:  Pierwsza zasada - zagladaj w karty sasiada :)
                                    ^---------- tu powinno byc prawego,
bo Druga zasada - zagladaj w karty lewego sasiada
;-{)
Petrus


Mysle, ze ta zasada jest uniwersalna, nie trzeba jej dzielic na
kierunki. Zreszta moj partner brydzowy twierdzi, ze w tej grze
istnieja TYLKO PIERWSZE ZASADY. Ale on bierze brydza zbyt powaznie.
(:-))
Krzysztof

                                         _
   ____       ____      ____     ____   (_)  _________________________
  /    )  ____)  (_    _)   )   (    )  ____)                         )
 (    /  /  __     |  |    /  _    (  (___     Glowny Inspektorat   /
  )  (  (  (      |  |   (  (_)  )  \___      Ochrony Srodowiska  (  

(______)      (__(      )___)   (___(      (__ _____________________/  


Krzysztof Treder
Dep.Microbiol.
UMK, Torun

Gagarina 9
87-100 Torun
Poland


· 

Witam

witam wszystkim.

Interesuje mnie pobyt radzieckiego lotnictwa wojskowego w Polsce pod
koniec
ich obecności u nas. Może ktoś wie gdzie można znaleźć jakieś materiały w


Mogę  polecieć Tobie dwie publikacje M.L.Krogulski - "Okupacja w imię
sojuszu - Armia Radziecka w Polsce 1956-1993"
oraz "Okupacja w imię sojuszu - Armia Radziecka w Polsce 1944-1956"
wydawnictwa von borowiecky. Książki te poruszają całość problemu. Dobrym
uzupełnieniem będą także publikacje Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska
są to raporty cząstkowe oraz całościowe szkód ekologicznych. Co do wielkości
lotnisk to np. Bagicz pow. 266,3 ha pod Kołobrzegiem, Krzywa pow. 278 ha
około 30km od Legnicy, Brzeg 600 ha,Chojna 495 ha.

PS:
Mam trochę współczesnych zdjęć z tych obiektów.


Nam lekarz zabronił myć dziecko (8-letnie) w tym, co leci z kranu na
Żoliborzu. Jak smakuje herbata z tej wody - wszyscy wiecie...
To musi być to: specjalne normy dla Polaków...


he he , jak w wielu innych dziedzinach życia ...
A swoją drogą ciekawe jakich czarów wymaga to
co płynie w Wiśle , żeby w naszych kranach chociaż
 przypominało wodę skoro:
"Przeprowadzone, przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie
w roku 1999, badania monitoringowe, pod względem kryteriów
bakteriologicznych, wyrażanych mianem coli, zakwalifikowały wody Wisły na
terenie Warszawy i w jej okolicach jako nie odpowiadające normom.
Stwierdzono również znaczące przekroczenie norm wskaźników fizyko -
chemicznych (zawiesiny ogólnej i fosforu ogólnego). "

"Obecnie zaledwie 1/3 odprowadzonych do kanalizacji ścieków jest
oczyszczanych w mechaniczno - biologicznej oczyszczalni ścieków "Czajka"
zlokalizowanej w gminie Białołęka. Pozostałe zaś ścieki, głównie z
lewobrzeżnej Warszawy, odprowadzane są trzema kolektorami do Wisły
(...)razem ok. 285 tys. m3/d. "

pozdrawiam



Znalazlem ciekawy wyrok Naczelnego Sadu Administracyjnego - Osrodek
Zamiejscowy w Katowicach z dnia 19 lipca 1999 r. i zacytuje fragmenty.
NSA rozpatrywal skarge Henryka K. na decyzję Prezesa Głównego Urzędu Ceł [..]
"Henryk K. - zgłaszając pojazd do procedury dopuszczenia do obrotu -
przedłożył ocenę techniczną rzeczoznawcy techniki samochodowej z 8 kwietnia
1998 r. określającą stopień uszkodzeń i braków na 69,29% wartości samochodu.
Z opinii tej wynikało ponadto, iż samochód został uszkodzony w wyniku
"koziołkowania". Według opinii Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska
samochód ten stanowił odpad w rozumieniu ustawy z 27 czerwca 1997 r. o
odpadach. [....]
Z punktu widzenia przywołanych wyżej regulacji prawnych należy przyjąć, iż
uszkodzony pojazd samochodowy może być uznany za odpad (art. 3 pkt 1 ustawy
z 27 czerwca 1997 r. o odpadach), jeśli ze względu na zakres i charakter
uszkodzeń (stopień zużycia) nie jest możliwe przywrócenie jego stanu
technicznego do stanu umożliwiającego dopuszczenie do ruchu drogowego.


Nie rozumiem - to w koncu jak to sie skonczylo ? NSA stwierdzil ze
ze UC ma prawo nazwac kazdego rozbitka odpadem skoro tak uwaza,
czy uznal ze Henryk K ma racje twierdzac ze to nie odpad ?

A swoja droga - czy naprawde istnieje jakis przeglad przednaprawczy
w stacji diagnostycznej ? Bo tak by wygladalo z tego co cytowales ..

J.


· 

Szanowni internauci, szanowni mieszkańcy Krzeszowic.
Mam ciekawą nowinkę na temat odlewni Alcor w Krzeszowicach,
Mimo aktualnego prawa miejscowego które mówi jasno że jest zakaz sprowadzania jakichkolwiek odpadów (z wyłączeniem zanieczyszczeń płynnych) oraz do dnia 1 czerwca warunkowego dopuszczenia do eksploatacji hali produkcyjnej (w dniu 1 czerwca zapadł wyrok ostateczny podczymujący decyzję powiatowego i wojewódzkiego inspektoratu nadzoru budowlanego nakazującego natychmiastowe wstrzymanie eksploatacji hali odlewni, Główny Inspektor Ochrony Środowiska wydał zezwolenie na import z Rumunii puszek dla firmy Alcor w okresie od 1 maja do 31 czerwca 500 ton (PIĘĆSET) puszek.
Czy to nie jest „rozbój w biały dzień”?
Tak działają polskie urzędy które stoją na straży prawa i przestrzegają to z podniesionym czołem.

Ok, ale teraz wydaje mi się, że jest to bez znaczenie. Główny Inspektor Ochrony Środowiska wydał tę decyzje zapewne zanim zapadł wyrok dot. wstrzymania eksploatacji hali. Wyrok jest jaki jest. Koniec Alcoru, sprawa zamknięta, a puszki z Rumuni może sobie pan Jończyk wsadzić w wiadome miejsce ... Przynajmniej mam taką nadzieję.

tak przestrzeganie prawa to motto tej partii, ciekawi mnie jednak jak wytłumaczyć sprawę którą zajmuje się wraz z kilkoma mieszkańcami ul Traebińskiej, Zielonej oraz Akacjowej (i nie tylko) chodzi o odlewnię słunną krzeszowicką ALCOR co prawda po interwencjach u Głównego Inspektora Ochrony Środowiska cofnoięto decyzję zezwalającą na import puszek po napojach z Rumunii ale to tylko tyle. Sąd w lupcu czy czerwcu podczymał decyzję Powiatowego i Wojewódzkiego Nadzoru Budowlanego nakazującą wstrzymanie eksploatacji hali produkcyjnej. W takiej sytuacji odlewnia nie ma prawa produkcji mimo że wniosła do Sądu Najwyższego wniosek o kasację wyroku gdyż decyzja PINB jest prawomocna.
były interwencje w PINB o wyegzekwowanie decyzji. Odpowiedź na to była bardzo ciekawa i uzasadniona prawnie, tzn, Nadzór Budowlany swoją decyzję może wegzekwować gdy będzie miał odpis wyroku sądu (na rozprawie podczas odczytywania wyroku był prawnik PINB ). Odpis wyroku Sąd może wydać na wniosek strony (PINB lub WINB) niestety te urzędy jak do tej pory nie wystąpiły o odpis wyroku i występować nie ma zamiaru. Tak więc bedyzja wydana z radością dla mieszkańców, odlewnia pracuje, nie ma zamiaru zaprzestania działalności śmiejąc się w twarz i wie że nikomu włos z głowy nie spadnie (chyba ze mieszkańcom z zatrutego powietrza ale to już najmniej ważna sprawa przynajmniej dla właścicieli odlewni

Hmm. Poczytałem to sobie i tak myślę, że powstaje nowy "twór", dublujący obecnie działające instytucje. Mamy już wszak Główny Inspektorat Ochrony Środowiska i takie same wojewódzkie i powiatowe. Czyżby miały ulec likwidacji? Kompetencyjnie zarkes jest bardzo podobny. Czy aby na pewno to ma sens?

A jak było półtora roku temu? Garść informacji...
Tajemnicze stowarzyszenie przejmuje EkoFundusz
Nowym szefem rady EkoFunduszu będzie prof. Tadeusz Żarski z SGGW. Czy z jego pomocą PiS odwoła założyciela Funduszu prof. Macieja Nowickiego?
W kwietniu minister środowiska Jan Szyszko odwołał ze stanowiska szefa rady EkoFunduszu Czesława Śleziaka z SLD. W piątek stanowisko zaproponował Tadeuszowi Żarskiemu, szefowi katedry biologii środowiska zwierząt w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Obaj od lat znają się z uczelni. Żarski czuje się przygotowany do nowej roli: - Jestem specjalistą od higieny środowiska, zajmuję się też skażeniami metalami ciężkimi. Pracowałem w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska i Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska - wylicza.

Działalność EkoFunduszu ocenia dobrze. Inaczej niż sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu, który przed dwoma miesiącami próbował odwołać cały zarząd EkoFunduszu. PO nazywała to politycznym zamachem PiS na tę instytucję. Zarządu odwołać się nie udało, bo zabrakło jednego głosu w radzie. Teraz prof. Żarski ten głos może zapewnić. - Nie znam zarzutów ministra skarbu, nie chcę się teraz na ten temat wypowiadać - mówi. Dodaje, że założyciel i prezes EkoFunduszu - prof. Maciej Nowicki - to doskonały fachowiec. (...)

W Wyborczej napisali w maju 2006 r....

Rzepa: "Główny Inspektor Ochrony Środowiska (GIOŚ) nakazał armatorowi holenderskiego statku "Rotterdam", który w lutym tego roku wpłynął do gdańskiego portu, wywiezienie do Holandii 500 metrów sześciennych odpadów zawierających azbest. Ma to się stać najpóźniej do 15 lipca. Azbest, niezgłoszony wcześniej przez kapitana statku, znaleziono w chłodniach jednostki statku w trakcie kontroli Straży Granicznej pod koniec kwietnia. Śledztwo w sprawie nielegalnego wwiezienia niebezpiecznego ładunku wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku."

""Gazeta Wyborcza": Między Polską, Ukrainą i Słowacją przewożono tony odpadów, których nikt nie kontrolował - alarmuje NIK. Gazeta dotarła do międzynarodowego raportu w tej sprawie.
Kontrolerzy z Polski, ze Słowacji i z Ukrainy sprawdzali, jak w latach 2004-07 przez granice trzech państw wwożono i wywożono odpady - m.in. butelki plastikowe, odpady pohutnicze i złom. Badali inspekcje ochrony środowiska, straż graniczną i urzędy celne, które zajmują się wydawaniem pozwoleń na przewożenie śmieci i kontrolą transportów z odpadami na granicach.
Co wynika z raportu NIK, który oficjalnie będzie ogłoszony w przyszłym tygodniu? M.in., że polski Główny Inspektorat Ochrony Środowiska nie wie, co się dzieje z wwiezionymi śmieciami i czy poddaje się je utylizacji. W dokumentach o przewożonych śmieciach była podawana inna ich ilość, niż trafiała do odbiorców. W niektórych przypadkach różnica między tym, co zapisano w papierach, a rzeczywistą zawartością transportu wynosiła od 380 kg do prawie czterech ton..." reszta na www.onet.pl

http://www.gddkia.gov.pl/...06127654f89c7b6

Komunikat ws zakończenia konsultacji społecznych nad przebiegiem trasy Via Baltica

Ocenę konsultacji społecznych wykonanych przez firmę Scott Wilson i odbioru drugiego II etapu prac „Strategii rozwoju I Paneuropejskiego Korytarza Transportowego. Część I: Korytarz drogowy” dokonała 4 lipca br. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Wnioski z konsultacji społecznych nie zmieniły rekomendacji firmy Scott Wilson – wariantem rekomendowanym jest wariant 42.

Kompletny dokument "Strategii rozwoju I Paneuropejskiego Korytarza Transportowego. Część I: Korytarz drogowy” uwzględniający uwagi i postulaty zgłoszone w trakcie konsultacji społecznych, jak również Prognoza oddziaływania na środowisko zostaną przekazane do GDDKiA 11 lipca br. Po tym terminie materiały zostaną przesłane, zgodnie z procedurą Prawa ochrony środowiska, do zaopiniowania do Ministra Środowiska i Głównego Inspektora Sanitarnego

Po zaopiniowaniu przez Ministra Środowiska i Główny Inspektorat Sanitarny GDDKiA przekaże dokumentację rządowi.

Raport z konsultacji społecznych jest udostępniony na stronie: http://www.viabaltica.scottwilson.com.pl/.

Według ustawy o odpadach z dnia 27 kwietnia 2001 (Dz. U. Nr. 62 poz 628, z późn. zm.)), która obecnie obowiązuje w naszym kraju, przepracowany olej jest odpadem i podlega przepisom tej ustawy. Przepisy te definiują olej odpadowy jako "11) olejach odpadowych — rozumie się przez to wszelkie oleje smarowe lub przemysłowe, które nie nadają się już do zastosowania, do którego były pierwotnie przeznaczone, a w szczególności zużyte oleje z silników spalinowych i oleje przekładniowe, a także oleje smarowe, oleje do turbin i oleje hydrauliczne;"

dalej:
Art. 39. 1. Oleje odpadowe powinny być w pierwszej kolejności poddawane odzyskowi poprzez regenerację, rozumianą jako każdy proces, w którym oleje bazowe mogą być produkowane przez rafinowanie olejów odpadowych, a w szczególności przez usunięcie zanieczyszczeń, produktów utleniania i dodatków zawartych w tych olejach.

1a. Główny Inspektor Ochrony Środowiska prowadzi powszechnie dostępny wykaz prowadzących instalacje do regeneracji olejów odpadowych, spełniające wymagania określone dla tych instalacji.

poza tym:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI I PRACY z dnia 4 sierpnia 2004 r. w sprawie szczegółowego sposobu postępowania z olejami odpadowymi
(Dz. U. Nr 192, poz. 1968)

Orientacyjny, średni koszt budowy elektrowni wiatrowej to około 1 mln euro za 1 MW mocy. Ale nie to jest najgorsze, bo można przy około 10% wkładzie własnym uzyskać preferencyjny kredyt. Najgorsze są urzędy:

• Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Główny inspektorat Sanitarny – jako inwestycja szkodliwa dla środowiska i zdrowia ludzi
• Wojewoda i Terenowy Inspektorat Sanitarny – inwestycja mogąca pogorszyć stan środowiska,
• Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej – w przypadku lokalizacji w miejscowościach uzdrowiskowych,
• Wojewódzki Konserwator Zabytków – przy terenach objętych ochroną konserwatorską,
• Dyrektor Okręgowych Dróg Publicznych – ze względu na minimalną odległość od szlaków komunikacyjnych,
• Ministerstwo Obrony Narodowej (w tym służba ruchu lotniczego),
• Ministerstwo Transportu i Gospodarki Wodnej w tym Główny Inspektorat Lotnictwa Cywilnego,
• Ministerstwo Łączności. itd itp.

W tym wszystkim Zakład Energetyczny to "małe miki"!

Życzę powodzenia w urzędach.

Pocieszające jest to, że stopa zwrotu inwestycji obliczana jest na okres około 10 lat. Po tym czasie teoretycznie powinniśmy zacząć zarabiać. Tylko, że po tym czasie nasz "chodzony w Niemczech" wiatraczek zacznie sie psuć i znowu mamy koszty!!!

POWOŁANIE GŁÓWNEGO INSPEKTORA PRACY

W dniu 15 marca br. marszałek Sejmu RP Marek Jurek powołał na stanowisko głównego inspektora pracy Bożeną Borys-Szopę, dotychczasową zastepcę przewodniczącego Rady.

Bożena Borys-Szopa skończyła prawo na Uniwersytecie Śląskim oraz podyplomowe studia z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem na Akademii Górniczo-Hutniczej. W latach 1998-2002 była przewodniczącą Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP. Od 2002 jest jej wiceprzewodniczącą. Jest również członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji.

Jest laureatką przyznawanej przez Centralny Instytut Ochrony Pracy nagrody Pro Labore Securo za wybitne zasługi w służbie publicznej na rzecz ochrony człowieka w środowisku pracy (2000 r.). W roku 2001 otrzymała nagrodę Państwowej Inspekcji Pracy im. Haliny Krahelskiej za wybitne osiągnięcia w dziedzinie ochrony człowieka w procesie pracy. Jest autorką wielu publikacji i wykładów na temat ochrony człowieka w środowisku pracy oraz nadzoru nad warunkami pracy w Polsce i krajach UE. Znajduje się na krajowej liście mediatorów.

Bożena Borys-Szopa od 1991 roku pracuje w Zarządzie Regionu Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności". Wcześniej była m. in. specjalistą ds. BHP w kopalni "Staszic" i PSS "Społem". W Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności" była specjalistą ds. BHP, członkiem Zarządu Regionu i Prezydium Zarządu Regionu. Od 2002 roku jest wiceprzewodniczącą i sekretarzem Zarządu Regionu. Od 1998 roku jest również członkiem Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

Witam !!
Sprawa w toku. Prokuratura wzywa kolejnych świadków (wiemy o 5). Ma być złożona interpelacja poselska (już w tej sprawie otrzymali ważne informacje). Czekamy na decyzję
Wojewody Dolnośląskiego. Sprawą interesuje się Główny Inspektor Ochrony Środowiska.
Czekamy !!!

Do trujących firm wtargnie ekopolicja

Przedsiębiorstwa, które do tej pory często bezkarnie zatruwały środowisko, będą miały utrudnione życie. Wkrótce rozpocznie działalność policja ekologiczna. Jej zadaniem będzie łapanie trucicieli na gorącym uczynku.

Policja ekologiczna znajdzie się w strukturach Państwowej Agencji Ochrony Środowiska, która ma ruszyć na początku przyszłego roku. Powstanie ona na miejsce Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i jego kilkunastu oddziałów.

Chodzi o zredukowanie kosztów funkcjonowania dotychczasowego Inspektoratu, skoordynowanie działań inspektorów oraz zwiększenie efektywności ich pracy.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska minister Marek Haliniak wyjaśnia, że do tej pory inspektorzy nie byli traktowani zbyt poważnie i często mieli problemy z przeprowadzeniem kontroli na terenie zakładu, który stwarzał zagrożenie dla środowiska.

Nowa policja ekologiczna będzie miała prawo wejść na jego teren, nawet jeśli nie będzie się to podobało właścicielowi i ochroniarzom.

Minister Haliniak dodał, że przyznanie większych uprawnień policji ekologicznej jest konieczne. Inspektorzy będą mogli swobodnie pracować w sytuacjach nadzwyczajnych.

Państwowa Agencja Ochrony Środowiska ma rozpocząć działalność 1 stycznia
2008 roku.

money.pl

"Życie Warszawy": Krzysztof Zaręba, były członek rządu Leszka Millera, może zostać nowym wiceministrem środowiska. Otwiera on listę kandydatów Samoobrony na sekretarzy i podsekretarzy stanu, którą otrzymali we wtorek politycy PiS.
- To doświadczony fachowiec. Już w tym tygodniu powinien odebrać nominację od premiera - ujawnia w rozmowie z "ŻW" Krzysztof Filipek z Samoobrony. Krzysztof Zaręba w czasach PZPR był wojewodą gorzowskim. Z kolei w latach 2001-2005 (premierem był wtedy Leszek Miller) pełnił funkcję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i jednocześnie wiceministra.

- Bardzo dobrze mi się z nim współpracowało. Był bardzo lojalny - wspomina Zarębę ówczesny szef resortu środowiska Stanisław Żelichowski. Do Samoobrony Zaręba wstąpił niedawno. Wcześniej należał do Unii Pracy. Mimo to już wtedy jego poglądy gospodarcze były zbliżone do Andrzeja Leppera. - Balcerowicza dawno nie powinno być w NBP. On oddał banki w obce ręce - grzmiał dwa lata temu na zjeździe partyjnym UP. - Uczestnictwo w rządzie SLD z pewnością źle świadczy o panu Zarębie. W jego sprawie nie ma jeszcze ostatecznej decyzji - mówi Przemysław Gosiewski.


Źródło.

Samoobrona wchodzi do ministerstwa środowiska czarno widzę przyszłość naszej przyrody

witam Kolegów:)
Kolega Stanisław wyjął mi z ust słowa Dziennika Ustaw. Co prawda jest nowsze jego wydanie nr 204 poz 2087 z 2004r ale sedno sprawy jest takie same.

Zafascynowanym polecam lekturę Rozdziału 6

System kontroli wyrobów wprowadzonych do obrotu

Art. 38. 1. System kontroli wyrobów wprowadzonych do obrotu, zwany dalej "systemem", tworzą Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zwany dalej "Prezesem UOKiK", i organy wymienione w ust. 2 i 3, zwane dalej "organami wyspecjalizowanymi".
2. Kontrolę spełniania przez wyroby zasadniczych wymagań prowadzą:
1) wojewódzcy inspektorzy Inspekcji Handlowej;
2) inspektorzy pracy;
3) Prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty;
4) organy Inspekcji Ochrony Środowiska;
5) Prezes Urzędu Transportu Kolejowego;
6) organy nadzoru budowlanego;
7) Prezes Wyższego Urzędu Górniczego;
dyrektorzy urzędów morskich.
3. Postępowania w zakresie wprowadzonych do obrotu wyrobów niezgodnych z zasadniczymi wymaganiami prowadzą:
1) Główny Inspektor Inspekcji Handlowej;
2) okręgowy inspektor pracy;
3) Prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty;
4) wojewódzki inspektor ochrony środowiska;
5) Prezes Urzędu Transportu Kolejowego;
6) organy nadzoru budowlanego;
7) Prezes Wyższego Urzędu Górniczego;
dyrektorzy urzędów morskich.

Zastanawiam się co jeszcze trzeba napisać aby fascynat, Kolega jureki przejrzał na oczy. Zastanawiam się czy jest elektrykiem czy handlowcem zarabiającym na ludzkiej naiwności?

Co jeszcze musi się wydarzyć aby takie "urządzenia" nie zaśmiecały naszego rynku.


W Polsce jest obecnie tylko jedno składowisko przystosowane do odbioru
odpadów zawierających azbest. Znajduje się ono w gminie Trzemeszno (woj.
wielkopolskie), a jego właścicielem jest Przedsiębiorstwo
Produkcyjno-Handlowo-Usługowe Izopol SA w Trzemesznie (ul. Gnieźnieńska
4, tel.(0 52) 315 43 30; 315 43 31, fax (0 52) 315 60 17.


Nie do końca jest to zgodne z faktami.

1. Składowisko przedsiębiorstwa "IZOPOL" S.A. w Trzemesznie.
2. Składowisko Elektrowni Bełchatów dla potrzeb własnych energetyki.
    W Zgierzu znajduje się składowisko przedsiębiorstwa "Eko-Boruta"
3. Składowisko odpadów przemysłowych w Godzikowicach koło Oławy
4. Składowisko przedsiębiorstwa EKOMAR w Marianowie koło Szczecina
5. Składowisko odpadów komunalnych w Chruściku koło Gorzowa Wielkopolskiego
6. Składowisko Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w
Świetochłowicach
7. Składowisko odpadów w Gdańsku-Szadółkach.

Łącznie na koniec 2001 roku funkcjonowało 8 składowisk odpadów
azbestowo-cementowych
o różnej pojemności składowania.

Składowisko w Trzemesznie jest największe i profesjonalnie przygotowane do
składowania
odpadów niebezpiecznych zawierających azbest, odpowiada też europejskim
wymaganiom
dotyczącym zabezpieczenia środowiska.
Nie mniej jednak wszystkie składowiska zostały skontrolowane przez Głównego
Inspektora
Ochrony Środowiska i zakwalifikowane jako składowiska legalne.
Z moich informacji wynika, że takie składowisko znajduje się jeszcze w
Knurowie (koło Gliwic)
oraz w Dąbrowie Górniczej (chociaż tego nie jestem pewien).

A co do dachu, to najrozsądniejszym wyjściem jest ewentualne zabezpieczenie
go powłoką
malarską (istnieją odpowiednie preparaty) i pozostawienie w spokoju.
Zakopywanie tego byle gdzie pod ziemią jest delikatnie mówiąc, wyjątkowo
krótkowzrocznym
posunięciem. Pomysłu nie będę gratulował.



| - w jednej poszedł w/w rezystor i dodatkowo wpomniene tranzystory, których
| zamienników szukam

| Kup najtansza chinska - tranzystory maja dobre :-)

A skanibalizowane resztki wyrzuć? Za takie rady dziękuję; właśnie chciałem
uniknąć niepotrzebnego śmiecenia.


Przeciez ta "trupio ciemna" rura tylko na smietnik sie nadaje :-)

| .. tylko czy przypadkiem to jednak na smienik
| nie trafi ? No bo powiedzmy co mozna zrobic ze stara plyta glowna ?

Dobrze się domyślasz - u nas w kraju tak się właśnie robi


A na swiecie ?
Bo na moj gust .. zaladowac na statek i do oceanu :-)
U nas ewentualnie mozna przemielic, byc moze wymieszac z cementem,
i do kopalni miedzi :-)

| Te baterie to tez jestem ciekaw jak utylizowac ..

Ja póki co składuję u siebie w specjalnym pojemniku, w połowie już wypełnionym.
Chwilowo nie mam pomysłu co zrobić, jak się zapełni. Mam w planie wykonanie
telefonu do wydziału ochrony środowiska w moim mieście.


Inspektora ci wysla. Dostaniesz mandat za skladowanie odpadow
niebezpiecznych to przestaniesz glupie telefony wykonywac :-)

Ale ja sie powaznie pytam - co z tym robic ? W alkalicznych
mamy mangan zmieszany z cynkiem w postaci wodorotlenkow chyba, w
zwyklych jeszcze do kompletu wegiel, amoniak i chlor.
Powiedzmy ze bylby to cenny surowiec dla hut .. tylko jak odmieszac
cynk od manganu ?

A wracając do meritum - to da się tam wstawić jakiś popularny tranzystor? Może
np. BC558 (mam ich na kilogramy)?


Jakis na wyzsze napiecie.

J.


Przeciez ta "trupio ciemna" rura tylko na smietnik sie nadaje :-)


Się zgadzam ale dlatego nie mam ochoty tego świństwa kupować.

| .. tylko czy przypadkiem to jednak na smienik
| nie trafi ? No bo powiedzmy co mozna zrobic ze stara plyta glowna ?

| Dobrze się domyślasz - u nas w kraju tak się właśnie robi

A na swiecie ?


Właściwie to nie wiem. Pewnie zależy od kraju. Mam nadzieję, że gdzieś zdają
sobie sprawę, że nasza planeta to zbiór naczyń połączonych i wywózka do
przysłowiowego lasu w niczym nie rozwiązuje problemu.

Bo na moj gust .. zaladowac na statek i do oceanu :-)


Jasne. A potem zdziwko, że łososie zawierają tyle rtęci.

U nas ewentualnie mozna przemielic, byc moze wymieszac z cementem,
i do kopalni miedzi :-)


Jak się tak zastanowić na serio, to strach pomyśleć w jakich warunkach będą żyć
nasze wnuki. Już teraz notuje się coraz więcej alergików i przypadków raka.

| Ja póki co składuję u siebie w specjalnym pojemniku, w połowie już
wypełnionym.
| Chwilowo nie mam pomysłu co zrobić, jak się zapełni. Mam w planie wykonanie
| telefonu do wydziału ochrony środowiska w moim mieście.

Inspektora ci wysla. Dostaniesz mandat za skladowanie odpadow
niebezpiecznych to przestaniesz glupie telefony wykonywac :-)


To jest pojemnik nie kontener i składuję tam tylko odpady własne - skupu nie
prowadzę. :)

Ale ja sie powaznie pytam - co z tym robic ? W alkalicznych
mamy mangan zmieszany z cynkiem w postaci wodorotlenkow chyba, w
zwyklych jeszcze do kompletu wegiel, amoniak i chlor.
Powiedzmy ze bylby to cenny surowiec dla hut .. tylko jak odmieszac
cynk od manganu ?


Nie mam pojęcia - zapewne tani ten recycling nie jest. O to się powinni martwić
produceńci baterii; ładują spore kwoty w R&D - niech znaczny procent tych kwot
stanowi rozwój technologii utylizacyjnych.

| A wracając do meritum - to da się tam wstawić jakiś popularny tranzystor?
Może
| np. BC558 (mam ich na kilogramy)?

Jakis na wyzsze napiecie.


Tak, już wiem, przejżałem noty katalogowe.

pozdrawiam,
Janek


Kupiłem VW Jetta '06 (rzeczoznawca w Polsce wycenił ubytek na 13% i
stwierdził, że samochód po naprawie będzie mógl sie poruszać po drodze),
dostałem wraz z nim Salvage Title na formularzu NYS DMV nr MV-907A i
zaznaczoną opcja przez firme ubezpieczeniową: "total loss", pozostale 3
opcje dotyczyly kradzieży, wiec tylka ta opcja pasowała.

W Polsce niestety wymyślili w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska,
sobie wskazówki metodyczne, że: "Samochód gdzie Firma ubezpieczeniowa uznaje
szkodę całkowitą i przejmuje samochód na własność po wypłacie odszkodowania
to jest ODPAD"

Dodatkowo, uważają że tytuł Salvage oznacza: "samochod przeznaczony na
złom", ale dobrze wiemy, że sama definicja mówi co innego:
Salvage: "Something saved from destruction or waste and put to further use."
Do uzniania samochodu za wrak służą przecież tytuły: "Non Rebuidable", "For
parts Only" etc.

Autko z tytułem na formularzu MV-907A w stanach może śmiało porwócić do
ruchu drogowego po spełnieniu odpowiednich warunków (GIOŚ uważa że taki
samochód w USA idzie na złom):
http://www.nydmv.state.ny.us/salvexam.htm
http://www.nysdmv.com/forms/mv899.pdf
Debile niestety o tym nie wiedzą.

Muszę teraz udowodnić, że te samochody na MV-907A po przejsciu odpowiednich
badań mogą być rejestrowane w USA. Pewnie nawet jak udowodnie i tak
podtrzymaja decyzje o zezłomowaniu auta:/ W jakim my kraju żyjemy:/.

Czy ktoś miał porobny problem?? Jak go rozwiązać??
Pozdrawiam serdecznie.
Krystian Skiba
Dziekuje z gory za pomoc.

Oczywiście za pomoc wyjścia z sytuacji - odpowiednie wynagrodzenie. Może

Prosze o kontakt. netmax(at)tlen.pl


Kupiłem VW Jetta '06 (rzeczoznawca w Polsce wycenił ubytek na 13% i
stwierdził, że samochód po naprawie będzie mógl sie poruszać po drodze),
dostałem wraz z nim Salvage Title na formularzu NYS DMV nr MV-907A i
zaznaczoną opcja przez firme ubezpieczeniową: "total loss", pozostale 3
opcje dotyczyly kradzieży, wiec tylka ta opcja pasowała.

W Polsce niestety wymyślili w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska,
sobie wskazówki metodyczne, że: "Samochód gdzie Firma ubezpieczeniowa uznaje
szkodę całkowitą i przejmuje samochód na własność po wypłacie odszkodowania
to jest ODPAD"

Dodatkowo, uważają że tytuł Salvage oznacza: "samochod przeznaczony na
złom", ale dobrze wiemy, że sama definicja mówi co innego:
Salvage: "Something saved from destruction or waste and put to further use."
Do uzniania samochodu za wrak służą przecież tytuły: "Non Rebuidable", "For
parts Only" etc.

Autko z tytułem na formularzu MV-907A w stanach może śmiało porwócić do
ruchu drogowego po spełnieniu odpowiednich warunków (GIOŚ uważa że taki
samochód w USA idzie na złom):
http://www.nydmv.state.ny.us/salvexam.htm
http://www.nysdmv.com/forms/mv899.pdf
Debile niestety o tym nie wiedzą.

Muszę teraz udowodnić, że te samochody na MV-907A po przejsciu odpowiednich
badań mogą być rejestrowane w USA. Pewnie nawet jak udowodnie i tak
podtrzymaja decyzje o zezłomowaniu auta:/ W jakim my kraju żyjemy:/.

Czy ktoś miał porobny problem?? Jak go rozwiązać??
Pozdrawiam serdecznie.
Krystian Skiba
Dziekuje z gory za pomoc.

Oczywiście za pomoc wyjścia z sytuacji - odpowiednie wynagrodzenie. Może

Prosze o kontakt. netmax(at)tlen.pl


Powinieneś auto sprowadzać przez Niemcy, tam jeszcze nie robią problemów. U nas
amerykańskie auta są wręcz dyskryminowane począwszy od służb celnych przez GIOŚ
i OSKP a na mediach kończąc.
Spróbuj go przetransferować do Niemiec i tam oclić.

Diko


Z Tygodnika Podhalańskiego:

Smog nad Zakopanem

Nad centrum Zakopanego od kilku dni utrzymuje się gęsty smog. Dopuszczalne normy pyłu zawieszonego w powietrzu przekraczane są nawet 10-krotnie! Gdy w Krakowie zanieczyszczenia 4-krotnie przekraczały dopuszczalne granice lekarze zalecali pozostawanie w domach.

Czarną chmurę nad samym centrum miasta widać najlepiej z okolicznych wzgórz. W powietrzu unosi się tzw. pył zawieszony - główna przyczyna powstawania smogu w największych metropoliach świata.

Pył zawieszony to mieszanina sadzy z kominów, samochodowych spalin i innych zanieczyszczeń. Może on być szkodliwy dla zdrowia.

Od kilku dni w Zakopanem nie ma wiatru i zanieczyszczenia wiszą nad centrum.

Według wskazań stacji pomiarowej na Górnej Równi Krupowej, w Wigilię, ilość pyłu zawieszonego w powietrzu średnio wynosiła 292 mikrogramy na metr sześcienny przy dopuszczalnej normie zaledwie 50. O godz. 20 padł rekord. Wtedy urządzenia wskazały aż 526 mikrogramów. Tak więc normy zostały przekroczone aż 10-kronie!

W pierwszy dzień Świąt było tylko trochę lepiej, bo pomiary średnio wykazały 192 mikrogramy (największa wartość o godz. 23 (284).

Normy przekraczane są codziennie od 17 grudnia. W ogóle w tym miesiącu tylko przez osiem dni ilość pyłu w powietrzu mieściła się w dopuszczalnych granicach. Na szczęście poza centrum i w Tatrach powietrze jest krystalicznie czyste.

Gdy na przykład pod koniec 2006 roku w Krakowie normy pyłu zawieszonego w powietrzu pod Wawelem były przekraczane 4-krotonie lekarze i wojewódzki inspektor ochrony środowiska zalecali pozostawanie w domach.

W Zakopanem główną przyczną smogu jest odchodzenie mieszkańców od ekologicznych źródeł energii, a także zwiększona liczba samochodów w czasie turystycznego najazdu.
(PP)
Foto Paweł Pełka
Smog nad Zakopanem

[ 26-12-2007 | 11:15:28 | red] Zakopane

Jest sposób, aby tony odpadów zaśmiecających nasz region trafiały z powrotem na Zachód. Skutecznie przetestowali go prokuratorzy i inspektorzy ochrony środowiska.

Dzięki twardym negocjacjom, Niemcy zabrali do siebie prawie trzy tysiące ton śmieci, które nielegalnie wwieźli do Polski. To głównie butelki, gruz, papiery.

Składowisko było w miejscowości Krzemlin pod Pyrzycami. Odpady zabiera rządowa agencja ds. odpadów specjalnych SAA. Śledztwo prowadzi prokuratura w Goleniowie. Zarzuty usłyszał Polak, który wwoził śmieci przez granicę i składował je na działce.

- Nie posiadał do tego żadnych uprawnień - powiedział prok. Mikołaj Rydz, zastępca prokuratora rejonowego w Goleniowie.

Decyzję o zabraniu odpadów do Niemiec poprzedziły polsko-niemieckie negocjacje. Brali w nich udział prokuratorzy i specjaliści od ochrony środowiska.

- To bardzo trudne rozmowy. Niemcy niechętnie godzą się na zabranie swoich śmieci. Albo chcą, abyśmy ponosili część kosztów. Nie godzimy się na to - mówi Andrzej Miluch z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie.

Bo przestępstwa transgraniczne są trudne do udowodnienia. Po pierwsze ciężko ustalić z jakiego miejsca je wywieziono. Po drugie procederem zajmują się najczęściej firmy, które w Polsce mają legalne składowiska odpadów. I na swoje działki wrzucają nielegalny towar. Podczas kontroli trudno więc ustalić, które odpady pochodzą z przestępstwa. Po trzecie rok temu sąd uznał, że polscy przedsiębiorcy nie mają obowiązku odwożenia na Zachód nielegalnie przywiezionych do kraju odpadów. Bo to niezgodne z unijnym prawem.

Podczas negocjacji ustalono, że SAA pokryje koszty transportu i utylizacji, bo nie udało się dokładnie ustalić z jakiego dokładnie miejsca w Niemczech wysłano je do Polski. W grę wchodzą setki tysięcy euro. Gdy miejsce skąd pochodzą odpady jest znane, koszty powinien ponieść ich właściciel.

- Zgoda SAA dotyczy tylko sprawy Krzemlina. W przypadku kolejnych wysypisk negocjacje trzeba będzie prowadzić od początku - tłumaczy Andrzej Miluch.

Dlatego odbyło się już wiele spotkań w tej sprawie. Prokuratura Apelacyjna w Szczecinie zorganizowała międzynarodową konferencję poświęconą transgranicznym śmieciom. W Hadze prokuratorzy omawiali przypadek Krzemlina, gdyż jest jednym z największych. Prokurator Okręgowy w Szczecinie zobowiązał inne służby do częstszego kontrolowania transportów jadących z zagranicy.

- Jesteśmy zdeterminowani, aby ukrócić ten proceder. W sprawie Krzemlina przyłączyliśmy się też do postępowania administracyjnego inspekcji ochrony środowiska i między innymi dzięki temu udało się pozytywnie załatwić ta sprawę - powiedział Józef Skoczeń, szef prokuratury okręgowej w Szczecinie.

źródło: GS24.pl

Chyba nie wszyscy wiedzą,ze od dwóch lat istnieje Patrol Interwencyjny Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami.

Idea Patrolu Interwencyjnego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami w Polsce powstała 16 października 2005r i została podjęta przez Mateusza Jakuba Jandę.

Mateusz Janda - 2002 r ukończył kurs inspektora w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami w Polsce. - 2004 został nominowany na funkcję starszego inspektora okręgu w Warszawie.

Zarząd Główny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce powierzył Mateuszowi Jandzie funkcję prezesa Zarządu komisarycznego Okręgu w Warszawie, oraz uhonorował dyplomem za wzorowe wypełnianie obowiązków Starszego Inspektora Okręgowego, w gronie założycieli Stowarzyszenia znaleźli się prawnicy, ekonomiści, weterynarze oraz studenci.

Celem działania Stowarzyszenia, określonym w statucie, jest między innymi:
›› Działanie na rzecz humanitarnego traktowania zwierząt, ich poszanowania, objęcia ochroną i otoczenie opieką.
›› Kształtowanie właściwego stosunku do zwierząt.
›› Działanie na rzecz ochrony środowiska.
›› Zwalczanie przejawów znęcania się nad zwierzętami, działanie w ich obronie i niesienie im pomocy
›› Aktywne działanie w zakresie przestrzegania praw zwierząt.

Autorytet Stowarzyszenia i jego działalność wzoruje się na Królewskim Towarzystwie dla Zapobiegania Okrucieństwa wobec Zwierząt z Wielkiej Brytanii ( RSPCA ).

Stowarzyszenie uchwałą Nr. 8/2005 z dnia 18 grudnia 2005r, powołało pierwszą w Polsce Straż dla Zwierząt.
Pomimo tak krótkiej działalności, Stowarzyszenie zdobyło wielkie uznanie i szacunek społeczeństwa w całym kraju.
Patrol Interwencyjny Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami w Polsce został zarejestrowane przez Sąd Rejonowy m. st. Warszawy XIII Wydział Krajowego Rejestru Sądowego pod nr. 0000248947
Więcej na
http://www.strazdlazwierz...hp?pliki=glowna

Jak weszłam na interwencje to mnie zatkało , i nie dokończyłam śniadania

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała we wtorek trzy osoby podejrzane o korupcję, w tym "byłego wysokiego rangą funkcjonariusza państwowego". Jak ustaliła "GW" powołując się na źródła w ABW chodzi o byłego Głównego Inspektora Ochrony Środowiska jednego z byłych rządów.

18 listopada 2008 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali trzy osoby podejrzewane o przyjęcie i udzielenie korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej oraz powoływanie się na wpływy w instytucji państwowej. Jedna z tych osób to były - wysoki rangą - funkcjonariusz państwowy - brzmi komunikat ABW.

Prokurator Maciej Antosiewicz z płockiej Prokuratury Okręgowej, nadzorującej śledztwo w tej sprawie, poinformował, że wszystkim zatrzymanym przedstawiono zarzuty i zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe, a także odebrano paszporty, zakazując opuszczania kraju. Dwóm osobom postawiono zarzut wręczenia korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, a jednej osobie - zarzut przyjęcia korzyści majątkowej przez osobę pełniącą funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji.

Według Antosiewicza, jedną z zatrzymanych osób jest osoba zajmująca w przeszłości kierownicze stanowisko jednego z urzędów centralnych. Jak ustaliła "GW" powołując się na źródła w ABW chodzi o byłego Głównego Inspektora Ochrony Środowiska jednego z byłych rządów.

- Całość materiału dowodowego w tej sprawie objęta jest klauzulami ściśle tajne i poufne - oświadczył prokurator Antosiewicz. Powołując się na te klauzule, odmówił informacji na temat szczegółów śledztwa. Prokurator przyznał, że płocka Prokuratura Okręgowa rozważa możliwość wystąpienia do wystawców dokumentów ze śledztwa o zniesienie klauzul tajności i poufności, ze względu na ekonomikę postępowania i tempo prowadzenia określonych czynności procesowych.

Rzecznik ABW mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska odmówiła podania dodatkowych informacji. Podała jedynie, że przestępstwo o które podejrzewani są zatrzymani, podlega karze do 8 lat więzienia.

PAP

Do tej pory przepisy o tego rodzaju ogniwach znajdowały się w różnych ustawach i często były nieprecyzyjne. Te dla konsumentów wynikały z ustawy o porządku i czystości w gminach; mówiły, że ogniwa mają być zbierane oddzielnie, ale nie do końca było wiadomo, gdzie je oddać.

Gdy nowe przepisy wejdą w życie – we wrześniu przyszłego roku – nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiedniego punktu zbiórki. Żeby zapewnić wymagany przez unijne przepisy poziom zbierania baterii i akumulatorów, zbiórkę mają prowadzić sklepy sprzedające baterie, których powierzchnia przekracza 25 mkw. Obowiązek ten będą miały również hurtownie handlujące bateriami i punkty serwisowe wymieniające baterie i akumulatory. Można też będzie oddać je w szkołach, urzędach czy innych miejscach, które tego rodzaju punkty zechcą prowadzić. Klienci nie dopłacą ani grosza: baterie oddadzą nieodpłatnie, także punkt nieodpłatnie przekaże je zbierającemu.

Zdaniem Krzysztofa Czarnomskiego, kierownika Zakładu Gospodarki Odpadami w Instytucie Ochrony Środowiska, obecnie system zbiórki baterii funkcjonuje coraz lepiej. – Jeżeli, zgodnie z projektem ustawy, powstanie więcej takich punktów, to mamy szanse spełnić unijne wymagania w tym zakresie - dodaje. Natomiast akumulatory samochodowe trzeba będzie oddać do sprzedawcy detalicznego albo do punktu serwisowego. Zdążyliśmy się zresztą do tego przyzwyczaić. Już obecnie przy zakupie nowych sklepy pobierają kaucję, którą oddają przy zwrocie starego. Ta regulacja nadal będzie stosowana.

Przygotowywane przepisy przysporzą przedsiębiorcom dodatkowych obowiązków. Określą nie tylko sposób zbierania czy zagospodarowywania zużytych baterii, ale też ich oznaczania i produkcji, a szczególnie używania szkodliwych pierwiastków i substancji. Zdaniem Krzysztofa Czarnomskiego firmy powinny sobie poradzić. Nie produkuje się już baterii z dużą zawartością rtęci czy srebra, bo nie pozwala na to choćby prawo ochrony środowiska czy ustawa o odpadach. Projektowane regulacje różnią się od zawartych w przepisach dla innych grup szkodliwych ekologicznie produktów. Unijna dyrektywa nie wymaga bowiem, by osiągać odpowiedni poziom odzysku i recyklingu baterii i akumulatorów. Ważny będzie przede wszystkim poziom zbierania.

Producenci i importerzy baterii, podobnie jak wprowadzający opakowania czy sprzęt elektryczny i elektroniczny, będą się musieli wpisywać do rejestru prowadzonego przez głównego inspektora ochrony środowiska. Za taki wpis trzeba będzie uiścić opłatę rejestrową, a w kolejnych latach opłaty roczne. Jeżeli ktoś nie wywiąże się z obowiązku zbiórki, zapłaci opłatę produktową. Natomiast koszty związane ze zbieraniem baterii poniosą wprowadzający je na rynek.

Źródło: Rzeczpospolita

Art. 33. 1. Lasami Państwowymi kieruje Dyrektor Generalny przy pomocy dyrektorów regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych.
2. Dyrektora Generalnego powołuje i odwołuje minister właściwy do spraw środowiska.
3. Dyrektor Generalny w szczególności:
1) reprezentuje Skarb Państwa w stosunkach cywilnoprawnych, w zakresie swojego działania;
1a) inicjuje, koordynuje oraz nadzoruje działalność dyrektorów regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych oraz kierowników innych jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych o zasięgu krajowym;
1b) zarządza gruntami i innymi nieruchomościami nabytymi lub wydzielonymi z bezpośredniego zarządu nadleśnictwa na potrzeby Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych lub wspólnych przedsięwzięć jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych;
2) tworzy, łączy, dzieli i likwiduje jednostki organizacyjne o zasięgu krajowym, o których mowa w art. 32 ust. 2 pkt 4;
3) inicjuje, organizuje oraz koordynuje przedsięwzięcia na rzecz ochrony lasów, racjonalnej gospodarki leśnej i rozwoju leśnictwa;
4) organizuje planowanie urządzeniowe w lasach i prognozowanie w leśnictwie;
5) nadzoruje i koordynuje zadania w zakresie kształcenia kadr dla leśnictwa oraz popularyzacji wiedzy leśnej;
6) inicjuje, popiera i finansuje badania w zakresie leśnictwa oraz nadzoruje wykorzystanie wyników tych badań;
7) wyrównuje niedobory środków finansowych w nadleśnictwach i regionalnych dyrekcjach Lasów Państwowych, wynikające ze zróżnicowanych warunków gospodarki leśnej;
organizuje wspólne przedsięwzięcia jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych;
9) powołuje i odwołuje:
a) zastępców Dyrektora Generalnego, w uzgodnieniu z ministrem właściwym do spraw środowiska,
b) Głównego Inspektora Straży Leśnej,
c) dyrektorów regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych,
d) kierowników jednostek organizacyjnych, o których mowa w pkt 2.

Warszawscy naukowcy tworzą listę zielonych "pochłaniaczy" trujących pyłów
- Żeby zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza, trzeba sadzić odpowiednie
drzewa i krzewy - uważa prof. Stanisław Gawroński z Wydziału Ogrodnictwa i
Architektury Krajobrazu w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

I nawołuje, by zrobić to jak najszybciej, bo już w kwietniu została
przekroczona w stolicy dopuszczalna norma szkodliwych pyłów w powietrzu. -
Najgorzej wypada Śródmieście, bo tam jest najmniej zieleni. Ale wszystkie
11 naszych stacji w różnych dzielnicach rejestruje wyjątkowo wysokie
stężenie pyłów - przyznaje Emilia Trębińska z wojewódzkiego Inspektoratu
Ochrony Środowiska.

Niebezpiecznych toksyn dostarcza przede wszystkim transport, spalany węgiel
i paliwo, ale też np. wyburzanie budynków. - Te pyły są drugim, po paleniu
tytoniu, sprawcą raka płuc. Nie powstrzymamy rozwoju przemysłu, wszyscy też
nie wyjedziemy na wieś. Dlatego sprowadźmy naturę do miasta i posadźmy tu
takie drzewa, które ogromną część tych toksyn po prostu pochłoną - namawia
prof. Gawroński.

Naukowcy opracowują już listę drzew i krzewów, które najlepiej pochłaniają
zabójcze dla ludzi pyły. Takie rośliny potrafią z jednego hektara "wyłapać"
od 60 do 100 kg pyłów. Ich oczyszczająca moc bierze się z ochronnego wosku,
którym są pokryte. Na liście jest m.in. klon polny i jawor, lipa warszawska
i topola chińska, a także derenie, tawliny jarzębolistne, wierzby wiciowe i
róże pomarszczone, które wychwytują zanieczyszczenia przez liście i kolce.
- Takie róże rosną już na wale Trasy Siekierkowskiej. Natomiast dereni jest
sporo na Ursynowie, np. przy ul. Rosoła - wylicza prof. Gawroński. I
deklaruje, że już teraz może urzędnikom zajmującym się zielenią przedstawić
listę roślin dobrych do sadzenia w mieście.

Paweł Lisicki, naczelnik systemu przyrodniczego miasta jest tym bardzo
zainteresowany. - Co prawda sami tworzymy listę drzew, które najlepiej
znoszą miejskie warunki, w tym suszę i sól, ale jesteśmy otwarci na
rozmowy. Jeśli naukowcy przekonają nas, że określone rośliny świetnie
pochłaniają pyły, to na pewno je posadzimy - obiecuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

A tak imprezę podsumował UMG:
Kilka tysięcy gdańszczan wzięło udział w ekologicznej akcji „Zielony weekend 2008”

14 czerwca na molo w Brzeźnie stanął ogromny namiot, a na okolicznej plaży zebrali się nie tylko przedstawiciele organizacji poświęconych ochronie przyrody, ale i całe rodziny pragnące ciekawie spędzić sobotnie popołudnie.

Obecne na festynie dzieci brały udział w grach i warsztatach, dowiadując się więcej o ekologii w życiu codziennym. Na własnoręcznie ‘wyprodukowanym’ papierze czerpanym pisały deklaracje swoich działań na rzecz poprawy jakości atmosfery. Na koniec – przykleiły karteczki do balonów, z których stworzyły wielkiego smoka – symbol szkodliwego wpływu cywilizacji na atmosferę. Do budowania smoka przez megafony zachęcali szczudlarze.

Nie zabrakło też innych atrakcji – pantomimy z udziałem dzieci, happeningu Teatru Lustra Strona Druga oraz sambowego koncertu bębniarskiego - Rhythm of Resistance.

Dorośli mogli zmierzyć sobie ciśnienie i poziom glukozy we krwi, palacze – poziom dwutlenku węgla w wydychanym powietrzu, a onkolog odpowiadał na pytania dotyczące nowotworów.

Gdańszczanie mieli okazję wypowiedzieć się jakie wolą torby - foliowe, czy na przykład … lniane, które, podczas tej imprezy, można było otrzymać w prezencie. Ekolodzy zbierali także podpisy pod projektem zmiany ustawy „O opakowaniach i odpadach opakowaniowych” mającym na celu ograniczenie wykorzystywania tzw. ‘foliówek’. Opowiedziało się za nim aż 450 osób.

W związku z konkursem „Gdańsk – zielone okno” na najpiękniej ukwiecony balkon, podczas imprezy można też było otrzymać nasiona kwiatów.

Impreza wsparła kampanię Zielone Miasto Gdańsk - promującą wizerunek Gdańska jako miasta czystego i ekologicznego.

Głównym organizatorem był Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego, w imprezie udział wziął także Polski Klub Ekologiczny, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, Straż Miejska w Gdańsku, Centrum Informacji i Edukacji Ekologicznej, Nadleśnictwo Gdańsk, Greenpeace, Państwowy Instytut Geologiczny, Urząd Morski w Gdyni, Zakład Utylizacyjny Sp. z o.o. w Gdańsku, Stowarzyszenie Przyjaciół Wyspy Sobieszowskiej, Schronisko dla bezdomnych zwierząt „Promyk” oraz Thornmann recykling.

Źródło: http://www.gdansk.pl/arti...bf5df4fedce66bb

Szefostwo gdańskich Fosforów w Wiślince twierdzi, ze hałda fosfogipsów nie zagraża ludziom. - To nieprawda, hałda to ekologiczna bomba - odpowiada dr inż. Danuta Trokowicz, autorka patentu na odzyskiwanie metali ciężkich, uranu i strontu z takich składowisk.

Historię hałdy fosfogipsów, stworzonej przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych w podgdańskiej Wiślince, opisaliśmy w poniedziałek w reportażu zamieszczonym w "Dużym Formacie". Jan Wyganowski, zastępca dyrektora do spraw technicznych w GZNF, twierdzi w artykule, że składowisko nie jest niebezpieczne dla środowiska. Dowodem mają być całe tomy opracowań, którymi dysponuje firma.

Dotarliśmy do dokumentów i osoby, która twierdzi, że jest wręcz przeciwnie.

- W hałdzie znajduje się uran oraz inne promieniotwórcze pierwiastki - stront i tor. Fosfogipsy są jednym z głównych czynników rakotwórczych w województwie pomorskim - twierdzi dr inż. Danuta Trokowicz, była pracownica Państwowego Instytutu Geologicznego w Gdańsku, która w latach 80. badała hałdę.

Trokowicz uważa, że promieniotwórczość hałdy stale wzrasta. Dzieje się tak, bo absorbuje pierwiastki promieniotwórcze z atmosfery. Chodzi głównie o stront, który zastępuje w związkach chemicznych wapń.

- Na skutek pylenia wiatry roznoszą szkodliwe substancje w promieniu 20-40 kilometrów. Jeszcze gorsze są skutki rekultywacji hałdy odpadami ściekowymi z gdańskiej oczyszczalni Wschód. Przez substancje w nich zawarte rozpoczyna się proces wypłukiwania z hałdy promieniotwórczych pierwiastków, które przez glebę przechodzą do wód gruntowych - mówi Trokowicz.

Obawy dr Trokowicz podziela Zbigniew Bąkowski, wiceszef Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Kilka tygodni temu zakwestionował "ściekową" metodę rekultywacji hałdy. - Wprowadzamy do środowiska metale ciężkie, pierwiastki promieniotwórcze, a na dodatek jeszcze pasożyty - alarmuje Bąkowski. - Zapytałem wojewodę pomorskiego, czy ta metoda jest zgodna z rozporządzeniem Ministra Ochrony Środowiska z 2002 roku.

Wojewoda jest organem wydającym pozwolenia na składowanie niebezpiecznych odpadów. Jego służby bronią jednak pomysłu. Jak powiedziała nam Anna Dyksińska, rzecznik wojewody - hałda jest obiektem budowlanym, więc nie mają wobec niego zastosowania normy, które dotyczące składu odpadów na polach uprawnych.

W Saur Neptun Gdańsk, która zarządza oczyszczalnią, od prawie tygodnia nikt nie potrafił zająć stanowiska.

Ile uranu jest w fosfogipsach? W latach 80., w ramach zespołu stworzonego przez naukowców Państwowego Instytutu Geologicznego, dr Trokowicz w tonie fosfogipsów stwierdziła obecność 25 g uranu i 200 g strontu, które są pierwiastkami promieniotwórczymi.

mam zepsuta klaviature...

pozatym odnosnie kranovki:
"Laboratoria na Zachodzie oznaczają 300 parametrów - potencjalnych zagrożeń wody. W Polsce bada się 81 takich wskaźników (6 organoleptycznych, 7 bakteriologicznych, 68 fizykochemicznych)."

" Zakłady wodociągowe pobierają wodę fatalnej jakości, zanieczyszczoną fosforem i azotem, której uzdatnianie jest bardzo kosztowne i trudne. Teoretycznie woda z rzeki powinna mieć I klasę czystości. Ale to tylko teoria - w 65 proc. ujęć wody pitnej skontrolowanych przez NIK były ujmowane wody III klasy lub pozaklasowe. Pływa w nich cała tablica Mendelejewa i bakterie Coli. Nawet wody podziemne nie są kryształowo czyste - I klasę czystości ma woda z zaledwie 28 proc. ujęć."

"Ustawa Ministra Ochrony Środowiska z 1987 roku (Dz.U. PRL Nr 422 z 1987 r. poz. 248) wyraźnie mówi, że zakładom wodociągowym czerpiącym wody powierzchniowe do ich przerobu na wodę pitną, wolno korzystać wyłącznie z wód I klasy czystości. Okazuje się bowiem, że tylko z tak czystego surowca zakłady te zdołają uzyskać wodę czystą, zdrową i bezpieczną. Problem w tym, że tak czystych wód już w Polsce nie ma i to od wielu lat. Według danych z ostatniego rocznika statystycznego wynika, że w roku 2002 mieliśmy w Polsce:
ok. 2% wód I klasy czystości
ok. 8% wód II klasy czystości
ok. 30% wód III klasy czystości
ok. 60% wód pozaklasowych, czyli niemieszczących się w żadnej z poprzednich klas."

"Aby uzyskać czystą wodę, stosuje się superfiltry oparte na zasadzie odwróconej osmozy. Zatrzymując do mieszki na najwyższym osiągalnym poziomie dokładności, urządzenia te dobrze służą konsumentom zabiega jącym o długie życie w pełni zdrowia.-dr Zbigniew Hałat(Dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. XX wieku w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych, Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów.)

Naszym Klientem jest amerykański koncern specjalizujący się w rozwiązaniach z zakresu energii zmagazynowanej.
Fabryka w Bielsku – Białej zajmuje się w produkcją akumulatorów i baterii przemysłowych. Zakład cieszy się ugruntowaną pozycją na rynku i ma szerokie perspektywy rozwoju.

Główne zadania:
•nadzór nad stosowaniem się pracowników do regulacji w zakresie Bezpieczeństwa i Higieny Pracy,
•organizowanie i przeprowadzanie szkoleń z zakresu BHP,
•pełna odpowiedzialność za ochronę P.Poż. w zakładzie,
•monitorowanie warunków pracy oraz zlecanie wykonania okresowych pomiarów na stanowiskach pracy,
•reprezentowanie firmy w kontaktach z zewnętrznymi organami kontrolnymi (takimi jak Inspekcja Pracy czy Inspekcja Sanitarna, itp.),
•kontakty z Działem Personalnym oraz z innymi właściwymi komórkami firmy, a także z osobami odpowiedzialnymi za BHP i Ochronę Środowiska w innych zakładach firmy,
•sporządzanie niezbędnych raportów w zakresie BHP i Ochrony Środowiska,
•opracowywanie propozycji poprawy warunków pracy,
•sporządzanie dokumentacji powypadkowej,
•prowadzenie Posiedzeń Komisji BHP.

Oczekiwania:
•wykształcenia wyższego w kierunku lub specjalności w zakresie Bezpieczeństwa i Higieny Pracy,
•co najmniej 2 – letniego doświadczenia na stanowisku samodzielnego inspektora BHP (doświadczenie w branży produkcyjnej będzie mile widziane),
•znajomość zagadnień prawnych w zakresie BHP i umiejętności ich interpretacji,
•znajomości języka angielskiego na poziomie komunikatywnym,
•dobrej organizacji pracy własnej, terminowości, rzetelności, odpowiedzialności,
•asertywności, stanowczości, zdolności perswazyjnych,
•zdolności do pracy pod presją czasu,
•posiadanie uprawnień Audytora 18001 będzie dodatkowym atutem.

Klient oferuje:
•interesującą i stałą pracę w firmie o ugruntowanej pozycji na rynku,
•możliwość korzystania z doświadczeń i rozwiązań międzynarodowego koncernu,
•pracę w firmie posiadającej Zintegrowany System Zarządzania w zakresie Jakości, Ochrony Środowiska i BHP,
•pracę w obszarze stanowiącym jeden z priorytetów dla firmy,
•system świadczeń socjalnych,
•możliwość podnoszenia kwalifikacji, szkolenia, dofinansowanie do dalszej nauki.

Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie aktualnego CV wraz z podaniem numeru referencyjnego na adres info@horyzont.pl

Pożar w dniu 2 listopada 1998 r. cysterny kolejowej z epichlorohydryną gliceryny na stacji kolejowej PKP w Twardej Górze (gm. Nowe n. Wisłą, woj. bydgoskie) - poz. 177 rejestru.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy przeprowadził rozpoznanie zdarzenia, z którego wynikało, że:
cysterna kolejowa zawierała około 50 Mg epichlorohydryny;
w składzie pociągu znajdowały się jeszcze dwie cysterny z tym produktem;
akcja ratownicza była prowadzona przez jednostki Państwowej Straży Pożarnej, jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych, służbę ratownictwa chemicznego z Zakładów Chemicznych “ORGANIKA-ZACHEM” w Bydgoszczy i zawodową Straż Pożarną PKP z Chojnic;
płonąca epichlorohydryna zanieczyściła głównie powietrze i wody powierzchniowe, tylko niewielka część zawartości płonącej cysterny przedostała się do gruntu;
schładzano płaszcze pozostałych cystern, ograniczając w ten sposób możliwość ich zapalenia się;
ewakuowano mieszkańców pobliskich domów.
Ponadto Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy podjął następujące działania:
pobrał próby wody i gruntu (badania wykazały znaczną zawartość epichlorohydryny w wodach powierzchniowych);
wykonał pomiary zawartości epichlorohydryny w powietrzu (pomiary wykazały przekroczenia dopuszczalnych stężeń);
przeprowadził kontrolę na miejscu zdarzenia (wydano zarządzenia pokontrolne);
kontrolował realizację zarządzeń pokontrolnych (zarządzenia zostały zrealizowane);
prowadził nadzór nad usuwaniem skutków zdarzenia (będzie kontynuowany w 1999 r.).

(Główny Inspektorat Ochrony Środowiska)

Pociąg towarowy nr 45297 relacji Wodzisław Śląski - Gdynia Port prowadzony lokomotywą ET22-364 z lokomotywowni Zduńska Wola Karsznice został przyjęty na stację Twarda Góra, na tor zajęty przez 12 wagonów towarowych. Przy prędkości 28 km/h doszło do najechania na stojące wagony. Lokomotywa i 3 wagony pociągu towarowego oraz 3 wagony stojące na torze zostały wykolejone. Z wykolejonej i rozbitej cysterny nastąpił wyciek epichlorohydryny - substancji łatwopalnej. Wybuchł trwający wiele godzin pożar. Na szczęście nikt nie doznał obrażeń. W strefie zagrożenia ewakuowano ludność.

( http://kolejarz.lhs.pl/wstep_1.htm )

Panie Roztropek,
widzę, ze interesuje się Pan ochrona środowiska, dlatego tez chciałbym Panu przedstawić moje zapytanie do Ministra Środowiska (22 marca 2007) roku.

Prosiłem o odpowiedz na następujące pytania:

- Co się dzieje z odchodami (mocz, kał) pacjentów poddanych radioaktywnej chemoterapii? Jaka ustawa reguluje problem indywidualnych odpadów radioaktywnych byłych pacjentów takowych terapii?

- Czy są robione jakiekolwiek badania statystyczne, ile kobiet w Polsce przyjmuje antykoncepcyjne środki hormonalne? Ile ton substancji hormonalnych wydalane jest z moczem tych kobiet do komunalnych kanalizacji?

Oto odpowiedzi:
Ministra Środowiska nie ma pojecie i przekazał moje zapytanie do Ministra Zdrowia.

Minister Zdrowia odpowiedział (podaje w skrócie)

Sposób postępowania z odpadami promieniotwórczymi reguluje ustawa.
Cały nadzór nad problemem odpadów promieniotwórczych należy do Państwowej Agencja Atomistyki proszę się zwrócić do PAA o wyjaśnienia! (zamiast przekierować moje zapytanie do PAA, tako oto odpowiedz).
W Głównym Inspektoracie Sanitarnym trwają prace na stworzeniem podstaw monitoring obecności substancji radioaktywnych w wodzie przeznaczonej do spożycia przez ludzi. (tak wiec nie PAA lecz GIS ma się zając tym problemem w przyszłości).

Jeżeli chodzi o środki hormonalne przedostające się do wody pitnej informuje, ze ani Polskie ani Europejskie prawo nie reguluje tego zagadnienia. Ponadto informuje, ze według informacji Urzędu Produktów Leczniczych, ze hurtownie farmaceutyczne w roku 2006 sprzedały 7 milionów opakowań doustnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych.

To tyle. Nie mówi i nie słyszy się wiele na te tematy, nie chce tutaj wchodzić w szczegóły a problem jest niebagatelnej wagi.

INSPEKCJA PRACY - PROPOZYCJE ZMIAN W PREZYDENCKIM PROJEKCIE USTAWY
[i]Prewencja powinna zastąpić kontrolę

W sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej trwają prace nad prezydenckim projektem ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Pracodawcy chcą zmienić zasady nadzoru nad PIP.

Proponowane przez prezydenta zmiany w ustawie o PIP nie prowadzą do oczekiwanych przez pracodawców przekształceń systemowych, uważają eksperci z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Dlatego też Lewiatan zgłasza podczas prac podkomisji wiele propozycji zmian do projektu ustawy. Przede wszystkim pracodawcy domagają się zmian w zasadach nadzoru nad PIP. Obecny i proponowany model kontroli i oceny działalności inspekcji jest mało skuteczny. Rozwiązaniem może być zwiększenie uprawnień Rady Ochrony Pracy. Lewiatan proponuje, by ROP stała się w przyszłości swoistą apolityczną radą nadzorczą. Do jej zadań należałoby powoływanie i odwoływanie głównego inspektora pracy oraz wydawanie wiążących wytycznych dotyczących działalności PIP.

Zmieniona powinna być także organizacja i struktura inspekcji pracy. Lewiatan chce, aby poszczególne inspektoraty w większym stopniu zorganizowane były według kryterium branżowego, a nie, jak obecnie, terytorialnego. Taki model funkcjonuje w niektórych krajach UE, np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Dzięki temu inspektorzy pracy mogą nadążać za rozwojem technologicznym w branży i są w stanie służyć radą i pomocą pracodawcom. Obecnie zdarza się, że inżynierowie, którzy są ekspertami w wąskich specjalnościach, kontrolują dokumentację pracowniczą i sprawdzają prawidłowość udzielania urlopów. Inspektor, według Lewiatana, w większym stopniu powinien zająć się sprawami bhp, a nie doraźnymi kontrolami interwencyjnymi. Kwestie sporne związane z przestrzeganiem prawa pracy powinny być rozstrzygane przez sądy czy komisje arbitrażowe.

Pracodawcy proponują połączenie PIP z Państwową Inspekcją Sanitarną. Przyjęcie takiego rozwiązania spowodowałoby zmniejszenie liczby instytucji kontrolnych, pozwoliłoby też na uzyskanie przez inspekcje pracy dostępu do bazy badawczej, umożliwiającej m.in. skuteczny nadzór nad czynnikami szkodliwymi w środowisku pracy.

Tomasz Zalewski
(GAZETA PRAWNA)[/i]

Mam wrażenie, że to będzie wyglądało tak: pracodawca poza służbą bhp będzie musiał mieć pracowników do wykrywania zagrożeń p.poż i ewakuacji. ........... Poza tym te wymagania kwalifikacyjne. Czy to jest możliwe, że nagle wszyscy polscy pracodawcy wyślą swoich pracowników na kurs lub szkolenie do PSP?....... Ile to będzie kosztować?

Witam - Piotrze, w przedsiębiorstwie, w którym pracuję temat ten przerabiany był kilka lat temu. Chciano służbie bhp dodać obowiązki wynikające z ppoż. oraz ochronę środowiska jak również każdemu behapowcowi przypisać dwa zakłady. Dopiero na nasz (tj. służby BHP) pisemny protest skierowany do prezesa zarządu spółki, kadrowa nasze wystąpienie przesłała do Głównego Inspektoratu PIP z prośba o ustosunkowanie się. Z otrzymanej odpowiedzi wynikało, że my mamy racje tj. Jeśli zakład zatrudnia ponad 100 pracowników, to musi być stworzona służba bhp, której nie wolno obarczać dodatkowymi czynnościami np. ochrona ppoż. czy ochroną środowiska. Nie można również jednemu behapowcowi przydzielić dwóch zakładów. Tak więc mimo, że wcześniej wysłano nas na kurs ppoż. organizowany przez PSP w Krynicy i Ustroniu i zapłacono 2600,- zł za każdego z nas, to wcześniejsze czynności z zakresu ppoż. i ochr. środow. nam zabrano. Nie mniej jednak Pracownik służby bhp nie musi być zatrudniony na pełnym etacie. Może mieć umowę z tym samym pracodawca np. na 1/2 etatu BHP, 1/4 - ppoż i 1/4 ochr. środowiska. Tego jednak u nas nie wprowadzono. Chcą dorzucić nam ppoż. bo przecież za nasze uprawnienia zapłacili i prawdopodobnie dodadzą to nam ale na umowę zlecenie lub zatrudnienia w innej formie.
Mnie osobiście chyba już to nie grozi, bo za rok odchodzę na emeryturę.
Pozdrawiam - Andrzej

Informacje z http://bhp.mtp.pl/

Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle 2009

Najbliższa edycja: 16-19.06.2009

Serdecznie zapraszamy do udziału w Salonie Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle, który odbędzie się w dniach 16-19 czerwca 2009, w ramach największych w Nowej Europie targów nowoczesnych technologii dla przemysłu Innowacje-Technologie-Maszyny ITM Polska.
Patronat honorowy nad Salonem Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle objął Główny Inspektor Pracy.

Zadaniem Salonu Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle jest prezentacja i popularyzowanie produktów oraz nowych rozwiązań technicznych, organizacyjnych służących ochronie zdrowia i poprawie bezpieczeństwa w środowisku pracy.

Zakres tematyczny Salonu obejmuje:
środki ochrony indywidualnej
środki ochrony zbiorowej
detektory, mierniki, alarmy
ergonomię i organizację miejsca pracy
wyposażenie sanitarne i medyczne
sprzęt i środki utrzymania czystości
oznakowania
szkolenia i środki dydaktyczne.

Do odwiedzenia Salonu Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle zaprosimy zarówno pracowników służb bhp, dystrybutorów i przedstawicieli hurtowni, jak i końcowych odbiorców - licznie reprezentowanych na targach ITM Polska przedsiębiorców z różnych dziedzin przemysłu.

ITM Polska to targi wysoko cenione przez fachowców i środowiska biznesowe - w 2008 roku liczba zwiedzających osiągnęła 22 tysiące osób, a liczba wystawców 1400 firm (więcej informacji na http://technologie.mtp.pl/).

Warto przedstawić swoją ofertę w ramach Salonu Bezpieczeństwo Pracy w Przemyśle, ponieważ Salon odwiedza wiele osób wizytujących targi ITM. Będzie to szczególna okazja do nawiązania owocnych kontaktów, pozyskania nowych klientów i kooperantów. Jak wynika z naszych badań, ponad 50% zwiedzających targi ITM Polska to decydenci - właściciele i współwłaściciele firm, prezesi i dyrektorzy oraz kierownicy w zakładach pracy.

Serdecznie zapraszamy!

Zainteresowani ?

Ekolodzy właścicielami działek na trasie planowanej obwodnicy
awa, rind
2007-02-22, ostatnia aktualizacja 2007-02-22 17:11
Organizacje pozarządowe i miłośnicy przyrody kupili niewielkie działki, przez które GDDKiA chce poprowadzić drogę ekspresową przez Dolinę Rospudy. Ekolodzy włączyli się przez to do postępowania ws. pozwolenia na budowę, od którego dzisiaj wszyscy nowi właściciele złożyli odwołanie. Żądają wstrzymania natychmiastowej wykonalności decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
Jeszcze dziś złożenie odwołania do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego zapowiada też Greenpeace.

"Pora się przyznać. Otóż moja skromna osoba oraz kilka innych osób prywatnych i organizacji pozarządowych takich jak Instytut Ekonomii Środowiska z Krakowa, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot jesteśmy właścicielami działek na planowanym przebiegu obwodnicy Augustowa" - pisze Adam Wajrak na swoim blogu „Nie tędy droga” .

Blog ten dziennikarz Gazety Wyborczej uruchomił tydzień temu na dzień przed wyjazdem do Doliny Rospudy, gdzie razem z kilkudziesięcioma ochotnikami zamierza przykuć się do drzewa, a tym samym uniemożliwić pracę buldożerom.

- Nie są to jakieś wielkie tereny, ja sam jako jeden z większych udziałowców kupiłem 140 metrów kwadratowych (zapłaciłem za to 2 tys. zł w grudniu 2006 r.), ale pozwala nam to odwoływać się od pozwolenia na budowę - tłumaczy Adam Wajrak. - Co więcej, jako tzw. strony w postępowaniu będziemy mieli łatwiejszy dostęp do dokumentów. Gdy tylko sprawa zakończy się pozytywnie, nasze "metry" przekażemy na jakiś szlachetny cel.

Gdyby jednak okazało się, że nie dojdzie do pozytywnego rozwiązania to nasze metry podzielimy i obdarujemy nimi wiele znanych osób, o których wywłaszczenie będzie musiał postarać się inwestor.

Eksperci z PAN bronią Rospudy

O cofnięcie decyzji ws. Rospudy zaapelowali dziś do premiera naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN. Podkreślili, że realizacja inwestycji prowadzi nie tylko do zniszczenia "unikatowych ekosystemów doliny rzecznej", ale podważa też wiarygodność Polski jako kraju wywiązującego się ze zobowiązań wobec UE. Eksperci zaznaczyli, że budowa obwodnicy zgodnie z planem "naraża również społeczeństwo polskie, a nie osobiście Pana Ministra Środowiska, na ogromne kary finansowe ze strony Komisji Europejskiej".

ŹRÓDŁO

robert_c napisał:
Niech obligatoryjnie takie raporty ooś i inne uzgodnienia przechodzą przez jakąś merytoryczną komisję (np. 20-osób, w tym z organizacji ekologicznych). Pozytywna ocena tej fachowej komisji miałaby wielkie znaczenia dla ugaszenia protestów, zwłaszcza tych, które posługują się argumentami ekologicznymi.

ech, pięknie by było... tylko kto za to zapłaci? Profesorowie biorą gigantyczne pieniądze za podpisanie swoim nazwiskiem czegokolwiek, a to musiałyby być naprawde autorytety. Poza tym, Raport obejmuje bardzo szerokie spektrum zagadnień: czyli gigantyczna kwota razy 20, równa się bankructwo inwestora, bo kto inny miałby za to płacić? Miałam ostatnio przypadek, gdy Starostwo opiniowało jeden Raport i pomyliło się, tzn. nie zauważyło czegoś, a potem dopiero to kazało naprostować. Ten błąd urzędników kosztował firmę zlecającą Raport jakieś 10 tysięcy złotych, bo badania, które wykonali po pierwszych uwagach okazały się bezużyteczne i musieli wykonać kolejne.
W tej chwili formą kontroli raportu są opinie, które dają władze gminy, powiatu lub województwa oraz inspektor sanitarny. Oni mają być gwarancją, że Raport nie jest laurką dla inwestora.

No i nie wierzę, że taka komisja ugasiłaby protesty. Ludzie są czasami głusi na wszelkie argumenty, albo mają swoje interesy, które ukrywają pod płaszczykiem troski o środowisko

Poza tym, słyszeliście pewnie o stworzeniu Głównej Dyrekcji Ochrony Środowiska:

"...Szybciej ma być między innymi dzięki powstaniu Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Maciej Nowicki: - Polska jest krytykowana za to, że mamy bardzo długie biurokratyczne procedury; trzeba tych papierków nazbierać i trzeba złożyć w jednym urzędzie, potem drugim, trzecim, a tutaj składa się tylko w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska i wojewódzki inspektor ma prawo już podejmować decyzje, że dana ocena jest prawidłowa. Inwestycje największe, które obejmują np. szereg województw, jak chociażby autostrady, będą rozpatrywane w centrali w Warszawie, w związku z tym to musi uprościć i przyspieszyć procedury.

GDOŚ ma zacząć działać w styczniu. Ma zatrudniać ok. 1000 osób w całym kraju, a dzięki niej procedury wydania ocen powinny się skrócić z obecnych 300 dni do 100 - zapewnia minister Nowicki. Oby tylko nie była kolejnym biurokratycznym molochem, bo zadań do wykonania ma sporo - w grę wchodzi tu także ryzyko utraty wielu miliardów euro unijnych środków pomocowych na ochronę środowiska i projekty infrastrukturalne. .."

Inwestycja bardzo ważna dla rozwoju Sobótki i okolic:

2007-02-27

Blok oczyści gminę

Oczyszczalnia ścieków w Sobótce pracuje pełną parą i na styku mocy przerobowych. Wymusza to budowę drugiego, większego zbiornika, który będzie swobodnie obsługiwał całą gminę.

- To początek wielkiej inwestycji. Równolegle z budową oczyszczalni położona zostanie sieć kanalizacyjna długości 120 kilometrów – informuje Janusz Szajna, inspektor do spraw inwestycji i remontów w Urzędzie Miasta i Gminy w Sobótce.

Teren zakładu przy ulicy Czystej nie zostanie powiększony. Nowy blok tzw. BOS - 1500 ma powstać obok obecnego zbiornika. Obiekt zostanie szczelnie obudowany, a fetor towarzyszący oczyszczaniu nie będzie uciążliwy dla mieszkańców. Potężny zbiornik w ogrzewanym podczas mrozów pomieszczeniu spowoduje, że ścieki nie będą zamarzać i poprawi to jakość oczyszczania.

Koniec robót w 2017

Obecne zakład pracuje pełną parą obsługując głównie Sobótkę i Rogów. Inwestycja jest korzystna prawie dla całej gminy z wyjątkiem Sulistrowic i Sulistrowiczek, które mają własną oczyszczalnię. Według wyliczeń blok obsłuży 14 tysięcy mieszkańców.

Inwestycja jest długofalowa, a jej koniec przewidziano na 2017 rok. Osiemdziesiąt procent pieniędzy ma pochodzić z tzw. funduszu norweskiego, dwadzieścia procent wyłoży gmina.

Chodniki i drogi również

Teraz projekt czeka na ocenę Brukseli. W marcu okaże się, czy komisja europejska go zaakceptuje. Wiadomo, że pozytywnie został zaopiniowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.

W grudniu gminę odwiedzili fachowcy, którzy oceniali projekt pod względem technicznym i finansowym. – Składane przez nas wnioski nie dotyczą wyłącznie budowy oczyszczalni. Chcemy również skanalizować Sobótkę Zachodnią, Górkę i Szczeblów. Całość wiąże się z poprawą infrastruktury drogowej w tym rejonie – zapowiada Zenon Gali, burmistrz Sobótki.

Położenie sieci kanalizacyjnej i budowa nawierzchni ułatwi prowadzenie innych inwestycji.

wroclaw-powiat.wfp.p

KGHM Ecoren uruchomi zakład recyklingu sprzętu

PAP 16.10.2008 14:00

W Rynarcicach koło Lubina (Dolnośląskie) powstanie zakład recyklingu zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Nowa inwestycja KGHM Ecoren ma być uruchomiona w drugiej połowie 2009 r.
Koszt utworzenia zakładu to ok. 15 mln zł. Szczególną zaletą zastosowanego rozwiązania będzie możliwość wykorzystywania części odzyskanych elementów i materiałów w hutach KGHM Polska Miedź SA.

Planowany w KGHM Ecoren zakład będzie zajmował się recyklingiem drobnego sprzętu RTV i AGD jak: żelazka, czajniki, drukarki, czy sprzęt CD. Wydajność instalacji Ecorenu ma sięgać 1 tys. ton miesięcznie.

Jak poinformowali PAP w czwartek przedstawiciele KGHM Ecoren w październiku ogłoszony będzie przetarg na montaż i dostarczenie linii produkcyjnej do rozdrabniania urządzeń i separacji poszczególnych materiałów.

Część rozwiązań dotyczących recyklingu w zakładzie Ecorenu będzie podobna do tych zastosowanych w hucie miedzi Ránnskar Smelter w północnej Szwecji, należącej do koncernu Boliden. Wiosną tego roku przedstawiciele KGHM Ecoren wizytowali hutę i współpracujący z nią zakład recyklingu zużytego sprzętu.

Według założeń Unii Europejskiej do końca 2008 r. Polska powinna zebrać w przeliczeniu na jednego mieszkańca 4 kg odpadów powstałych z urządzeń elektrycznych i elektronicznych, czyli 152 tys. ton zużytego sprzętu.

Tymczasem w 2007 r. - według danych z raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska - zebranych zostało 27 tys. ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to 0,71 kg .

KGHM Ecoren SA to spółka z grupy kapitałowej Polskiej Miedzi. Do grudnia 2006 r. działała pod nazwą KGHM Metale DSI

PAP

1
Były Główny Inspektor Ochrony Środowiska w rękach ABW?

Główny Inspektor Ochrony Środowiska za czasów rządu SLD to jedna z trzech osób zatrzymanych przez ABW pod zarzutem korupcji - dowiedziało się nieoficjalnie RMF FM. Informacji tej nie potwierdza jednak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W lakonicznym komunikacie ABW mowa jest tylko o zatrzymaniu trzech osób podejrzanych o łapownictwo. Jedna z nich to "były, wysoki rangą funkcjonariusz państwowy". Agencja nie chce jednak ujawnić o kogo chodzi.

- W dniu 18 listopada 2008 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali trzy osoby podejrzewane o przyjęcie i udzielenie korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej oraz powoływanie się na wpływy w instytucji państwowej. Jedna z tych osób to były - wysoki rangą - funkcjonariusz państwowy - brzmi komunikat ABW.

Wobec wszystkich zatrzymanych zastosowano poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Płocku.

Kogo zatrzymali?

- Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie jest oparte na materiałach opatrzonych klauzulą ściśle tajne i poufne. W dniu 18 i 19 listopada z udziałem tych osób wykonane czynności prokuratorskie w Płocku, a następnie zastosowano wobec nich środki zapobiegawcze - relacjonował w rozmowie z TVN24 Maciej Antosiewicz z Prokuratury Okręgowej w Płocku. Także on odmówił ujawnienia, jakie funkcje pełnili zatrzymani.

Z kolei według radia RMF FM jedną z trzech zatrzymanych osób jest Główny Inspektor Ochrony Środowiska za czasów rządu SLD. Wobec całej trójki zastosowano środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego. Na wpłacenie po 15 tysięcy złotych mają czas do 3 grudnia. RMF spekuluje, że wysokość poręczenia (stosunkowo niska) może świadczyć o niezbyt poważnych zarzutach stawianych zatrzymanym.

ŁOs//sk ram

http://www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1772784.html
Krótki film o zabijaniu

Ewa Siedlecka 12-11-2003, ostatnia aktualizacja 12-11-2003 20:39

Wstrząsający dokument o uboju świń nakręcili obrońcy zwierząt. Żądają
ogólnopolskiej kontroli uboju w rzeźniach, zgłoszą sprawę do prokuratury

W lecie działacze Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt "Animals",
używając podstępu, weszli do kilku rzeźni i sfilmowali zabijanie świń.
Powstał pierwszy tego rodzaju film w Polsce. - To, co zostało
udokumentowane, to barbarzyństwo, jaskrawe naruszenie prawa. Zgłoszę sprawę
prokuraturze - zapowiada Katarzyna Piekarska (SLD), szefowa sejmowej
komisji sprawiedliwości. Piekarska chce pokazać kasetę w Sejmie

Co widać na filmie

Rzeźnia w Żelistrzewie k. Pucka. Pracownik trzyma głowę leżącej na ziemi
świni w kleszczach rażących prądem - to ogłuszanie. Zwierzę ma drgawki, co
widzą inne świnie. Ogłuszona świnia podwieszana jest za nogę na specjalnej
szynie. Pracownik wbija jej nóż w gardło. Krew płynie strumieniem, co też
obserwują pozostałe świnie, czekające na rzeź. Jedna z wiszących świń macha
przednimi nogami, jakby chciała zejść, inna głową, bo krew zalewa jej pysk.
Większość nadal ma drgawki. Na końcu linii jest oparzarka - duży pojemnik z
wrzątkiem. Wkłada się tam kolejne świnie. Jedna ze świń ładowana do
oparzarki rusza się. Kamera pokazuje dalszy ciąg linii ubojowej - oparzone
świnie goli się i podwieszone idą do wypatroszenia. Nagle słychać
przeraźliwy kwik - za plecami pracowników widać, jak wrzucona do oparzarki
świnia usiłuje się z niej wydostać. Wychyla poparzoną głowę, łomocze w
ściany. Pracownicy nie reagują.

Zakłady Mięsne Prime Food w Przechylewie (powiat Człuchów). Kolejka świń do
ogłuszania czeka w tunelu, z którego wchodzą pojedynczo do kojca, gdzie są
ogłuszane. Potem podwieszane i wykrwawiane. Także tu większość wiszących
zwierząt się rusza.

Powinny być nieżywe

Obrońcy zwierząt mówią, że mieli wiele sygnałów o częstych przypadkach
maltretowania zwierząt w rzeźniach. Do tej pory nie mieli jednak na to
dowodów, a inspekcja weterynaryjna raczej nie interesowała się sposobami
uboju.

- Najtrudniej było nam zachować spokój, gdy w Żelistrzewie świnia wrzucona
do wrzątku zaczęła przeraźliwie kwiczeć i kopać - mówi Paweł, działacz OTOZ
Animals, który uczestniczył w nagraniu. - Cała oparzarka "chodziła". Na
pracownikach nie robiło to wrażenia. Powiedzieli, że "tak się zdarza". Nie
reagował też obecny tam weterynarz.

Nie udało się nam skontaktować z tym weterynarzem. Rozmawialiśmy natomiast
ze Zbigniewem Ordyńskim, weterynarzem nadzorującym Zakłady Mięsne w
Przechylewie. - To bardzo nowoczesny zakład, nie mam do niego zastrzeżeń -
powiedział.

Przyznał, że nie kontroluje się, czy zwierzę przed wsadzeniem do oparzarki
jest martwe. - Ono musi być nieżywe, bo linia produkcyjna jest tak
zorganizowana, że od przebicia tętnicy do oparzenia mija 5-7 minut, a wtedy
zwierzę musi się całkowicie wykrwawić. To samo z ogłuszaniem - jeśli
zwierzę nie jest ogłuszone, pracownicy to widzą i dogłuszają.

W Głównym Inspektoracie Weterynarii nie zbiera się danych o kontroli
warunków uboju. - Tego nie wymaga rozporządzenie ministra rolnictwa -
tłumaczy Jan Śmiechowicz z GIW. - Lekarze weterynarii badają to, ale
wyrywkowo, jest ich za mało. Zresztą oni żyją w tym środowisku i jeśli są
zbyt drobiazgowi, mogą mieć ciężkie życie... Ale zapewniam, że dziś
przepisy są dużo ostrzejsze niż dawniej. - Może dobrze byłoby, żeby
dopuścić społeczną kontrolę? - spytaliśmy - Może. Niech ją sobie ekolodzy w
ustawie wywalczą.

Fragmenty filmu nakręconego przez OTOZ Animals pokazane zostaną 13
listopada o 22.15 w ogólnopolskim paśmie III programu TVP


http://twojemiasto.gazeta.pl/katowice/1,35019,1817874.html
W Chybiu lokomotywa uderzyła w cysternę kolejową
Marcin Czyżewski 09-12-2003, ostatnia aktualizacja 09-12-2003 23:38

24 tony oleju napędowego wyciekły we wtorek z cysterny kolejowej w Chybiu.
Uderzyła w nią lokomotywa, która wjechała na ten sam tor. Nikt nie
ucierpiał, ale międzynarodowe pociągi miały opóźnienia.

Zdarzenie wyglądało groźnie. Przed semaforem w Chybiu, w powiecie
cieszyńskim, stał pociąg towarowy, składający się z prawie 20 cystern
przewożących olej napędowy. Z nieznanych na razie przyczyn na ten sam tor z
prędkością 50 km/godz. wjechała lokomotywa należąca do Przedsiębiorstwa
Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem w Zabrzu i uderzyła w tył
pociągu.

Po zderzeniu z szyn wypadły dwie cysterny i węglarka, która kończyła skład
jako tzw. wagon zabezpieczający. Siła uderzenia była tak duża, że wypchnięta
do góry węglarka zgniotła ostatnią cysternę. Z powstałej szczeliny z
prędkością 20 litrów na sekundę zaczął wyciekać olej napędowy. - Lało się
jak z dużej rynny - mówił nam jeden ze świadków wypadku.

Olej wlewał się do biegnącego obok torów rowu. - Wykonaliśmy zastawki, żeby
nie przedostał się do kanału prowadzącego do Jeziora Goczałkowickiego. W
sumie z cysterny, w której było 55 ton oleju, wylały się 24 tony - mówi
młodszy brygadier Piotr Suchy, komendant powiatowy cieszyńskiej straży
pożarnej.

W akcji ratowniczej brało udział około stu strażaków z kilku powiatów.
Opanowywanie wycieku zajęło im kilka godzin.

Wbrew początkowym obawom nie doszło do skażenia Jeziora Goczałkowickiego -
głównego zbiornika wody pitnej dla Śląska. - Rów, do którego wlał się olej,
był suchy. Na prowadzącym do jeziora strumyku strażacy wykonali specjalne
zapory. Do jeziora jest ok. 2,5 km. To dosyć daleko. Skażenie wód gruntowych
też jest raczej niemożliwe, bo z powodu mrozu olej nie miał szans przeniknąć
głębiej - powiedziała nam Agata Bucko-Serafin, kierowniczka bielskiej
delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach.
Wykonane po południu badania potwierdziły, że nie doszło do
zanieczyszczenia.

PKP powołały specjalną komisję, która zbada przyczyny zderzenia. - Na razie
nie wiemy, co się stało. Maszyniści byli trzeźwi, oboje twierdzą, że jechali
zgodnie z sygnalizacją. Czekamy na badania urządzeń sterujących ruchem -
powiedział nam Karol Trzoński, zastępca dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w
Katowicach.

Na trasie wstrzymano ruch. Pociągi międzynarodowe, jeżdżące przez
Zebrzydowice do Wiednia i Budapesztu, skierowano objazdem przez Cieszyn, co
spowodowało blisko godzinne opóźnienia. Odwołano także kilka pociągów
lokalnych. Sytuacja wróciła do normy późnym popołudniem.

http://bi.gazeta.pl//im/1817/z1817847G.jpg
http://bi.gazeta.pl//im/1817/z1817846G.jpg
Fot. Paweł Sowa/AG


Co sie Wam kojarzy z data 22 marca?
Dla utrudnienia podam, ze dziecko 3. klasa podstawowki dostalo takie
zadanie w szkole...

pozdrawiam


Porozumienie zawarte w dniu 22 marca 2001 roku pomiędzy Głównym Inspektorem
Pracy a Głównym Inspektorem Ochrony Środowiska o współpracy Państwowej
Inspekcji Pracy i Inspekcji Ochrony Środowiska
Działając na podstawie § 5 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 22
marca 1983r. w sprawie zasad współdziałania organów nadzoru i kontroli
warunków pracy z Państwową Inspekcją Pracy (Dz. U. Nr 19, poz. 83), w celu
realizacji ustawy z dnia 6 marca 1981r. o Państwowej Inspekcji Pracy (Dz. U.
z 1985r. Nr 54, poz. 276 z późn. zm.) oraz ustawy z dnia 20 lipca 1991r. o
Inspekcji Ochrony Środowiska (Dz. U. Nr 77, poz. 335 z późn. zm.), Główny
Inspektor Pracy i Główny Inspektor Ochrony Środowiska ustalają niżej
określony zakres współpracy i szczegółowe zasady współdziałania.

§ 1

Zakres współpracy obejmuje w szczególności:

1) wymianę informacji, raportów oraz wniosków wynikających z analizowanych
problemów w skali krajowej o istotnym znaczeniu dla środowiska i zdrowia
ludzi, a także informacji o podjętych działaniach z zakresu wdrażania prawa
Unii Europejskiej;

2) wzajemne przekazywanie wykazów (list) zakładów najbardziej uciążliwych
dla środowiska, w tym dla środowiska pracy;

3) inicjowanie wspólnych lub skoordynowanych kontroli, podejmowanych przez
organy obu inspekcji, dotyczących istotnych problemów ochrony środowiska i
zdrowia ludzi;

4) wymianę doświadczeń dotyczących ocen i klasyfikacji obiektów i instalacji
stwarzających zagrożenia wystąpienia poważnych awarii przemysłowych,
klasyfikacji niebezpiecznych substancji chemicznych, preparatów i odpadów
oraz klasyfikacji niebezpiecznych produktów powstających i mogących ulec
uwolnieniu w trakcie awarii przemysłowej;

5) podejmowanie działań zmierzających do opracowania i wydania przepisów
chroniących zdrowie ludzi oraz środowisko w związku z występowaniem
nadzwyczajnych zagrożeń spowodowanych stosowaniem i przechowywaniem w
zakładach pracy niebezpiecznych substancji chemicznych;

6) wspólne działania na rzecz ratyfikacji konwencji chroniących zdrowie
ludzi i środowisko;

7) wspólne inicjatywy dotyczące upowszechnienia w społeczeństwie wiedzy o
występujących zagrożeniach i sposobach zapobiegania tym zagrożeniom.

§ 2

Strony porozumienia będą działać na rzecz zapewnienia współpracy okręgowych
inspektoratów pracy i wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska w
zakresie:

1) przekazywania informacji wskazujących na konieczność wzmożenia kontroli w
określonych rodzajach zakładów pracy;

2) prowadzenia wspólnych kontroli, w szczególności w zakładach, które
wskutek składowania określonych rodzajów odpadów poprodukcyjnych, oraz
stosowania i przechowywania niebezpiecznych substancji chemicznych w
znaczących ilościach, stwarzają poważne zagrożenie dla ludzi i środowiska, w
tym środowiska pracy;

3) wymiany informacji o decyzjach:

- dotyczących zaprzestania przez zakład pracy lub jego część działalności
bądź działalności określonego rodzaju,

- zakazujących używania maszyn, urządzeń, środków transportu oraz
eksploatacji pomieszczeń, obiektów lub ich części,

- wstrzymania działalności powodującej naruszenia wymagań ochrony
środowiska;

4) przekazywania informacji istotnych dla zapobiegania poważnym awariom
przemysłowym w instalacjach i obiektach stanowiących wielkie zagrożenia z
powodu nagromadzenia znacznych ilości niebezpiecznych substancji
chemicznych;

5) współdziałania w przypadku wystąpienia nadzwyczajnego zagrożenia
środowiska spowodowanego awarią instalacji niebezpiecznych;

6) wzajemnego informowania się, stosownie do zakresu właściwości, o
stwierdzonych w toku nadzoru i kontroli rażących naruszeniach przepisów,
zasad bezpieczeństwa i higieny pracy oraz przepisów o ochronie środowiska, a
także o stwierdzonych nieprawidłowościach technicznych lub technologicznych
w kontrolowanych zakładach pracy, w których wystąpienie awarii lub
katastrofy może spowodować nadzwyczajne zagrożenie środowiska.

§ 3

Wyniki współpracy, plany i zamierzenia będą omawiane przez Strony corocznie.

§ 4

Traci moc Porozumienie zawarte w dniu 9.07.1992 r. pomiędzy Głównym
Inspektorem Pracy a Głównym Inspektorem Ochrony Środowiska określające
zasady współpracy Państwowej Inspekcji Pracy i Państwowej Inspekcji Ochrony
Środowiska.

§ 5

Porozumienie wchodzi w życie z dniem podpisania.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska

Andrzej Ruraż-Lipiński

Główny Inspektor Pracy

Tadeusz Zając


cło = wartosc auta x 5% (ale nie mniej niz 176 euro) dla samochodu ktory
nie
przekroczyl  4 lat i 356 euro dla samochodu ktory przekroczyl 4 lata
akcyza = (wartosc +cło) x 17,6%


    uzupełnienie -to powyżej to dla samochodu poj ponad 2 litry
    poniżej 2 litrów
    akcyza = (wartosc +cło) x 6,4%

VAT = (wartosc + cło + akcyza) x 22%


    Doliczyc trzeba jeszcze tablice tranzytowe. Jak sciagalem to ich nie
kupowalem dzisiaj slysze przerozne wartosci trzeba sie podobno nastawic
na 400DM.
    Ponadto jesli nie masz skonczonego kursu agenta celnego to dokumentow
tranzytowech tez nie wypelnisz -dodatkowe min 100zł na granicy i drugie
tyle
w kraju.
Potem juz tylko przeglad, OC i po sprawie  :)

co moze w rezultacie wyjsc drozej niz w kraju


    To akurat chyba niemozliwe, w najgorszym wypadku zyskasz
niewiele i stwierdzisz ze lepiej bylo w tym czasie cos zrobic i zarobic
na roznice.  ALE, musisz po to pojechac wrocic,
stac na granicy (teraz to juz nie problem), dalej wracac, jechac na clo
w kraju, jezdzic po urzedach. I ogolnie wszedzie trafiasz co najmniej
na skurczybykow ktorzy Ci nie pomoga. Istnieje rowniez szansa, ze
gdzies trafisz na skurwysyna ktory postawil sobie za cel maksymalne
utrudnienie Ci zycia. I wtedy jest kanal. Zeby nie byc goloslownym
przejechalem przez granice ze swoim golfem 18 marca. Byl minimalnie
pukniety z tylu, nawet lampa nie zbita, jechal na lawecie bo nie chcialem
wywalac kasiory na te tablice. Na granicy luz. Podjezdzam na urzad
wewnetrzny a ten ch.. mowi mi ze klasyfikuje samochod jako odpad
i bede mial decyzje o powrotnym wywozie poniewaz jest na lawecie.
Obowiazuje jednak jeszcze caly czas stare przepisy. Ostatecznie
udaje mi sie samochod oclic po zdobyciu z Glownego Inspektoratu
Ochrony Srodowiska w Warszawie dokladnej interpretacji ustawy
o odpadach. Trwalo to wszystko 50 dni. Z celnego wyjechalem
11 maja, krew mnie zalala kilka razy. Przy okazji jesli juz sie tak
rozpisalem to moze czyta to ktos z jakiej gazety i szuka tematu o
paranojach w tym kraju - sluze kompletem dokumentow swiadczacych
o skrajnej samowoli celnikow.

Ale dobra strona tego wszystkiego jest fakt ze bedziesz mial auto w dobrym
stanie a nie złozone z czesci przywiezionych z roznych stron swiata


    A to prawda, jak przyjechalem tym moim do mechaniora to byl w ciezkim
szoku ze autko po takim przebiegu takie zadbane.

                                       pozdrawiam
                                               PC


ROTFL. Jasne, kiedy ZOMO strzelalo w Radomiu, to sie do PZPR zapisal.
Kiedy wszyscy inni sie wypisali po kopalni "Wujek", ten zostal.
PiSdowa odwaga..


Od kiedy członek PZPR jest wrogiem PiS! Podaję skróconą listę przjaciół
z PZPR!
Granice hipokryzji aparatczyków pisowskich, powinny w końcu zostać
podsumowane faktami. W żadnej partii z wyjątkiem SLD nie jest tak
czerwono. Żaden rząd z wyjątkiem SLD nie powołał tylu byłych
pezetperowców na urzędy. Co im nagle przeszkadza Kaczmarek.

Prezentowane poniżej życiorysy nie zawierają cienia insynuacji,
pomówień, obelg i tym podobnych, zawierają suche fakty. Każdy z Panów
prezentowany poniżej, był związany z partia PZPR lub jej przybudówkami,
tudzież działał na rzecz PRL, a obecnie pracuje dla PiS.

1. Andrzej Kryże - Wiceminister Sprawiedliwości w rządzie PiS. członek
PZPR do jej końca. Skazywał w stanie wojennym, między innymi Bronisława
Komorowskiego za udział w manifestacji na warszawskim Placu Zwycięstwa w
rocznicę odzyskania niepodległości. W uzasadnieniu wyroku pan Kryże

polskiego, twierdząc m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym'.
2. Zbigniew Wasserman - Minister koordynator ds. służb specjalnych w
rządzie PiS. PRL-owski prokurator od lat 70-tych. Obecnie oskarżony
przez śląska Alexis(tej od Blidy) o branie łapówek w aferze węglowej.
3. Maciej Łopiński - Rzecznik Prezydenta IV RP - w okresie 1975 -
grudzień 1981 należał do PZPR i pracował na nomenklaturowym stanowisku
sekretarza redakcji gdańskiego tygodnika
4.  Wojciech Jasiński- Minister Skarbu w rządzie PiS- członek PZPR w
latach 1976 - 1981, szef Wydziału Spraw Wewnętrznych w Płockim Urzędzie
Miasta, przybudówki SB.
5. Ryszard Siewierski- były Komendant Główny Policji za rzadów PiS-
członek PZPR do końca (1990
6. Karol Karski posęł PiS, radykalny przewodniczący komisji IV RP ds.
zmian w ustawie lustracyjnej. Aparatczyk władz centralnych
socjalistycznego ZSP na Wydziale Prawa i Administracji UW. Pod koniec
lat 80 startował z poparcia PRON (organizacji utworzonej przez PZPR w
stanie wojennym) w wyreżyserowanych i sfałszowanych przez komunistów
wyborach do rad narodowych.
7. Stanisław Kostrzewski, od 25.02.2006 skarbnik PiS - był aktywnym
członkiem PZPR do końca jej działalności.
8. Andrzej Aumiller- były Minister Budownictwa w rządzie PiS- zasłużony
komunista, wieloletni członek PZPR.
9. Anna Kalata - były Minister Pracy i Polityki Społecznej członek PZPR
i SLD.
10. Zbigniew Graczyk- Wiceminister Gospodarki Morskiej w rządzie PiS -
przez 20 lat należał do PZPR, członek Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie.
11. Marek Grabowski - Wiceminister Zdrowia w rządize PiS(członek PZPR i
SLD) dzięki rekomendacji SLD był zastępcą głównego inspektora
sanitarnego w rządach Leszka Millera i Marka Belki.
12. Ewa Sowińska- Rzecznik Praw Dziecka IV RP. W latach 1977-1980
należała do PZPR, powołana głosami PiS
13. Krzysztof Zaręba - Wiceminister Środowiska w rządzie PiS, były
członek PZPR, a w rządzie Leszka Millera główny inspektor ochrony danych
osobowych.
14. Bogusław Kowalski Wiceminister Transportu w rządzie PiS. W latach 80
członek PRON. Figuruje w materiałach służb specjalnych PRL jako tajny
współpracownik o kryptonimie `Mieczysław'
15. Bogdan Socha -Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej w rządzie PiS
- był do samego końca członkiem PZPR.
16. Krzysztof Czabański, mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia
S.A. - były dziennikarz m.in. `Sztandaru Młodych' i `Zarzewia'. W latach
1967-1980 należał do PZPR.
17. Marcin Wolski, 21.07.2006 mianowany został dyrektorem I programu PR
- od 1975 roku do końca był w PZPR, będąc m.in. sekretarzem POP w PR. 25.
18. Ojciec znanych dwóch polityków wykładowca na Politechnice
Warszawskiej szkolący partyjnych aparatczyków, na dwuletnich kursach
marksizmu leninizmu.
19. Ojciec znanego `Uczciwego' ministra I sekretarz PZPR w komitecie w
Krynicy Górskiej.

matka_kurka, 20.08.2007 20:54



| Wszechwiedząca Grupo!!!
| Potrzebuję bezboleśnie zmigrować pocztę (foldery i ustawienia) z
| Thunderbirda do MS Outlooka 2003. Czy ktoś z Was robił już taką operację
| i może się podzielić doświadczeniem?

Niestety nie wiem ale moge podzielic sie doswiadczeniem z programami
microsoftu. Zostaw thunderbirda i trzymaj sie z daleka od outluka :)
Taka dobra rada wujka staszka ;)


Wujek Michal jednak popiera taki kierunek :)
Uzywa MS Outlooka od wielu lat w roznych wersjach i sobie chwali, uzywal
Thunderbirda i sobie nie chwalil (ale musial uzywac kiedy Thunderbird byl
standardem korporacyjnym)...
coz... punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.... i od wymagan...
Thunderbirda mozesz porownac do Outlook Expressa: proste funkcje - prosty
program... MS Outlook to srodowisko pracy, a razem z innymi elementami
ukladanki (Exchange, Sharepoint, BES) - niezastapione srodowisko pracy
zarowno stacjonarnej jak i mobilnej...

Pozdrawiam
Michal

podatek nalezny:

List do banku

Witam Serdecznie,
Jako Klient Państwa banku jestem głęboko poruszony troską i dbałością o mnie
w tych ciężkich dla bankowości czasach. Z ogromną radością przywitałem
zaproszenie do grona WYSELEKCJONOWANYCH, WYBITNYCH i SPECJALNYCH klientów
państwa banku. Przepustka do tego świata VIP-ow w formie SREBRNEJ karty
kredytowej dotarła do mnie bezpośrednio za pośrednictwem niezawodnej Poczty
Polskiej. Bycie VIP-em, osobą nagrodzoną lub wyróżnioną niesie ze sobą wiele
korzyści. Taka nobilitacja sama w sobie powinna być powodem do dumy i
radości. Pewnie by i była...
Jak na razie jedyna korzyść to korzyść BANKU BPH w postaci 4,50 zet za
"obsługę karty" Czymże jest jednak taka symboliczna opłata dzięki której
można stać się VIP-em.!! Osobowością wybitną, ze zdaniem której wszyscy się
liczą .. No bo jak nie liczyć się ze zdaniem VIP-a !!! . Otóż okazuje się,
głownie BANK BPH-a VIP-a w DUPIE ma. !!! WIELOKROTNIE informowałem, iż
NIE JESTEM ZAINTERESOWANY żadna karta kredytową !!!! ŻADNĄ oznacza ŻADNA ani
dla siebie, mojej firmy, mojego kota ani chomika!!! Po prostu żadną!!!!
Osoby nadal nie rozumiejące określenia ŻADNA odsyłam do encyklopedii lub
słownika języka polskiego.!!!!! Jakież było moje zdumienie gdy pewnego
pięknego poranka otrzymałem Poczta Polska ten /dla niektórych/ plastikowy
przedmiot pożądania !!! W liście podpisanym przez samego prezesa /sratatata/
było stwierdzenie, iż teraz wystarczy tylko abym udał się do oddziału i
AKTYWOWAŁ kartę. Do żadnego oddziału się nie udałem, a aktywacja karty
polegała na przecięciu jej na pół nożyczkami i wywaleniu do kosza. Notabene
wywalam tam wszystko czego nie chce, nie chciałem i o co nie prosiłem.
Jakież było moje zdumienie, gdy logując się w niedziele do systemu SEZAM,
zauważyłem otwarte subkonto kartowe z limitem 10tys do karty której NIE
AKTYWOWALEM i o która NIE PROSILEM i której NIE CHCIALEM!! Co wiecej z konta
osobistego zapewne "zgodnie z tabela opłat i prowizji" ściągnięto mi 4,50 zl
tytułe "obługa karty " tak, tak, tak dokladnie tej samej karty której nie
chciałem ani o nia nie prosilem !!!! Sytuacja ta jest BULWERSUJACA i
wybitnie NAGANNA!! W dupie /bez przeproszenia/ mam 4,50 zeta natomiast nie
zgadzam się na traktowanie mnie jak IDIOTY i IMBECYLA. Nie wnikam czyja to
WINA. PODKRESLAM, iż z obsługi PERSONELU bankowego do dnia dzisiejszego
byłem WYBITNIE zadowolony. Cała tę sytuację odbieram jako złodziejska
praktykę banku, której to mowie ZDECYDOWANE NIE! NINIEJSZYM ŻĄDAM i DOMAGAM
SIĘ!!! / nie proszę/ Natychmiastowego zamkniecia subkonta kartowego ORAZ
Bezzwłocznego ZWROTU kwoty w wysokości 4,50 na moje konto bankowe!!! Domagam
się również: a) PISEMNYCH PRZEPROSIN ! b) usuniecia mojej zgody na
otrzymywanie materiałów REKLAMOWYCH z banku BPH. Sugeruję SZCZEGÓLNE zajecie
się moim postulatem nr B, gdyz mail ten zostanie przeze mnie wydrukowany i
zachowany a w sytuacji gdy otrzymam jakakolwiek przesyłke reklamową od BANKU
BPH, poinformuje o tym fakcie GIODO (Główny Inspektorat Ochrony Danych
Osobowych).
Pozdrawiam Serdecznie
Michał Owsiewski
PS:
We wtorek podstawie pod siedzibe banku mojego Jeepa wraz z kluczykami i
faktura za wynajem tego auta na miesiąc! Faktura będzie wystawiona na
2000zlotych +VAT tytułem "Promocyjne WYPOZYCZENIE SAMOCHODU". Ja wiem ze
Panstwo nie zamawialiście tej usługi. Jeepa nie chcecie i nie potrzebujecie
wynajmowac. Ale dla Mnie jesteście prawdziwymi mistrzami w sztuce wyłudzania
kasy za niechciane usługi. A każdy mistrz to prawdziwy VIP!!! I jako VIP-y
załapaliście się na specjalna oferte promocyjna mojej firmy: "JEEP na
miesiąc za jedyne 2 tysie". Wkrotce planuje szereg nowych promocji, w
których wezmiecie jako bank udzial wbrew swej woli.No bo przeciez w BPH to
normalne prawda ?


Günter Verheugen Kopernika germani
Aleksandra Rybińska 08-10-2008, ostatnia aktualizacja 08-10-2008 05:53
Wiceszef Komisji Europejskiej Günter Verheugen ochrzcił unijny program globalnego monitoringu nazwiskiem polskiego astronoma – w wersji niemieckiej. Polscy naukowcy są oburzeni

źródło: AFP

Kopernik nie był Niemcem

Unijny komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości Gün-ter Verheugen ogłosił 15 września w trakcie europejskiej konferencji w Lille nazwę nowego programu globalnego monitoringu środowiska i bezpieczeństwa (GMES). To drugi po „Galileo” wielki projekt w ramach europejskiej polityki kosmicznej, którego celem jest zapewnienie stałej informacji o zagrożeniach żywiołowych. Prestiżowy program ma nosić nazwę „Kopernikus”. Tak brzmi nazwisko słynnego polskiego astronoma po niemiecku. Według Verheugena Kopernik był „obywatelem Europy”, urodził się zaś „ w 1473 roku z niemieckich rodziców w Toruniu na terenie Prus”.

Polscy naukowcy są zbulwersowani. Ich zdaniem to świadome przekłamanie faktów historycznych. – To skandal! Polska uczestniczy w tym programie od samego początku. Nikt nie konsultował się z nami w tej sprawie. Niemiecka pisownia nazwiska Kopernika wprowadza Europejczyków w błąd. Sugeruje, że Kopernik był Niemcem – mówi „Rzeczpospolitej” wiceprzewodniczący zespołu ds. wykorzystania przestrzeni kosmicznej przy Ministerstwie Nauki dr Włodzimierz Lewandowski.

Polacy żądają, by nazwa programu została zmieniona na „Copernicus” – w łacińskiej pisowni. Protest w tej sprawie wystosował między innymi Komitet Badań Kosmicznych i Satelitarnych Polskiej Akademii Nauk. „Uważamy za niewłaściwe, że nazwisko Kopernika, znakomitego Europejczyka, podano w pisowni niemieckiej” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu komitetu. Polskie zastrzeżenia zgłosił 26 września na posiedzeniu unijnej Rady ds. Przestrzeni Kosmicznej (ESC) wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Jerzy Duszyński.

Zdaniem Verheugena Kopernik urodził się na terenie Prus w rodzinie Niemców
Po spotkaniu odbył krótką rozmowę z komisarzem Verheugenem. Bez skutku. Również protesty głównego inspektora ochrony środowiska dr. Andrzeja Jagusiewicza na posiedzeniu rady doradczej GMES nie przyniosły rezultatu.

Sprawą zajął się poseł PSL Tadeusz Sławecki. Złożył w Sejmie oświadczenie, w którym potępił stosunek komisarza Verheugena do historii. – To skandal, że taki mąż stanu jak Verheugen myli fakty historyczne. Kopernik urodził się w 1473 roku, 19 lat po tym, gdy Toruń został włączony w granice Polski. To wygląda na świadomą manipulację – mówi „Rz”. Przygotowuje interpelację do premiera Donalda Tuska. – Tu potrzebna jest interwencja rządu. Zarówno premier, jak i szef MSZ zostali już o tym poinformowani. Na razie nie ma żadnej reakcji – skarży się poseł.

Verheugen odpiera zarzuty. – Komisarz nigdy nie twierdził, że Kopernik urodził się w Niemczech. Kopernikus to zarejestrowany znak firmowy. Jeśli ktoś chce, może pisać go po łacinie – mówi „Rz” rzecznik komisarza Ton van Lierop.

A Adolf Hitler był, nie ..., nie Austriakem, tylko Polakiem.