzach Nr 1/2005
Składy imienne drużyn należy przesłać do organizatora w terminie do 20.08.2005r. zgodnie z załącznikiem nr 5 Regulaminu DMPS. Podany skład może być uzupełniony jedynie o trzech zawodników rezerwowych przed lub w trakcie odprawy technicznej.
Za ubezpieczenie zawodników oraz ich stan zdrowia (zdolność do udziału w zawodach) odpowiedzialne są jednostki delegujące.
W zawodach obowiązuje regulamin 61 Drużynowych Mistrzostw Polski Seniorów Pzszach (L.dz. 618/2005 z dnia 30.06.2005r.)

Drużyny uprawnione do rozgrywek:
1 Pasjonat Dankowice
2 Rzemiosło Racibórz
3 MLKS Ostródzianka Ostróda
4 OTSz Ostrów Wlkp.
5 Polonia Wrocław
6 Drapol - Jantar Pruszcz Gdański
7 KSz Drakon Lublin
8 AZS Politechnika Śl Gliwice
9 Odrodzenie Kożuchów
10 UKS Hetman Częstochowa

Jeseniky 26-30.12.2008r.

Na Szczepana postanowiłem się udać w jakże piękny zakątek Sudetów a mianowicie Jeseniky.Jako że z końcem roku bylem na urlopie,rakiety w szafie miały się wyśmienicie,a świątecznej degustacji potraw nie było końca, postanowiłem spakować Wór i ze łzami w oczach odejśc od w/w stołu.
Wybyłem z domu z nadzieją że śnieżku pod rakiety nie braknie a i jakiś skromny nocleg pod namiotem nie nastręczy problemów.
Pojechałem sam, potrzebowałem spokoju,ciszy..
Postanowiłem wystartować z Bielic, a całość trasy wyglądała następująco:

Bielice - Iwinka(szlak zielony) - następnie słupkami granicznymi do przeł.Trzech Granic - Smrek -Ramzova - Obri Skaly - Serak - Keprnik - Vozka skaly - chaty Formanka i Vilibaldka ( nie wiem po kiego grzyba) - Vresova Studanka - Cervenohorske sedlo - Svycarna - Praded. Powrót do Szwajcarni i niebieskim do Beli następnie ichniejszym "Pękaesem" do Jesenika, dalej pociągiem do Mikulovic,z lacza do Głuchołazów i do domciu powrót wozem bojowym.

Poniżej garŚć foteczek z wyjazdu:
gdzieś w rejonie rezerwatu "Puszcza Snieżnej Białki"

pierwszy nocleg przypadł na przełęczy Trzech Granic:

a wiatka posłużyła za kuchnie:

Pod Obrimi Skalami :


W związku z przenikliwym zimnem droga na Serak miała się średnio,a chate Jiriho ledwo dostrzegłem :

ten pomost..mmmmmm:

Po 2 dniowej dupówie nastąpił przełom,no prosze... ;D

Dalsza wędrówka to już normalnie miód, cud.....i widoczki ;D

Keprnik wita:


Karkonosze, prrrosze..;D

Niejaki Menel,obcinka na Pradziada:


Kolejny nocleg Vresova studanka,o świcie przy porannej kawiance:


Od lewej: Vozky, Cervena Hora, Keprnik:

W Svycarni młyn:

No i cóż,Pradziad.. trza wracać:



Szanowni Państwo!

W dniach 5, 6, 7 grudnia 2008r Porozumienie Organizacji Niepodległościowych organizuje w Głuchołazach, Międzynarodową Konferencję „ Przełamać zmowę Okrągłego Stołu”.
Główny ciężar organizacji wziął na siebie pomysłodawca: Opolskie Stowarzyszenie Pamięci Narodowej.

Obok dyskusji pozwalającej nie tylko zdiagnozować skutki, mamy w planie zastanowić się nad drogami wyjścia z impasu, który jest spuścizną „okrągłego stołu”.

Drugim celem organizowanej konferencji jest zaktywizowanie społeczeństwa Opolszczyzny. W konferencji wezmą udział również nauczyciele i młodzież i mieszkańcy okolicznych miast województwa opolskiego. PON planuje organizację takich konferencji w kolejnych regionach Polski co kilka miesięcy i nie rzadziej niż pół roku.

W załączniku przesyłam wstępny program Konferencji. Kompletną listę uczestników paneli dyskusyjnych prześlę do 8 listopada, po uzyskaniu potwierdzeń od zaproszonych gości.

Proszę o potwierdzenie udziału w Konferencji w celu zarezerwowania noclegów.

Sponsorzy mile widziani!

Serdecznie zapraszam!

Koordynator PON
Jadwiga Chmielowska

RAMOWY PROGRAM KONFERENCJI POROZUMIENIA ORGANIZACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWYCH „PRZEZWYCIĘŻYĆ ZMOWĘ OKRĄGŁEGO STOŁU” W GŁUCHOŁAZACH W DNIACH 05.12.2008. – 07.12.2008.

ORGANIZATOR: OPOLSKIE STOWARZYSZENIE PAMIĘCI NARODOWEJ

I dzień - piątek 05.12.2008.

10.00 - 11.00 - rejestracja uczestników PON.
11.00 - 11.15 - otwarcie i powitanie gości .
11.15 - 11.30 - zwiedzanie wystawy przygotowanej przez IPN.
11.30 - 12.00 - wykład pracownika IPN na temat Okrągłego Stołu.
12.00 - 12.30 - wykład przedstawiciela czeskich kręgów naukowych na temat transformacji
w Czechach. + dyskusja
12.30 - 13.40 – Transformacja w Niemczech + dyskusja
12.40.- 14.20 - przerwa na poczęstunek.
14.20 - 15.20 - panel dyskusyjny na temat: „Okrągły Stół i polska transformacja systemowa”.
15.20 - 15.50 - dyskusja.
15,50 - 16.50 - panel dyskusyjny na temat: „Agentura w III RP”.
16.50 - 17.50 - panel dyskusyjny na temat: „Polska racja stanu w polityce zagranicznej”.
17.50 - 18.20 - dyskusja.
18,20 - 19.40 -”. film. Więźniarki
19.40 - 20.00 - rozmowa o filmie z autorem.
20.15 - 21.15 - koncert.
21.30 – 22.30 - kolacja.

II dzień – sobota 06.12.2008.

Tematyka główna konferencji – „Przezwyciężyć zmowę okrągłego stołu”.

10.00 - 11.30 - panel ekonomiczny na temat: „Odzyskać podmiotowość gospodarczą”.
11.30 - 12.30 - panel dyskusyjny na temat: „Ekologia – temat zastępczy. Zagrożenia
rzeczywiste”.
12.30 - 13.50 - panel dyskusyjny na temat: „Samoorganizacja społeczeństwa”.
13,50 - 14.20 - panel dyskusyjny na temat: „Polska polityka obronna”.
14.20 - 15.00 – Dyskusja ogólna
15.00 - 16.30 - obiad.
16.30 -17.00 - sprawozdanie Porozumienia Organizacji Niepodległościowych
z dotychczasowej działalności.
13.15 - 14.15 - obiad.
„Doświadczenia i propozycje”
19.00 - 20.00 - sprawy organizacyjne PON.
20.00 - 21.00 – kolacja.

III dzień – niedziela 07.12.2008.

9.00 - 10.00 - msza św.
11.00 – 12:30 – Dyskusja i podsumowanie konferencji.
12,30 – 13.15 - Film
17.00 - 19.00 - dyskusja środowisk niepodległościowych na tematy organizacyjne:

No to kontynuuję rocznik 74/75

Z kierunku Katowice-Sosnowiec-Olkusz najciekawsze (poza kilkunastoma kursami z Sosnowca i Katowic do Działoszyc, Kazimierzy i Buska):

Sosnowiec-Kozłów, 2 x zwykły, PKS Bedzin
Sosnowiec-Trzonów, zwykły, PKS Będzin
Katowice-Wierbka, zwykły, PKS Zawiercie
Sosnowiec-Proszowice, zwykły, PKS Będzin
Sosnowiec-Racławice, zwykły, PKS Będzin
Katowice-Kluczbork, 1 x zwykły PKS Opole, 1 x zwykły PKS Katowice
Nysa-Katowice, pośp, PKS Nysa, z Nysy kursuje do dziś dokładnie tak samo (docelowo Krynica), powrót z Katowic był o 14.30
Katowice-Koźle, 2 x zwykły, PKS Kożle
Gliwice-Nysa, zwykły, PKS Gliwice
Katowice-Głuchołazy, pośp, PKS Katowice
Katowice-Wodzisław, chyba z 50 kursów, przez Rybnik, Pawłowice, Szeroką, Swierklany, PKS Katowice, PKS Rybnik, PKS Wodzisłąw, PKS Myszków, ale na szczególną uwagę zasługują 2: Katowice-Chorzów-Lipiny-Ruda Sl.-Halemba-Orzesze, Żory, 84 km, przejazd w ciągu 2 g. 20 min.
Tarnowskie Góry-Szczyrk, zwykły, PKS Bielsko, z noclegiem w Tarn. Gorach!!
Myszków-Szczyrk, zwykły, codziennie!!, PKS Myszków, 4 godziny jazdy
Częstochowa-Bielsko, 2 x pośp, PKS Bielsko
Katowice-Zywiec przez Bielsko, 2 x pośp PKS Katowice, 1 x posp. PKS Zywiec
Katowice-Żywiec przez Oświęcim, Kety, 2 x zwykły PKS Katowice, 1 x zwykły PKS Żywiec
UWAGA: Sosnowiec-Brenna, w nd i święta, zwykły, PKS Będzin, przez Będzin, Czeladź, Bytom, Zabrze, Gliwice, Rybnik, Zory, Skoczów, 133 km, 3g.40min
Będzin-Szczyr, pośp, PKS Bedzin, w nd i święta
Katowice-Jaszowiec, przez Mikołów, Pszczynę, Skoczów, 1 x zwykły PKS CIeszyn, 1 x zwykły PKS Katowice
Będzin-Koniaków, pośp, w nd i święta, PKS Będzin
Katowice-Koniaków, pośp, PKS Katowice
Katowice-Jaworzynka, 2 x pośp + 2 x zwykły, PKS Cieszyn
Katowice-Istebna, posp, tylko w nd i święta, PKS Cieszyn
Katowice-Brenna, 2 x zwykły, PKS CIeszyn
Gliwice-Zywiec przez Zabrze, Mikołów, Tychy, Bielsko, 2 x zwykły PKS Zywiec, 2 x zwykły PKS Gliwice
Zawiercie-Wisła przez Siewierz, Piekary, Bytom, Rudę śl, Zabrze, Orzesze-Żory, pośp, w nd i św., 151 km, wyjazd o 5.40 (ciekawe komu się chciało w niedziele wstać, żeby zdążyć na ten kurs:))))
Gliwice-Zawiercie, 9 x zwykły, przez Zabrze, Bytom, wiochy niedaleko dzisiejszego lotniska w Pyrzowicach, Siewierz, 72 km, 2 godz. 5 min.
Lubliniec-Lubliniec basen, 4 km, tylko w nd i świeta
Kędzierzyn-Częstochowa, 2 x zwykły PKS Koźle, 1 x zwykły PKS Lubliniec
Dzierżoniów-Częstochowa, posp, PKS Dzierżonów, czy on czasem nie jeździ do dziś?? 8.00-12.50//15.50-20.40
Częstochowa-Kalisz, zwykły, PKS Częstochowa
Bielsko-Racibórz przez Strumień, Jastrzębie, Wodzisław, 2 x zwykły PKS Racibórz, 2 x zwykły PKS Bielsko
Katowice-Szczyrk, kilkanaście kursów, pośp i zwykłe, PKS Katowice, PKS Bielsko
Kraków-Wisła, pośp, PKS Kraków
Wisła-Zywiec przez Koniaków, do 02.11 i od 02.04, zwykłe, 3 x PKS Cieszyn i 2 x PKS Zywiec
Cieszyn-Racibórz, 4 x zwykły PKS Cieszyn, 1 x zwykły PKS Racibórz
Wisła-Bielsko przez Salmopol, do 02.11 i od 02.04, 4 x zwykły PKS Bielsko
Łódź-Zakopane, pośp, PKS ŁÓdź, z noclegiem
Płock-Kraków, pośp, PKS Płock, przetrwał w niezmienionej formie do dziś
====================================================================================================================

To może już zakończę rocznik 74/75.

W nastepnym poście bedzie rocznik 78/79

Witam,

Dzialo sie w Walbrzychu, dnia 8 marca 2003 roku - czyli raptem tydzien temu.
Wysiedlismy z leciutko opoznionego pociagu &#8222;Karkonosze&#8221;. Walbrzyski dworzec
odwiedzalem juz nieraz - nigdy jeszcze jednak nie jechalem stad do Mieroszowa.
Nasz pociag juz stal. SP32-147, taka za smiesznymi ozdobkami, oraz dwie
bonanzy. Do odjazdu bylo jednak troszke czasu - w walbrzychu mozna obejrzec
i &#8222;most Cassandry&#8221;, i cmentarzysko ET21, i szope. Wszystkiego po trochu i do
pociagu.
Nie wiem, w jakim celu na dworcu w Walbrzychu sprzedaja bilety do Mezimesti za
jakies nieprzyzwoite pieniadze, 30-iles zlotych. W pociagu kupuje sie
przejsciowki bez zadnych klopotow i za symboliczne 2 zlote.
Do Mieroszowa jazda to porazka. 30, miejscami nawet mniej - mimo, ze szyny nie
wygladaja tak zle. Linia ladna, troche lukow i gorskich krajobrazow zapewne -
niestety, niska pokrywa chmur nie pozwolila na za wiele obserwacji. Po drodze
niefajny - bo nic na nim nie ma - przystanek w Unislawiu Slaskim i dosc
przecietna stacja w Mieroszowie. Kontrola graniczna jest dopiero w w Mezimesti,
wiec pociag rusza tam bez dluzszego postoju. W calym skladzie oprocz nas jedzie
jeden pasazer - w Mieroszowie wysiadlo kilka osob. Dobrze tej linii nie wroze...

W Mezimesti dluga - jak na kulturalna granice - kontrola, bo pan SG chyba mial
jakies do mojego paszportu skierowane watpliwosci. Dla wyjasnienia dodam, ze
nie nosze wasow a la Saddam i bialej galabiji, ani zadnego turbanu ;-) - moglem
wiec opuscic RP i wagon PKP, aby poeksplorowac swiat kolei czeskich. Najpierw
od strony oferty dla podroznego - czyli do kasy. Kasjerke przywolac trzeba bylo
pukaniem w szybke, ale szybko przyszla, sprzedala nam (smiesznie sie z nia
rozmawialo) bileciki do Otovic Zastavki i z Otovic Zastavki do Nachodu (drozsze
niz na ta sama odleglosc na PKP), wydala czeskie poprawki do cegly (wycinajac z
cegly kuponcik). Zostalo jeszcze kilka minut, przeszlismy wiec wiedzeni
skoczna, czeska muzyka w iscie szwejkowskim typie do centrum (? czy w takim
Mezimesti mozna mowic o centrum ?), gdzie kwitl handel detergentami z domowej
rozlewni oraz jajami prosto od Skody (znaczy, z jej bagaznika). Z furgonetki
obok rozlegaly sie skoczne nuty, nie sprzedawano tam jednak plyt, a rohliki i
inne pieczywo. Smiesznie bylo ;-)
Wrocilismy na stacje. Pociagow co niemiara. Przyjechal osobowy przyspieszony z
czeska wersja Ganza (produkcji Tatry) i dwoma wagonami doczepnymi, odjezdzal
osobowy do Nachodu (lok 742 i kilka wagonikow doczepnych do autobusow
szynowych), po stacji smigal (dlaczegoby manewrow nie robic z v=50 km/h) lok z
jedna dwuosiowa weglarka, pojawil sie tez jakis ichni rychlik, jakis spory lok
towarowy i nasz dzielny pojedynczy autobusik szynowy do Otovic Zastavki.  
Autobusik wbrew temu, ze linia to nader lokalna, calkiem ladnie wypelnil sie
ludzmi i po chwili pomknelismy do Broumova. Fajnie to miasto z pociagu wyglada -
 na gorze, wielgachny jakis klasztor. Minelismy na stacyjce gotowy do odjazdu
kilkuwagonowy zdawczy i z kilkoma pasazerami pojechalismy dalej, do Otovic.
Linia niestety nie prowadzi juz do Radkowa. Otovice Zastavka to prawdziwy
koniec - do wsi daleko, zastavka, koziol oporowy i smetne wierzby... Ale
pociagiem nawet w srodku dnia w sobote kilka osob jezdzi.
Wracamy oczywiscie przez Broumov, gdzie autobusik sie wypelnia do tego stopnia,
ze sa pasazerowie stojacy. Tym razem w Mezimesti niewiele czasu na przesiadke.
W dziwnym swiecie czerwonego taboru podziwiamy tylko ST43-247, ktory sie tu
pofatygowal po jakis towarowy i pakujemy sie do pociagu na Nachod w skladzie...
lok 742 + Ganz + dwie dwojki. Ganz (niech tak sie nazywa, mimo, ze to Tatra)
sluzyl chyba za grzejke, ale do niego wlasnie wsiadamy. Linia jest sliczna. Po
drodze , w Teplicach na Metuji fajne miejsce, gdzie boczna linia na zachod
zaraz obok stacji wchodzi w tunel. Jak u nas nie bedzie juz czym i po czym
jezdzic, to sie tam przejade. Wysiedlismy na przystanku Nachod Bela Ves czy cos
takiego (wybaczcie, po prostu przystanek przy granicy). Razem z nami z pociagu
wysiadl dzielny wojak, w mundurze, getrach na mundurowych spodniach, helmem pod
pacha, bujajacym sie na plecach karabinem w plociennym pokrowcu i kordem -
bagnetem u pasa. Widzac go mialem watpliwosci, czy nie wpadl tam prosto z planu
filmu C.K. Dezerterzy ;-) Dzielny wojak poszedl jednak swoja droga, a my
(odwiedziwszy an krotko supermarket zaraz przy granicy) do Polski. Po polskiej
stronie taksowka zawiozla nas (wzdluz wyraznie widocznego nasypu z wiaduktami i
przepustami, pozostalosci linii Kudowa - Nachod) do Kudowy. Smutny to obraz
SP32-032 z dwiema brudnymi dwojkami, SP32-063 w oczekiwaniu na manewry,
walajace sie wszedzie smieci (tak obrazoburczo zapytam: czy gosc z nastawni,
ktory od 11.02 do 13.15 nie ma zadnego pociagu, nie moze sie przejsc i
posprzatac) - a szczegolnie trzy obok siebie, ale nie w jednej linii sterczace
kozly oporowe tam, gdzie kiedys byl wyjazd na Nachod. Kasa ajencyjna sprzedala
nam bilety w fajnej relacji: Kudowa Zdroj - Stronie Slaskie - i znow jedziemy
polskim pociagiem. To jest zachwycajaca linia. Nie tylko most w Lewinie, stacja
w Dusznikach - jest slicznie, predkosc jest dobra - po prostu rewelacja. W
Polanicy spotykamy SP32-099, Chestera i Pedra z aparatami (pozdrawiam!) i
smigamy dalej do Klodzka.

Klodzko Miasto - wyraznie widac, ze wobec tej stacji byly kiedys dalekosiezne
plany. Miejsca jest tam na kilka peronow, ktore pewnie mialyby i sens...Na
razie obok rozgoscil sie dworzec autobusowy, a kolejowy przystanek jest raczej
dosc zaniedbany. Cale Klodzko w gruncie rzeczy robi przygnebiajace wrazenie -
bez urazy porzadni obywatele Klodzka - jakiegos totalnego zaniedbania i braku
kultury. Smigamy wiec do Stronia &#8222;Sudetami&#8221; - jest na tyle pozno, ze trudno
wprost uwierzyc, ze pociag ten rano wyjechal z Warszawy. Dwojka jest w stu
procentach zajeta, w jedynce tez sporo ludzi, a na przedzie - SP32-208. Mijamy
zdewastowana stacyjke Krosnowice Klodzkie. Sporo tuj i innych ciekawych roslin
zwraca nasza uwage - nastepnego dnia dowiemy sie, ze zdewastowany, zabity
dechami budynek kilka lat temu zwyciezyl w plebiscycie lokalnej telewizji na
najbardziej zadbana stacje kolejowa regionu :(((

W Krosnowicach zegnamy sie z trakcja elektryczna i mkniemy (z wieloma
sierzantami) do Stronia. Bardzo sie jedzie tamtedy przyjemnie, a ginaca we
mgielce za nami Kotlina Klodzka to bardzo fajny widok. Udaje mi sie jeszcze
zrobic zdjecie w Ladku Zdroju przy zachodzacym sloncu i tlumie pasazerow. A
Stronie Slaskie - ktos mowil, ze nic ciekawego - to bardzo ladna, przyjemna
stacyjka. Kasa niestety jest nieczynna, wiec bilety na powrot kupujemy u bardzo
gadatliwego kierpocia. Gada o roznych dziwnosciach (a kolega jest z
kieleckiego, moj szwagier, jak pojechal na wesele w kieleckie, to po dwoch
latach dopiero wrocil, bo go przymkneli...i tak dalej) prawie do samego
Klodzka. Ufff... koniec podrozy na ten dzien i zasluzony nocleg w schronisku
mlodziezowym, bo trzeba wstac raniutko.

Okolo siodmej w Klodzku Glownym odbywa sie fajny zjazd pociagow. Po chwili
odjezdzamy z tego sabatu w kierunku Walbrzycha. SP32 i dwie bonazy oraz
kierpoc, ktory ma cos przeciw otwieraniu okien. Wynosimy sie wiec do innej
czesci pociagu - niech sobie jezdzi sam. Na tej bowiem linii trzeba dokladnie
ogladac wszystko, a nie potwornie zapyziale okna wagonu. Jedzie sie slicznie.
Srodkowy etap drogi to predkosc przez meke, podobnie jak wiekszosc imponujacych
wiaduktow. Wedle lokalnych wiesci pekap oczekuje na smierc techniczna, by ja
zamknac - to bedzie niepowetowana strata. Nie opisuje, co tam widac - kazdy MK
powinien sie tamtedy przejechac. Obowiazkowy punkt programu ;-)

W Walbrzychu nawet nie wychodze z dworca, bo w gruncie rzeczy nie ma po co.
Wracamy innym, ale blizniaczo podobnym skladem do Klodzka. Tym razem jest nas
wiecej (kierpoc - ten sam co poprzednio - nie podskoczy) - bo walbrzyscy
milosnicy w liczbie dwoch dopisali. Dowiedzielismy sie od nich mnostwa
ciekawych rzeczy o okolicy. Jak szkoda, ze to taki kawal od Warszawy i trudno
cos porzadnego przedsiewziac w weekend...

Wrocilismy do Klodzka. Dalej zabiera nas absurdalnie dlugi (8 wagonow) pociag
osobowy. Nie wiem, po co taka dlugosc w porannym pociagu z Miedzylesia do
Wroclawia - chyba po to, by wykazac frekwencje np. 5 procent. Wysiedlismy w
Kamiencu. Porobimy troche frekwencji na innej linii... Kamieniec jest miejscem
dosc szczegolnym - jeszcze prawie wszystko dziala, jeszcze toczy sie kolejowe
zycie pod opieka Marii Panny, ktora prosza &#8222;miej opieke nad podrozujacymi&#8221; w
kapliczce kolo dworca. Prszeszlismy sie na szope, do starenkiego wagonu, na
ktorym spod warst farby wyszedl zlowrogo herb i litery &#8222;DR&#8221; i na poludniowo-
zachodnia glowice stacji, by sfotografowac pociag pospieszny do Jaworzyny (SU45-
052) i zobaczyc pelen ludzi lacznik Krakow - Stronie Slaskie (EP07-379).
Przyszedl czas na dalsza jazde: SU46-034, pusta bipa, szybka linia z fajnymi
widokami na Jezioro Otmuchowskie. Rozklad ulozony na &#8222;duzym luzie&#8221;, SU46 nie
musi dawac z siebie wszystkiego. Tak dojezdzamy do Nysy, gdzie w klebach pary
stoi malowniczy pociag do Glucholaz (tak go oglaszaja). SP42-023 produkuje tej
pary tyle, ze caly peron jest nia spowity, co daje fajne motywy do zdjec, gdy z
przeciwka wjezdza SU46-008 z pociagiem Kedzierzyn - Kamieniec. Niedlugo pozniej
i my ruszamy. SP ma cos nie w porzadku z maszyna, bo dymi bardziej niz parowoz -
 jak sie pozniej dowiadujemy, ma byc &#8222;najblizszym pociagiem&#8221; odeslana do Opola,
a w drodze powrotnej mijamy jej &#8222;zmienniczke&#8221; (SP42-029). Na razie, mimo
okropnego kopcia, popedzilismy do Glucholaz. Nowy Swietow - z gigantycznymi
grupami opuszczonych torow, Glucholazy - gdzie wiecej zagranicznych niz
polskich pociagow i Glucholazy Zdroj - gdzie pociag prawie wjezdza w gore. Na
wyjezdzie ze st. ...

więcej »


Wersja finałowa z pełnym programem imprezy
data aktualizacji 05.09.2008

Szanowni (Hear me! hear me! hear me!)

Niniejszym ogłaszamy długo wyczekiwaną i szeroko w kuluarach omawianą wycieczkę jesienną w pełnej krasie. Ruszamy na południe pomęczyć trochę winkle w górach i oko dziką górską przyrodą nacieszyć.

Planowany termin: sobota-niedziela 4-5 października 2008

Poniżej zakładany harmonogram wyprawy. Grupa inicjatywna planuje dotrzeć z miejsca startu już w piątek, stąd również i dzień zerowy w planie wyprawy. Powrót do domu w poniedziałek.

Jeżeli ktoś chciałby dołączyć i poprzebywać w towarzystwie winkli, górskiej przyrody i naszym, zapraszamy : -)))

Dla zanęcenia/zniechęcenia skład grupy inicjatywnej
Majkel_c– kierownik zamieszania, Mistrz Mapy
Karolina – ta co zwykle, Mistrzyni Zamętu
Przemasi – szef grupy pomorskiej, Mistrz Organizacji
Mehau – nadworny pieśniarz, Mistrz Ciętej Riposty

Organizatorzy wycieczki:
Majkel_c –Mistrz Mapy
Karolina –Mistrzyni Zamętu
AGENt - Mistrz Dnia Drugiego

piątek 3.10 /dzień zero/ wyjazd z Warszawki o 10:30

Mkniemy prosto z następującymi pitstopami i przerwą obiadową:

pitstop: zwiedzanie Zamku Moszna: http://www.moszna-zamek.pl/pol/index.htm

Pitstop opcjonalny: pałac Pławniowice http://palac.plawniowice.pl/
dojazd na nocleg do Jarmołtówka koło Głuchołaz (około 10 kilometrów od Głuchołaz).

Grupa inicjatywna nocuje w Ośrodku Wczasowo-Rehabilitacyjnym Ziemowit
Jarnołtówek 204 http://www.fwpziemowit.ta.pl

koszt noclegu w pokoju 2osobowym po remoncie: 65 PLN/osoba
koszt noclegu w pokoju 2osobowym przed remontem: 38 PLN/osoba
ceny dotyczą zajęcia pokoju 2 osobowego przez 2 osoby. inne kombinacje -> link powyżej

Mistrzom chętnym i zdecydowanym na nocleg na miejscu sugerujemy aby nie zwlekali z rezerwacją miejscówek, ponieważ dostępność pokojów w hotelach o akceptowalnym standardzie i cenie nie budzącej przerażenia jest nieco... trudna... Co wiemy z autopsji...

Łączna trasa piątkowa: max 430 km

Dzień pierwszy /sobota/: http://tinyurl.com/3zxkvh

Start trasy turystycznej z wylot z Głuchołaz o godzinie 10.00-10.15
z parkingu hotelu Skowronek w Głuchołazach przy ulicy Generała Andersa 74/76 Link: http://www.caritas.glucholazy.pl/

Głuchołazy - Jesenik – 20 km
Jesenik – Sumperk – 48 km
Sumperk - Rymarov – 40 km
Rymarov – Bruntal – 20 km

pitstop: pałac Bruntal http://www.bruntal-zamek.cz/

Bruntal – Bilcice – 19 km
Bilcice – Horejsi Kuncice – 7,5 km
Horejsi Kuncice – Vitkov – 17,5 km
Vitkov – Hradec nad Moravici – 19 km

pitstop: zapora Slezska Harta przystanek widokowy - http://www.czecot.com/pl/...nfo.php?id=4368
pitstop: zamek w Hradec nad Moravici http://www.czechtourism.c...c-nad-moravici/
http://www.zacisze.atupartner.pl/wc2.htm

Hradec nad Moravici – Radun – 10 km

pitstop: pałac Raduń http://turystyka.gazeta.p...10,4256402.html

W Raduniu planujemy zakończyć trasę turystyczną około godziny 16:00. Potem przejazd zwykłymi drogami do hotelu Gruń w Mostach.

Radun – Mosty u Jablunkowa - 94 km
pitstop opcjonalny: muzeum sztuki wojennej
http://www.szmo.cz/pracoviste/darkov/darkframe.htm

Nocleg w Mostach http://www.hotelgrun.cz/
Pokój dwuosobowy - 530 Kč czyli około 64 zł za noc za osobę
ceny dotyczą zajęcia pokoju 2 osobowego przez 2 osoby. inne kombinacje -> link powyżej

Łączna trasa sobotnia: 294 km

Dzień drugi niedziela
trasa: http://tinyurl.com/6kdhas
uwaga: powyższa wizualizacja trasy jest orientacyjna, jechać będziemy bocznymi drogami których na tych mapach nie ma
Wyjazd z hotelu Gruń w Mostach u Jablunkowa o godzinie 10:00

Mosty u Jablunkowa – Dolny Kubin
Dolny Kubin – Oravsky Podzamok

Pitstop: Zamek Oravsky Podzamok http://www.oravsky-podzamok.sk/

Oravsky Podzamok – Zuberec – Hala Krupowa

Pitstop: niespodziewanka

No dobra tu będzie zapowiadana niespodziewanka. Jaka, oczywiście milczymy jaki grób. Znaczy trzy groby. Powiem tylko tyle ze należy uiścić 30 zł i ta niespodziewanka się wydarzy. Od razu zaznaczam, iż w kwocie wymienionej mieści się już nocleg w schronisku.
Nadmieniam wyraźnie, że śpimy w schronisku wiec należy wziąć pod uwagę:
ze trzeba do tego schroniska dojść (nieduża górka jak twierdzi Mistrz Dnia Drugiego, spacerkiem zrelaksowanym dotrzemy w godzinkę – to podobno zdrowo (boszszsz... ) )
nie ma potrzeby tachania ze sobą śpiworów – pościel będzie na nas czekała
śpimy w sali koedukacyjnej
jeśli komuś sala owa nie pasuje istnieje możliwość rezerwacji indywidualnej mniejszej kubatury (kwota 30 zł będzie wtedy nie aktualna)

Łączna trasa: około 250 km

Dzień trzeci (Powrót Strudzonych): wyjazd rano ze Schroniska, jak się zwleczemy : -) i spożyjemy jakąś jajecznię

Poniedziałek będzie dniem powrotu strudzonych w domowe pielesza. Do tematu powrót dodamy elementy turystyczno – pitstopowe. Trasa będzie uzależniona od panującej pogody. Jeśli będzie dobra pogoda przewidujemy jako opcję przejazd widokowy w okolicach Tatr Wysokich, w związku z tym należy już zacząć wznosić modlitwy o dobrą pogodę i widoczność. W przypadku złej pogody skierujemy się raczej w kierunku Krakowa i postaramy się po drodze zahaczyć o podkrakowskie atrakcje turystyczno-kulturalne.
Pierwszą prognozę pogody będziemy znali na 14 dni przed wyprawą, i wtedy postaramy się zaproponować konkretne trasy alternatywne na poniedziałek.

Info bardzo istotne:
Tak jak można sobie poczytać powyżej, noclegi kosztują tyle a tyle. Mistrzyni Zamętu oraz Mistrz Mapy będą dokonywali rezerwacji swoich miejsc noclegowych w terminie pięciu dni od daty opublikowania niniejszego posta. Jeśli ktoś jest pewny wyjazdu i chce żebyśmy zrobili rezerwację za niego/nią proszę o info na maila: karolinasa@op.pl z podaniem tego czego się oczekuje oraz wpłatę stosownej kwoty (zależnej od ilości noclegów) na konto o numerze:

12 1140 2004 0000 3802 3341 4250 z podaniem nicka i tytułu wpłaty

I teraz UWAGA! Nie pobieramy żadnego wpisu! Każdy samodzielnie pokrywa koszty noclegów (poza kosztem noclegu w schronisku Mistrza Dnia Drugiego czyli z niedzieli na poniedziałek, który zawiera się w koszcie niespodziewanki). Każdy samodzielnie i wedle własnego uznania nabywa sobie wiktuały żywieniowe. Każdy kto w terminie wyznaczonym, to jest pięciu dni nie napisze do Mistrzyni Zamętu maila i nie uczyni stosownych przelewów na podane konto rezerwuje sobie we własnym zakresie nocleg i płaci za niego na miejscu czy jak tam dany hotel sobie życzy. W razie zwłoki i usiłowania rezerwacji na ostatnią chwile należy liczyć się z tym, że miejsc po prostu nie będzie i trzeba będzie od grupy się oddalić.
Mamy nadzieję ze to jasne jak słonce jest. W razie pytań proszę pisać pw lub maile.

I teraz kawałek spowiedzi .... bo my właściwie chcieliśmy pojechać w cztery miaty w góry ... hehe ale wyszedł nam z tego zlot (co nas bardzo cieszy bo duch w narodzie trwa i nie ginie) wiec postanowiliśmy podejść do tematu zlotowo to jest zaprojektować logo zlotowe i umieścić je na koszulkach stosownych.
Ponieważ przygotowanie takich koszulek trochę trwa i cena wybitnie zależy od ilości proszę wszystkich zainteresowanych posiadaniem cudnej koszulki polo z nadrukiem tu i ówdzie zawierającym specjalnie zaprojektowane logo, o wyrażenie chęci posiadania takiej poprzez wysłanie maila do Mistrzyni Zamętu z potwierdzeniem że się takiej koszulki pożąda oraz podaniem kubatury człowieka, który ową koszulkę nosić będzie (S, M. L, XL).
Koszulki wykonamy przy zebraniu minimum 20 sztuk zamówień, ponieważ poniżej magicznej liczby cena robi się nieciekawa. Termin składania podań o koszulki wynosi pięć dni od daty publikacji niniejszego posta. Następnie jeśli liczba zamówionych koszulek będzie odpowiednia należy dokonać przelewu stosownej kwoty to jest 50 złotych polskich.

Składając zusamen do kupy poszczególne koszty wynoszą:

Hotel z piątku na sobotę: 65 lub 38 zł twarz
Hotel z soboty na niedzielę: 64 zł twarz
Schronisko z niedzieli na poniedziałek zawierające w sobie niespodziewanke Mistrza Dnia Drugiego: 30 zł/twarz (przy założeniu snu w sali koedukacyjnej).
Koszulka: 50 twarz (przy założeniu ze zbierzemy co najmniej 20 chętnych).

Każdy płaci to co chce i jak chce. Albo w terminie pięciu dni na konto Mistrzyni Zamętu (wtedy zapewniony ma wybrany nocleg, niespodziewankę) albo nie i wtedy nic zapewnione nie jest.

I teraz nadejszła wiekopomna chwila..... ponieważ nie ma już gadania ze ja może, ja wstępnie, ja zobaczę ...
Jedziemy na winkle?
No jedziemy no : - ))))))))))))))))))))

To czekamy na przelewy : - ) i drukujemy i rezerwujemy ..... ech będzie się działo.....

Tak btw będzie jeszcze inna niespodziewanka.... : - ))))))))))))

Na zlocie obowiązuje regulamin -> http://www.miata.com.pl/v...p?p=17453#17453

Prognoza pogody, stan na 27 września 22:39

PIĄTEK
Kraków rano chmury, po południu chmury, temperatura: 13, zagrożenie opadem 13%
Warszawa rano słońce, po południu słońce, temperatura: 12, zagrożenie opadem 5%
Częstochowa rano chmury, po południu chmury, temperatura: 11, zagrożenie opadem 25 %
Opole rano chmury, po południu chmury, temperatura: 12, zagrożenie opadem 35 %

SOBOTA
Opole rano chmury, po południu chmury, temperatura: 10, zagrożenie opadem 25 %
Ostrava rano chmury, po południu chmury, temperatura: 11, zagrożenie opadem 15 %
Ołomuniec rano chmury, po południu słońce, temperatura: 11, zagrożenie opadem 20 %

NIEDZIELA
Zilina rano słońce, po południu słońce, temperatura: 14, zagrożenie opadem 15 %
Bielsko rano słońce, po południu słońce, temperatura: 11, zagrożenie opadem 15 %
Zakopane rano słońce, po południu słońce, temperatura: 10, zagrożenie opadem 45 %

lista chętnych według kolejności zgłoszeń /stan 22.09.2008 23:01/:

1. Majkel_c - Mistrz Mapy
2. Karolina – Mistrzyni Zamętu
3. Przemasi – Mistrz Organizacji
4. Mehau – Mistrz Ciętej Riposty
5. AGENt – Mistrz Dnia Drugiego
6. braindamage - Mistrz Samoobrony
7. Fiveopac - Turbomistrz
8. libidinously - Mistrz Niepewności
9. vox
10. meiselp
11. blaise
12. demol - Mistrz Demolki
13. Kyry
14. rafipotrafi
15. f6c
16. Herflick - Mistrz Drugiego Planu
17. Milosz - Mistrz Nowicjuszy oraz Angelika
18. Oncia
19. lkraw oraz Agnieszka
20. radek77
21. looki
22. MK
23. JTMX-5NBFL
24. Yoozef
25. ...

A my (kolega Ard i ja) wróciliśmy dziś z gór i był pełen wyczes. :]
Oto relacja -- z początku miała iść od razu na b0rda, ale Ard chciał dopisać kilka słów od siebie, znajdziecie je w nawiasach kwadratowych.

Pojechaliśmy zgodnie z planem, pierwsze 60 km pociągiem, potem dojazd do Biskupiej Kopy (jakieś 20-25 km) rowerem i huzia na józia... Niestety, tu już nie było tak kolorowo. Prawdę powiedziawszy, dostaliśmy od góry masakryczny wpierdol kondycyjny.

Na początku było jeszcze jako-tako, pierwsze podjazdy tylko zwiastowały co się będzie działo dalej, jechaliśmy jeszcze przez zabudowany teren, aż tu nagle... Sru, skały, po których strach iść bez butów za kostkę, teren w zasadzie trialowy. Trochę zwątpiłem, ale kolega mówi, że potem będzie troszkę lepiej (był dzień wcześniej z rodziną na piechotę). No to prowadzimy rowery dalej i rzeczywiście, nachylenie trochę spada, tylko te skały... No ale próbujemy wchodzić na rower. Trochę się dało jechać, potem nawet skały zniknęły i w zasadzie było jakieś 200m zwykłej, leśnej ścieżki, od czasu do czasu jakiś korzeń.

A potem skały wróciły... i przyprowadziły kumpli w postaci leżących kamieni. Na szczęście teren był już ogólnie płaski, a nawet zaczęły się małe zjazdy, tyle że było strasznie nierówno, miejscami uskoki miały i z pół metra. Było ciężko, miejscami trzeba było zsiadać, ale większość dało się przejechać (SPD pomagało bardzo), przydałby się tylko lepszy amor, ale nawet ten mój jakoś dawał radę. Potem znów zrobiło się w miarę łatwo, jechaliśmy jakąś szeroką, w miarę równą ścieżką w lesie, która wspinała się na górę chyba ją okrążając, więc nachylenie było łagodne.

Lepsze kwiatki zaczęły się później... Nachylenie wzrosło dość mocno i wspinaczka polegała na przejechaniu jakichś 100-150m, po czym następowało wiszenie na rowerze i odzyskiwanie oddechu i chęci do życia (z tym drugim trochę przesadzam ;). [Ard: wcale nie przesadza, przy każdym takim postoju zarzekałem się /pomiędzy łapaniem oddechu/, że po powrocie do Opola sprzedaję rower i zajmę się np. ogrodnictwem]
W końcu dotarliśmy do schroniska, gdzie zjedliśmy po hamburgerze i odpoczęliśmy. Acha, trochę źle obraliśmy drogę, w związku z czym dotarliśmy nad schronisko, więc bezpośredni dojazd do niego polegał na efektownym zjeździe po sporych kamieniach w wykonaniu kolegi i kurczowym czepianiu się kierownicy i krzyczeniu 'o kurwa! o kurwa!' w wykonaniu moim. [Ard: Jee, a ja lubię zjazdy, nawet po takich dupnych kamieniach. A przede wszystkim lubię, jak piesi turyści, których mijam, wykrzykują pełne podziwu 'uaaaauuu']
To był przedsmak dalszych zjazdów i zorientowanie się, że to nie jest moja specjalność (aczkolwiek z perspektywy czasu stwierdzam, że nie było tak źle, nie zostawałem też aż tak bardzo w tyle za kolegą jak myślałem że będzie, kiedy siedzieliśmy w schronisku... ale nerwy były). Spoko tez byli turyści, których mijaliśmy po drodze, jadąc akurat chyba po największych głazach -- zatrzymali się, patrzyli na nas i mówili 'wow...'. ;)

Podjazd na sam szczyt był mordęgi ciągiem dalszym, tyle że tutaj nauczyłem się jak to prawidłowo robić. Stało się to niezbędne, bo nachylenie terenu nie pozwalało na podjeżdżanie na pałę i trzeba było trochę pomyśleć. Rzecz polega na tym, żeby nie stawać na pedały ani też nie siedzieć normalnie dupą w siodle Trzeba usiąść na samym przodzie siodła, dosłownie na ostatnim centymetrze (tak, to boli) i wtedy pedałować. W ten sposób równo dociążone są oba koła i ani za bardzo nie podrywa przodu, ani tył się nie ślizga, co ma miejsce w obu pozostałych przypadkach i uniemożliwia jazdę powyżej pewnego nachylenia, nawet z klockowaną oponą z tyłu. Tyle tylko, że nie wyobrażam sobie jazdy w ten sposób bez SPD. [Ard: cwaniaczek. Ja ostatnio zamontowałem noski, bo nie stać mnie na burżujskie SPD, i nie polecam tego gówna (czyli nosków) w góry] Prawie wyłącznie ciągnąłem za pedały. Kolega z powodów kondycyjnych głównie wówczas prowadził rower, więc nie wiem czy moje wyobrażenia są prawidłowe. [Ard: Jak on jechał a ja szedłem, to go wyzywałem od chujów]

W ten oto sposób dotarliśmy na szczyt, chwilę odsapnęliśmy, po czym ruszyliśmy czerwonym szlakiem w dół. Z początku był luz, jakaś trawka, potem zaczęły się kamienie i masakra. Co ciekawe, zmęczyłem się prawie tak samo jak na podjeździe, bo trzeba było cały czas pracować hamulcami, ściskać z całej siły kierownicę i napinać nogi, żeby trzymać balans. Niby nic, a jednak cholernie, cholernie męczące. No i muszę przyznać, że brakuje mi odwagi, żeby w takim terenie rozpędzić się powyżej 30 km/h. Miałem też kilka sytuacji podbramkowych, gdzie tylko SPD uratowało mnie przed upadkiem, bo jakoś źle najechałem na kamień i rower wyszarpnęło spode mnie w bok. No ale ogólnie źle nie było, tyle że nie przepadam za adrenaliną w aż takich dawkach. ;) [Ard: e tam, obaj jechaliśmy bez kasków, a ja do tego miałem aparat za 1,7 kzł w plecaku, i jakoś się dało szybciej jechać]
Teraz jednak wspominam to miło. :)

Po zjeździe na sam dół chwilę się naradziliśmy, ja sprawdziłem klocki hamulcowe (były trochę zużyte jeszcze przed wyprawą, więc wolałem trzymać rękę na pulsie) przy okazji stwierdzając, że mam gorące obręcze, po czym ruszyliśmy dalej, prosto na następny podjazd. Tu w zasadzie było przez część czasu tak, jak przy podejściu na Kopę, a częściowo tereny równe, lecz z niespodziankami w postaci wielkich kałuż błota co kilkadziesiąt metrów. Tym razem omijaliśmy je z daleka, bo nie wiedzieliśmy gdzie nam przyjdzie nocować i czy wpuszczą nas tam ujebanych błotem od stóp do głów. :)

Dotarliśmy tym szlakiem do skał, na które wjechać może potrafiliby mistrzowie trialu, zostawiliśmy więc rowery, wdrapaliśmy się, cyknęliśmy kilka fotek i spadówa z powrotem. Po 2 minutach zjazdu [Ard: godzina wjeżdżania i 2 minuty zjazdu tą samą trasą - to nie podnosi morale...] byliśmy na drodze asfaltowej u podnóża obu gór i skierowaliśmy się nią w stronę pobliskich Zlatych Hor, rozwijając bez pedałowania 45 km/h i wyrównując ciśnienie w uszach co pół minuty. :) Niestety, kolega nadal ma w rowerze wielotryb nakręcany z najmniejszą koronką 14-zębową, więc nie mogliśmy jechać szybciej (nie chciałem zostawiać kolegi samego) [Ard: Już niedługo uzbieram na tę waloną kasetę z 11-tką :] , ale podejrzewam, że można się tam naprawdę mocno rozpędzić. W czwartek lub piątek wybieram się tam jeszcze raz sam, więc spróbuję.

Po dotarciu do Zlatych Hor poszwędaliśmy się trochę w poszukiwaniu noclegu, aż w końcu znaleźliśmy go w... domu starców. :) [Ard: nie udało nam się tam wyrwać żadnej panienki.. ;] Okazało się, że jest to jednocześnie pensjonat i mają bardzo przystępne ceny (200 koron za noc od łebka to znacznie lepiej niż 'pićset pedziesiat' w jednym z hoteli). Poproszono nas jednak o przyjście za godzinę, poszliśmy więc coś zjeść. Wcześniej już wypatrzyliśmy dwie przyjemnie wyglądające knajpki przy głównej ulicy miasteczka i udaliśmy się bezpośrednio tam. Żarcie było rewelacyjne, za 230 koron zjedliśmy przepyszną zupkę z chlebowymi skwarkami, talerz spaghetti z mięsem i piwo. Notując w pamięci fakt, że druga knajpka to pijalnia piwa ruszyliśmy z powrotem do naszych siostrzyczek i odebraliśmy pokój. Jak na te 200 koron warunki fantastyczne, łazienka i kibel tuż obok pokoju, łóżka wygodne, w pokoju oczywiście byliśmy tylko my dwaj (łóżka były 4). Rozgościliśmy się, przejrzeliśmy rowery, po czym przebraliśmy się i pojechaliśmy do miasta na piwo. W sumie spróbowaliśmy 3 gatunków, z czego najlepszy było czarne marki (bodajże) Koziel. [Ard: Kozel - http://www.kozel.cz - rządzi] Wieczorem wróciliśmy do pokoju i lulu.

Niestety, następnego dnia zawiodła pogoda. Mieliśmy jechać jeszcze w góry, ale zaraz po zjedzeniu śniadania w knajpce z poprzedniego dnia zaczęło mocno padać, więc skierowaliśmy się prosto do Głuchołaz (w drodze zostaliśmy przemoczeni do suchej nitki, żaden z nas nie miał błotników ani peleryn), następnie do Nysy (prawie całkiem wyschliśmy przez te 20 km rowerem :), gdzie złapaliśmy pociąg do Opola.

Muszę przy okazji nadmienić, że sprzęt spisał się na medal. [Ard: taa, fixxxer pakuje w ten swój rower grube milijony, a ja jeżdżę na rowerku za 650 zł, z Shimano Tourney i innymi szitami, i jakoś się nic nie psuje. Co prawda gorzej z wagą, głównie to i brak spd powodował moje częstsze od fixxxerowego zsiadanie z roweru dla odpoczynku] Zabraliśmy zapasowe dętki, łatki, szprychy, linki, ale nic się nie przydało. Fantastycznie też sprawdził się mój ostatni zakup w postaci okularów z wymiennymi szkłami. Czerwone szkła są rewelacyjne do lasu -- słońce nie razi, a jednocześnie nawet w cieniu wszystko bardzo wyraźnie widać. Kolega miejscami musiał ściągać swoje wcale nie tak mocne, bo gradientowe ciemne okulary na czoło, a ja mogłem spokojnie jechać. Na dodatek po wymianie szkieł na żółte mogłem je założyć wieczorem, w czasie wyjazdu do miasta. Warto było wydać ten wcale nie lekki kawałek kasy.

W poniedziałek planujemy powtórkę z rozrywki, z tym że jednodniową (spokojnie da się obrócić, wczoraj czasu mieliśmy aż nadto) i, jeśli się uda, większą ekipą, zaś w najbliższy czwartek lub piątek przejadę się tam sam.

Generalnie boję się, że teraz jazda po ulicach miasta nie będzie mnie już kręcić w tym samym stopniu jak kiedyś... Muszę przyznać, że tęsknię teraz za górami. :) [Ard: a ja nie sprzedaję roweru jednak.. I też chcę tam wrócić...] Na szczęście z Opola jest w miarę blisko do wielu gór, więc myślę, że częściej teraz będę odwiedzał południowe rejony kraju. :)

// fixxxer