ok, mam tylko 2 pytania: co oznacza skrót DKP? i gdzie mozna uświadczyć
te charakterystyki?


DKP = Dyrekcja Kolei Pańtwowej. Jest to skrót stosowany przed reformą ustroju
PKP (bodaj w 1930 roku) kiedy to wprowadzono DOKP

Z charakterystykami będzie gorzej, ksera widywałem u kolegów, oryginał powinien
być w Głównej Bibliotece Komunikacyjnej.
Jeśli jedak szukasz tego saskiego Meyera - popytaj starszych kolegów, którzy
otrzymywali "Wieści oddziału Warszawa PSMK" oraz "Biuletyn Informacyjny PSMK".
Tam dość szczegółowo, z rysunkami parowóz ten został opisany.
Pozdrawiam PM


· 


Szukaj zwlaszcza tzw. serii ze zderzakami - tam bylo wszystko, jakies
kilkanascie pozycji mocnej technicznej literatury. W Warszawie - polecam
antykwariat w ksiegarni Pelta,


Zgadza się (przy Świętokrzyskiej). Warto też nadmienić, że tuż obok, po  
tej samej stronie znajduje się Główna Księgarnia Techniczna i kilka  
pozycji można kupić.

a takze ksiegarnie patronacka WKiL przy ul.
Modzelewskiego.


Ja ostatnio byłem dwa tygodnie temu i nie znalazłem ani jednej książki o  
kolejnictwie i kolei...

Ale przypomniało mi się jeszcze jedno miejsce - czytelnia w bibliotece, w  
miejscu zagłady polskiej kolei - Ministerstwie Infrastruktury przy ul.  
Chałubińskiego. To się nazywa Resortowy Ośrodek Informacji Naukowej,  
Technicznej i Ekonomicznej - Główna Biblioteka Komunikacyjna. Można  
korzystać z książek, ale chyba tylko na miejscu. Wchodzi się przez tę  
rotundę, a nie tam gdzie UTK.

Pozdrawiam,



| Polecam lekture instrukcji Mw37a i Mw37b. Pierwsza dotyczy znakowania
| wagonow towarowych, druga osobowych. Ukazaly sie w zeszlym roku.
Chetnie poczytam. Skad wziac?


Glowna Biblioteka Komunikacyjna, MTiGM, Warszawa, Chalubinskiego 4

BR




| Polecam lekture instrukcji Mw37a i Mw37b. Pierwsza dotyczy znakowania
| wagonow towarowych, druga osobowych. Ukazaly sie w zeszlym roku.

| Chetnie poczytam. Skad wziac?

Glowna Biblioteka Komunikacyjna, MTiGM, Warszawa, Chalubinskiego 4


No tak, juz mnie ktorys raz tam wysylasz... Moze kiedys pojde w koncu.
Ale i tak wolalbym na wlasnosc 8-)

  MJ


· 


| Cześć ! też bym chciał przeglądać archiwalne gazety , może mi
podpowiesz
gdzie mam ich szukać.


W bibliotekach oczywiście. Zależy jeszcze, gdzie mieszkasz, ale w dużych
bibliotekach takie czasopisma powinny być. W Warszawie jest to
Biblioteka Narodowa, Biblioteka Publiczna m.st.W-wy (na Koszykowej),
prawdopodobnie BUW (ale tam nie sprawdzałem). Polecam też Główną
Bibliotekę Komunikacyjną przy Ministerstwie Infrastruktury (na
Chałubińskiego), adres www: http://gbk.net.pl/ Tam jest najwięcej.

Pozdrawiam


Witam,



Ale jeśli chodzi o jej _znaczenie_ to zaliczyłbym ja do uliczek. Ani
to główny szlak komunikacyjny, ani nic szczególnego poza Chińczykami
tam nie ma ;-)))).


No i tu sie nie zgodze.
Ulica Bonifraterska stanowi przedluzenie Miodowej bedac ''obwodnica''
Starego i Nowego Miasta.
Zaczyna sie na Placu Krasinskich gdzie Palac Krasinskich z Biblioteka
Narodowa i nowy gmach Sadu.
Zaraz za Swietojerska po lewej stronie rzeczywiscie ambasada Chin a na
przeciwko niej pierwszy w Warszawie sklep z serii Mini Europa. Bogato
zaopatrzony w przerozne unikalne smakolyki.
Tuz przed Konwiktorska parafia i kosciol pod wezwaniem  sw. Jana Bozego
Szpitalnego Zakonu braci Bonifratrow.
Prowadzaoni nota bene przychodnie lekarska i apteke (wejscie od ulicy
Sapiezynskiej) a produkowane przez zakonnikow ziolowe mikstury juz
niejednego postawily na nogi.
Tuz za Konwiktorska Duzy obiekt sportowy Kolejarskiego Klubu Sportowego
Polonia.
Przy skrzyzowaniu Bonifraterskiej z Konwiktorska i Muranowska bardzo ciekawy
pomnik Pomordowanym Na Wschodzie.
Za ul. Miedzyparkowa park im. Jana Kusocinskiego

Ulica Bonifraterska jezdzi 10 linii autobusowych dziennych i jedna nocna.
Jest szeroka. Po dwa pasy ruchu w obie strony.
Dla przykladu, niejako rownolegla (biegna do siebie pod katem) ul. Andersa
(dawniej Nowotki) stanowiaca wazny szlak komunikacyjny Warszawy, na
analogicznym odcinku ma po jednym pasie ruchu.

Pozdrawiam
Szuwaks


Studenckie Koło Naukowe Badań Marketingowych "Chi Kwadrat" ma przyjemność zaprosić wszystkich studentów na konferencję:

"Badania mediów i ich miejsce w planowaniu komunikacji marketingowej"

która odbędzie się w dniach 17-18 listopada w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie (BUW), ul. Dobra 56/66, Sala 316

Główną tematyką konferencji będą zaawansowane zagadnienia, subtelności, niuanse związane z badaniem mediów, widziane z dwóch perspektyw: ze strony realizującej te badania, jak również ze strony odbiorców tych badań. Badania mediów są jedną z najważniejszych podstaw dla określania efektywnej strategii mediowej, jak i sposobu jej realizacji.

Pierwszego dnia praktycy z firm badawczych przedstawią „od kuchni” proces prowadzenia badań mediów (Internet, outdoor, telewizja, prasa oraz radio). Znajdą się informacje dotyczące założeń, metodologii, wykorzystywanych technik badawczych, zakresu gromadzonych informacji, jak również sposobu wykorzystywania otrzymanych danych.

Konferencja adresowana jest przede wszystkich osób zainteresowanych tematyką badań marketingowych oraz mediów, studentów, kół naukowych, dydaktyków akademickich oraz osób profesjonalnie zajmujących się badaniami rynku i planowaniem strategii komunikacyjnej w mediach.

Więcej informacji (harmonogram, zapisy) na stronie:

www.chikwadrat.pl/konferencja

Z dumą podaję za portalem: mw.mil.pl.

Dywizjon Okrętów Zwalczania Okrętów Podwodnych został laureatem nagrody „Lex et Patria”. Gala finałowa IV edycji konkursu na najbardziej praworządną jednostkę 2008 roku odbyła się w czwartek, 23 kwietnia w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie. Nagrodę w imieniu DOZOP odebrał kmdr por. Jacek Kosiński.

Oprócz marynarzy DOZOP wyróżnione zostały następujące jednostki wojskowe: 2 Brygada Zmechanizowana (Wojska Lądowe), 5 Lubuski Pułk Artylerii (Wojska Lądowe), 1 Śląska Brygada Rakietowej Obrony Powietrznej (Siły Powietrzne), 10. Warszawski Pułk Samochodowy (Dowództwo Garnizonu Warszawa), II zmiana PKW EUFOR Czad (Dowództwo Operacyjne) oraz 2 Inowrocławski Pułk Komunikacyjny (Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych). Dodatkowo czterech żołnierzy Wojska Polskiego otrzymało nagrody indywidualne.

Organizatorami konkursu „Lex et Patria”, które zainicjowano w 2006 roku, są Stowarzyszenie Żandarmerii Wojskowej „Żandarm”, Komenda Główna Żandarmerii Wojskowej oraz Departament Wychowania i Promocji Obronności MON. W konkursie od początku uczestniczą jednostki oraz żołnierze Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej, a od 2008 roku również jednostki podległe Dowództwu Operacyjnemu i Inspektoratowi Wsparcia Sił Zbrojnych RP oraz Wojska Specjalne. Tegoroczni laureaci zostali wytypowani 30 marca podczas zebrania Kapituły IV Edycji Konkursu „Lex et Patria”.

Michal Jankowski
| BARTOSZ LUKASZ Radko
| Glowna Biblioteka Komunikacyjna, MTiGM, Warszawa, Chalubinskiego 4
No tak, juz mnie ktorys raz tam wysylasz... Moze kiedys pojde w


koncu.

Z Hozej masz kaaaaawal drogi... 8-)


Nie było mnie troche - zrobiłem małe kółko Warszawa - Głogów + Przemków +
Wrocław - Kraków + Berlin, Dania, Szwecja - w większosci koleją.
Nie będę zanudzał kolegów, wile rzeczy umknęło mej uwadze - jednak ponizej
skrobnę kilka spostrzezen:

- na 2 torowej linii Leszno - Głogów piękne stacje, 2 tory i w miare dobra
prędkośc. Jednak przed Głogowem z 2 torów robi się jeden (przejazd
zaasfaltowany) i choc drugi jest w dość dobrym stanie, ruch na pierwszym
odbywa się w tempie 30 km/h.
Straszny dyskomfort, ludzie klną jasnistymi.

-  linia ze Wschowy na Środę Sl.. - istnieje w terenie, nawet nie tak mocno
zatośnięta - (zielsko, krzaki, bez drzew) - nie jeżdzone od lat.
- Głogów - Środa - to samo w zasadzie. Co to za most leży złożony na
rozjeżdzie tych linii? Wojskowy awaryjny na Odrę?
- Przemków - Chocianów i okolice - zielsko, rdza, ale tor w b. dobrym
stanie - remont, wymiana szyn w 1988
- Rzepin - Osno - Sulecin i dalej - b. dobry stan torów, piękne mosty za
Sulęcinem (polecam teren na wycieczki kolejowo - rowerowe (szlaki, mapy,
rowery - na miejscu) - w Sul. stacja zamurowana, tory zakonserwowane, ponoć
2 razy w roku jedzie towarowy z węglem + derenzyny). Tor kompletny -  w b.
dobrym stanie, zero zelska, remont gora kilka lat temu. Na miejscu po
starym torze w kierunku Lubniewic - stare wiadukty etc.
- Kostrzyn - Słońsk i dalej  - zarośnięty, na odcinku ok. 200 m -
rozebrany. Smieszny motyw - na semaforze wjazdowym od strony Kostrzyna,
stojącym w krzakach - wciąż świeci czerwone światło...

itd...

A Berlin, Dania , Szwecja...? Szkoda gadać, jesteśmy do tyu o wieki całe...
A główna bariera to nie tyle ekonomia, co zła wola i bariery w głowie.
Za 179 Kr (bilet okrężny) pojezdziłem 2 dni w regionie Oresund - czyli most
pomiędzy Szwecją a Danią, Kopenhaga, Malmo, Lund - Helsingborg- prom -
Helsingor - Kopenhaga + okolice. Wygodne pociągi, praktycznie ten sam
standard w IC jak i w "podmiejskich" do helsingoru. W Szwecji - stare
zestawy zmodernizowane - podobnie jak u nas tramwaje - nowe środki -
siedzenia, ścianki, półki , drzwi - w starym pudle.
Wszędzie - wysuwane stopnie, zadnej dziury pomiędzy składem a peronem.
Polecam też Odense - ZNAKOMITE centrum komunikacyjne obok straego dworca -
biblioteka, multikino, polcja , sklepy, bary - wszystko to "na dworcu" +
parkingi rowerowe , postoje taxi, autobusy wjeżdzające wręcz na peron,
parking dla samochodów - piętrowy etc.... Wszystko dla wygody podróżnych.
Obok muzeum kolejowe w starej parowozowni wachlażykowej, na linii
lokalnej - piękny autobus szynowy (nie znam tego typu - chyba jakiś Ad
Tranz).

itd

A co u nas? Przewały Janika, budowa autostrad, likwidacja przejazdów, bód
smród, i tylko LHS chcą przedłużyć do Bohumina :-)
pozdrawim

Pi


* Poprawa układu komunikacyjnego w kierunku wschód-zachód i ułatwienie dotarcia na prawy brzeg Wisły oraz na zachód od Mokotowa.
* Budowa bezkolizyjnych skrzyżowań Trasy Siekierkowskiej z ulicą Sobieskiego, aleją Wilanowską, ulicą Bonifacego i ulicą Nowoursynowską, a także ul. Bartyckiej z ul. Czerniakowską.
* Budowa drugiej jezdni ul. Racławickiej i alei Wilanowskiej oraz usprawnienie i zmiana organizacji ruchu w rejonie ulic Odyńca - Racławicka.
* Budowa ul. Beethovena na odcinku od ul. Sobieskiego do ul. Puławskiej.
* Połączenie ul. Woronicza z ul. Żwirki i Wigury oraz al. Niepodległości z ul. Banacha (poprzez tunel pod Polem Mokotowskim lub modernizację ul. Rostafińskich).
* Dokończenie budowy ul. KEN/Nowobukowińskiej (pozwoli to uzyskać tereny inwestycyjne po wschodniej stronie dotychczasowej ul. Rolnej).
* Budowa ul. Czerniakowskiej-bis wraz z infrastrukturą techniczną, m. in. w celu uwolnienia dla inwestycji budowlanych gruntów na¸ łuku siekierkowskim w ramach obowiązującego planu miejscowego tzw. "Rejon ul. Bartyckiej".
* Budowa sygnalizacji świetlnych: na skrzyżowanie ul. Woronicza z ul. Joliot Curie, przy jednoczesnej likwidacji sygnalizacji przy wyjeździe z terenu TVP; na rogu ul. Batorego i ul. Waryńskiego; na rogu ul. Rakowieckiej i al. Niepodległości; na rogu ul. Wałbrzyskiej i ul. Puławskiej (bardzo niebezpieczny skręt w lewo); na skrzyżowaniu ul. św. Bonifacego z ul. Zdrojową.
* Kładki dla pieszych na skrzyżowaniu ul. Puławskiej z ul. Niedźwiedzia oraz przejściu przez ul. Woronicza przed budynkiem TVP.
* Intensywne działania w celu regulacji praw własności gruntów poprzez bieżące załatwianie wniosków dekretowych oraz uregulowanie stanów formalno-prawnych gruntów spółdzielni mieszkaniowych.
* Uporządkowanie stanów prawnych terenów przyległych do budynków wspólnot mieszkaniowych oraz domów jednorodzinnych.
* Nie stawianie przeszkód w zasiadywaniu nieruchomości przez byłych właścicieli w ramach rekompensaty za ich bezprawne odebranie.
* Budowa magistrali kanalizacji sanitarnej i deszczowej na¸ łuku Siekierkowskim i Czerniakowie.
* Urządzenie oraz rewaloryzacja terenów zieleni miejskiej, w tym budowa lub rozbudowa parków i ogrodów miejskich tj.: - Parku wokół Kopca Powstania Warszawskiego na Czerniakowie; Parku w otoczeniu kościoła p. w. św. Michała; Parku Dolina Służewska oraz Parku Sadyba.
* Ochrona, rewaloryzacja i modernizacja zbiorników wodnych tj. Jeziora Czerniakowskiego z terenem rezerwatu, Potoku Służewskiego, stawu w Parku Morskie Oko, zbiorników w Parku Arkadia, zbiornika w Parku Sieleckim. Uzupełnianie i przywracanie drzew przy głównych ciągach komunikacyjnych (ul. Puławska, Al. Niepodległości).
* Przygotowanie programu rozwoju bazy sportowej przy mokotowskiej oświacie.
* Organizowanie zajęć sportowo-rekreacyjnych w obiektach sportowych przy szkołach dla okolicznej młodzieży poza godzinami szkół, pod opieką kadry trenerskiej.
* Działania lobbujące za rozwojem i modernizacją bazy sportowej na obszarach zajmowanych przez K.S. "Warszawianka", WKS "Gwardia", Tor łyżwiarski "Stegny".
* Współpraca z małymi klubami sportowymi, TKKF-ami i innymi instytucjami zajmującymi się sportem i rekreacją na Mokotowie.
* Budowa nowej siedziby Służewskiego Domu Kultury. Budowa nowej siedziby dla Domu Kultury "Kadr'.
* Powołanie i wybudowanie na terenie "Parku Sadyba'' domu kultury.
* Budowa nowej siedziby dla biblioteki przy ul. Bukietowej 14.

Źródło: Program samorządowy Platformy Obywatelskiej, http://www.gronkiewicz.pl/dlawarszawy_n12.php#dxfbf


żródło:

http://bufetowa.blogspot.com/2006/12/co-obiecaa-hgw-mokotw.html

Złośliwcy mówią, że Warszawę najlepiej odwiedzić w weekend, gdy pracujący na co dzień w stolicy wyjeżdżają do rodziny i miasto pustoszeje. Zobaczmy więc, czym kusi turystów stolica...

Jak dotrzeć
Bez względu na irracjonalne antypatie, bądź - rzadziej - sympatie do stolicy, Warszawa jest najlepiej skomunikowanym polskim miastem. Dojedziesz tutaj koleją (prosto do centrum), samochodem (wszędzie, chociaż utrapieniem są korki) lub autobusem. Dolecisz samolotem (dojazd z lotniska Okęcie do centrum zajmie minimum pół godziny).


Plac Zamkowy

Każdemu kto chce miasto zwiedzić i zabawić się, radzę zostawić samochód na hotelowym parkingu i korzystać z publicznej komunikacji lub taxi. Na weekend najlepiej zaopatrzyć się w Warszawską Kartę Turysty (24-godzinna - 35 zł), która wzorem światowym łączy zalety biletu na wszystkie środki komunikacji miejskiej (rozkłady jazdy metro, autobusów i tramwajów) z kartą wstępu gratis lub z rabatem do muzeów i galerii. Taxi - najlepiej korzystać z usług licznych korporacji, na telefon. Opłata za 1 km - przeciętnie 1,80-2 zł, nie więcej niż 3 zł; w niedziele i święta oraz w godz. 23.00-5.00 drożej, ale nie więcej niż 4,50 zł w strefie miejskiej (telefony korporacji).

1. Najważniejszy powód, dla którego warto tu przyjechać
Jak chcą złośliwi - po to, aby zobaczyć granicę między Wschodem a Zachodem - na Wiśle. Coś w tym jest, chociaż historia podziału, którego symbolem stało się zlokalizowane na Stadionie X-lecia największe targowisko Europy, dobiega właśnie kresu. W związku z przygotowaniami do EURO 2012, z końcem czerwca b.r. „Jarmark Europa” (Rondo Waszyngtona) ma ustąpić miejsca budowie nowoczesnego obiektu sportowego.

Osobiście uważam, że nie ma powodu do odwiedzania Warszawy podobnego do tych jakie skłaniają nas do zwiedzania Pragi czy Krakowa. Ani zabytki mojego miasta nie należą do niepowtarzalnych, ani infrastruktura która czyniłaby miasto atrakcją turystyczną nie jest europejskim przebojem. A mimo to... warto. Warszawa jest przecież najbardziej dynamicznie rozwijającym się miastem kraju. Służbowo, czy po prostu przejazdem, każdy prędzej lub później tu i tak zawita. Mieszkam w Warszawie od urodzenia. A nie mogę powiedzieć, że ją już znam, zwłaszcza teraz, gdy zmienia się dosłownie z dnia na dzień.

W odróżnieniu od europejskich miast z długowiekową tradycją, Warszawa ma wiele centrów; przynajmniej dwa zaliczycie z pewnością: główny węzeł komunikacyjny w rejonie Pałacu Kultury i Nauki oraz typowe turystyczne zagłębie - Starówkę.

Współczesna Warszawa skusi was z pewnością luksusowymi centrami handlowymi albo oryginalnymi galeriami, butikami, enklawami lokali gastronomicznych najrozmaitszego typu, dobrymi klubami, a nawet ofertą kulturalną, która choć nierówna jest coraz bardziej interesując. W gruncie rzeczy - jeśli się dobrze rozejrzeć, nudzić się tutaj nie sposób - zwłaszcza przez 48 godzin...

2. Od zmierzchu do świtu
W Warszawie jest mnóstwo hoteli, jednak dogodnie zlokalizowane nie należą do tanich. Najłatwiej o luksusowe pokoje. Godna uwagi jest oferta apartamentów zlokalizowanych w centrum, w tym na Starówce.



Wymagającym polecam 5* hotel typu boutique: „Le Regina” na Nowym Mieście (Kościelna 12). Na miejscu ciekawa restauracja „La Rotisserie” z kreatywną kuchnią. Z przystępniejszych cenowo miejsc polecam hostel Oki Doki w centrum (Plac Dąbrowskiego 3). Sympatyczna atmosfera, dobre jedzenie... Odkąd jednak stał się głośny, na pokój bez wcześniejszej rezerwacji nie ma szans.

3. Śniadanie mistrzów
Kilka lokali serwuje naprawdę dobre śniadania i to od 8.00: „Krokiecik” (Zgoda 1), „Orchidea” (Szpitalna 3) i nieco dalej - „Bistrocafe Kultura” (Grzybowska 47, róg Żelaznej).

Jeśli poczekacie do 10, otworem staną mniejsze i większe lokale, włącznie z kioskami z kebabem na czele (non-stop działa taki przy Rondzie Waszyngtona).

4. Poradnik konesera
Wyczerpujące informacje o imprezach w Warszawie znajdziecie na łamach dodatków do piątkowych wydań Gazety Wyborczej „Co jest grane” i Rzeczpospolitej „WIR”.

Dobrych przedstawień muzycznych szukaj w repertuarze Teatru Wielkiego (Pl. Teatralny 1) i Filharmonii Narodowej (Jasna 5). Pamiętajcie o prestiżowych festiwalach muzycznych - Chopinowskim, muzyki współczesnej Warszawska Jesień czy koncertach jazzowych, które odbywają się na różnych scenach, m. in. Teatru Roma i w Sali Kongresowej Pałacu Kultury oraz - latem - na Rynku Starego Miasta. Na te w zamkniętych salach trzeba zawczasu rezerwować bilety.

Natomiast wielkie koncerty muzyki pop odbywają się na świeżym powietrzu - najczęściej pod Pałacem Kultury, na Agrykoli u stóp Zamku Ujazdowskiego, na Dużym Dziedzińcu UW (Krakowskie Przedmieście) i w Amfiteatrze w Parku Sowińskiego na Woli (Elekcyjna 17). Są na ogół bezpłatne.

W każdym mieście bywają miejsca, które trzeba koniecznie odwiedzić. Należy do nich Muzeum Powstania Warszawskiego (Grzybowska 79), bodaj najnowocześniejsza ekspozycja w Polsce. Temat trudny, wręcz dramatyczny, a ekspozycja fascynująca. Organizatorzy uniknęli epatowania martyrologią. Wykorzystali multimedia, fotografie, wspomnienia... a wszystko w taki sposób, że problemu można dosłownie dotknąć.


Wilanów

Kolejnym miejscem jest Zamek Królewski (Pl. Zamkowy 4). Chociaż restauracja przeprowadzona w PRL-u odbyła się kosztem środków dla wielu innych zabytków w Polsce, efekt jest imponujący.

Wystarczy wsiąść do autobusu (przystanek przy skrzyżowaniu z Miodową) specjalnie poprowadzonej Traktem Królewskim linii 180, lub zwykłej linii 116, aby dojechać do pałacu w Wilanowie (ul. Stanisława Kostki Potockiego 10/16). Zwiedzanie rezydencji Jana III Sobieskiego i spacer po parku pozwolą odetchnąć od gwaru centrum. Dodatkową atrakcją są spektakle niedzielne w Teatrze Królewskim - repertuar w witrynie pałacu).

5. Gdzie indziej nie znajdziecie
W Warszawie odbywają się niezłe festyny. Najczęściej organizowane są na Polach Mokotowskich - rozległych terenach zielonych między Al. Niepodległości a ul. Żwirki i Wigury oraz na Nowym Świecie. Czekam na przykład na „Bieg na szpilkach” organizowany od zeszłego roku przez polską edycję Glamour na Nowym Świecie podczas większej imprezy poświęconej modzie i urodzie - dobra zabawa dla kibiców, a dla zwyciężczyni obietnica zakupów za 10 tys. zł w towarzystwie stylisty. Najbliższa edycja 16 lipca 2007.

6. Zakupy z fantazją (giełdy staroci, lumpeksy, galerie)
Bez wsparcia live style’owego pisma na zakupy proponuję poświęcić sobotnie przedpołudnie. Miejsce wybrać trudno. Może „Złote Tarasy” (Złota 59), „Arkadię” (Al. Jana Pawła II, na połączeniu z ulicami Słomińskiego, Okopową i Popiełuszki), „Galerię Mokotów” (Wołoska 12), „Blue City” (Al. Jerozolimskie 179), a może „Promenadę” (Ostrobramska 75)... To jedynie top-adresy, bo centrów handlowych jest kilkanaście. Wszystkie zresztą, są czynne w weekendy przynajmniej do 20.00. Za Złotymi Tarasami przemawia ich położenie - w samym centrum i rzeczywiście bogata oferta handlowa, sale kinowe i zaplecze gastronomiczne. Kto woli miejsca kameralne, powinien się przejść ulicami: Mokotowską, Kruczą, Bracką, Zgoda, Chmielną, Nowym Światem... Tam otwiera się coraz więcej małych sklepów z wysmakowanym wzornictwem i niepowtarzalnymi kolekcjami odzieży pomysłu głośnych projektantów (światowych i rodzimych). Ceny... hmm - dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.

Z innej bajki - dobre sklepy z książkami i muzyką to Traffic Club (Bracka 25, róg Chmielnej) oraz salony EMPiK, które znajdziecie w centrum w Galerii Centrum (ul. Marszałkowska 116/122) oraz na rogu Nowego Światu i Al. Jerozolimskich (Nowy Świat 15/17); są także w dużych centrach handlowych. Polecam też niezwiązane z tą siecią: sklepik Hey Joe (Złota 8, na tyłach Kina Relax) i Sklep Muzyczny Zbigniewa Hołdysa (Wspólna 41).



7. Zielono mi
Po zakupach - czas na relaks na świeżym powietrzu. Południkowo, na lewym brzegu Wisły ciągnie się Skarpa Wiślana. Fenomen krajobrazowy. Tam właśnie są parki: Łazienki Królewskie, Ogród Botaniczny i Ogród Ujazdowski. Koroną Skarpy biegnie Trakt Królewski łączący Stare Miasto z Wilanowem, z zabytkowymi pałacami i kościołami. Wznosi się przy nim Belweder, Sejm RP, Uniwersytet Warszawski i Zamek Królewski.

W weekendy, w najpiękniejszym parku miejskim jakim są Łazienki Królewskie o godz. 12.00 i 16.00 odbywają się pianistyczne recitale na świeżym powietrzu (pod pomnikiem Fryderyka Chopina - bezpłatnie). Na deskach Teatru na Wyspie odbywają się spektakle. Atrakcją dla dzieci są przejażdżki gondolą po stawie vis a vis Pałacu na Wodzie i spacerujące po parku pawie.

Ze swej strony polecam Park Skaryszewski (inaczej Paderewskiego) na prawym brzegu Wisły (główne wejście od Ronda Waszyngtona), ze smacznymi wyrobami cukierniczymi w maleńkiej „Misiance”. To punkt programu dla tych, którzy zamiast zwiedzać całą Warszawę, chcieliby zajrzeć na Saską Kępę. Najbliższa dobra okazja będzie 19 maja b.r. Przy ul. Francuskiej (róg Obrońców) zostanie odsłonięty pomnik Agnieszki Osieckiej. Będą koncerty i tłumy gości. Saska Kępa odzyskuje bowiem powoli czar szczególnej warszawskiej dzielnicy. Coraz więcej tu dobrych lokali i sklepów. I jest rzeczywiście zielono!

8. Niebo w gębie
W Warszawie znajdziecie lokale oferujące potrawy niemal z całego świata. Polecam szczególnej uwadze te, które prowadzą imigranci. Serwują tam autentyczne dania ze swoich krajów. Prowadzą przy okazji sklepiki, w których można kupić smakołyki i samemu przygotować posiłek.

Darzę szczególnym upodobaniem: „Samirę” - kuchnia libańska - czynna od godz. 10.00 (Al. Niepodległości 213, na tyłach gmachu Biblioteki Narodowej) i „Namaste India” - autentyczną kuchnię hinduską (Nowogrodzka 15, nieopodal skrzyżowania z Kruczą).

U siebie, czyli na Saskiej Kępie uwielbiam „Efes” (Francuska 1, róg Zwycięzców). Podają kebab z baraniny. Są jeszcze dwa inne lokale tego samego właściciela: w Śródmieściu i na Mokotowie, ale ten jest najstarszy, a wciąż trzyma jakość i styl.

Nowością jest lokal typu zamkniętych dla gości z ulicy: „Iriori” (kuchnia japońska) trzeba w przeddzień zarezerwować miejsce o określonej godzinie oraz określić kwotę (80-150 zł od osoby wystarczy) i czekać na to co poda gospodarz; nie ma menu, będzie koncert kulinarny z kraju kwitnącej wiśni (Bitwy Warszawskiej 4, tel. (22 824 01 80).



Ostatnio dużym uznaniem cieszy się praca szefa kuchni „Centrum Wina” (Puławska 336 na Ursynowie). Joseph Seeletso pochodzi z... Botswany, ale żonę ma z Zakopanego. Cieszy się z góralskiego pozdrowienia: Józku witojcie! Gotuje znakomicie.

9. W miasto idziemy
Clubbing to moda i dobrze rozwinięty przemysł w stolicy. Młodzież ceni takie kluby jak: hip-hopowy „The Fresh” (Wawelska 5), czy „Piekarnię” (Młocińska 11). Starsze pokolenia preferują bardziej snobistyczny „Tygmont” (Mazowiecka 6/8). Nieustanną popularnością, niezależnie od generacji cieszy się „Stodoła” (Batorego 10). Przy arabskich rytmach potańczysz w „Sheesha Lounge” (Sienkiewicza 3).

Sporym wzięciem, ze względu na ciekawą ofertę (prominentni goście muzycznej Warszawy tam właśnie koncertują), choć dość wygórowane ceny wstępu, cieszy się „Fabryka Trzciny” (Otwocka 14).

Ze swej strony polecam: wieczór w księgarni z kawiarnią „Czuły Barbarzyńca” (Dobra 31, róg Zajęczej), wieczór przy winie w najciekawszej warszawskiej enotece, czyli u Mielżyńskiego (Burakowska 5/7) albo niekonwencjonalne seanse filmowe i dyskusje w kawiarni Chłodna 25 (Chłodna 25, róg Żelaznej).

10. Schylamy głowę
Piękne jest moje miasto... z lotu ptaka. Namiastkę takiego widoku oferuje ,,Trzydziestka” na najwyższym piętrze Pałacu Kultury i Nauki. Panoramę miasta z wysokości 114 m można oglądać codziennie w godz. 9.00-18.00. Ponadto są tam ciekawe wystawy.

Bardziej się trzymając ziemi lewobrzeżną Warszawę można podziwiać z „Bols Beach Baru” (Wybrzeże Helskie 1/5) - jedynej, urządzonej wzorem Berlina czy Paryża sztucznej nadwiślańskiej plaży. Miło jest tam o zachodzie słońca. A później przy drinkach i muzyce można się bawić do rana. W tym miejscu organizują imprezy promocyjne MTV i inne live-stylowe media. Możliwość spotkania idoli z seriali i gwiazd estrady - murowana.

11. Co trzeba zapamiętać
Proponuję posłuchać dzieci i Amerykanów - podoba im się Pałac Kultury i (przynajmniej tym, z którymi ja się stykałem) suk na Stadionie X-lecia. Tylko nie oceniajmy tych miejsc w kategoriach estetycznych, bo nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Patrzmy na nie jak na pomniki przemian, w których uczestniczymy. Zwróćmy uwagę, że zainstalowany w 2000 roku milenijny zegar na Pałacu Kultury bije już w europejskim rytmie, a przy okazji, zamienia symbol sowieckiej dominacji w stricte europejski ratusz (abstrahując od tego, że w Pałacu mają siedzibę liczne departamenty władz miejskich, o firmach komercyjnych nie wspominając i odbywa się bodaj najwięcej imprez - koncertów, targów, sympozjów, etc.).

źródło: onet.pl

W marcu rusza kolejna "Akcja Bałycka". Bardzo polecam do przeczytania ten artykuł Jest on wprawdzie z 2001 roku, ale nie ma to znaczenia, Do informacji z ostatnich lat łatwo jest dotrzeć

Nieślubne obrączki
2001-07-18, ostatnia aktualizacja 2001-07-18 13:25

Z prof. Przemysławem Busse, ornitologiem, pomysłodawcą i szefem Akcji Bałtyckiej polegającej na obrączkowaniu ptaków, rozmawia Marzenna Nowakowska

Pod koniec filmu Andrzeja Wajdy "Pan Tadeusz" nad wojskami napoleońskimi leci bocian z aluminiową obrączką na nodze. Tymczasem pierwszego ptaka zaobrączkowano w celach naukowych zaledwie sto lat temu. Czy obrączkuje się tyle ptaków, że nie sposób znaleźć odpowiedniego statysty?

W Polsce obrączkuje się tysiące ptaków - nie tylko w czasie ich przelotów, ale również w gniazdach. Jednak oznakowanie nawet kilku procent populacji to ogromny wysiłek. Więc bociana bez obrączki nadal łatwiej spotkać niż tego, który ją ma. Myślę jednak, że ta "wpadka" w filmie Andrzeja Wajdy świadczy o czymś bardzo ciekawym: myśmy się tak przyzwyczaili do tego, że ptak może mieć obrączkę, że ten bocian nad wojskami Napoleona nie budzi niczyjego zdziwienia. Reagują tylko specjaliści.

W czasie ponad 40 lat trwania Akcji Bałtyckiej zaobrączkowanych zostało ponad 1 mln 200 tys., głównie drobnych, ptaków. Niewiele innych akcji może się poszczycić taką liczbą. Jesienią rozstawi Pan sieci 42. rok z rzędu. Czy przypuszczał Pan, że to potrwa aż tak długo?

Nie miałem pojęcia! Przeczuwałem, że badania migracji powinny być wieloletnie, ale o okrągłych dziesiątkach lat nie marzyłem.

Skąd w ogóle wziął się pomysł? Przecież to były pionierskie prace nie tylko w Polsce, ale także na świecie.

Dopomógł szczęśliwy zbieg okoliczności. W 1959 roku - cudem - udało mi się wyjechać na Zachód. Odwiedziłem rodzinę we Francji i Anglii. W Londynie mój ojciec chrzestny, znający moje ornitologiczne zamiłowania, skontaktował mnie z doktorem Władysławem Rydzewskim, przedwojennym ornitologiem, szefem polskiej Stacji Badania Wędrówek. Rydzewski po Powstaniu Warszawskim trafił do oflagu, potem został na Zachodzie. Pracował jako robotnik w podlondyńskiej fabryce, ale starał się podtrzymywać kontakty ornitologiczne. Założył też czasopismo ornitologiczne "The Ring" (po angielsku "Obrączka"), którego teraz jestem redaktorem naczelnym. Byłem wówczas studentem biologii na Uniwersytecie Warszawskim, więc Rydzewski potraktował mnie poważnie. Podrzucił stosik literatury, a jego przyjaciel Bob Spencer zaprosił mnie na weekend do nadmorskiej miejscowości Bradwell położonej na południowym wschodzie Anglii, gdzie zazwyczaj chwytał wędrujące ptaki.

I to zrobiło na Panu aż takie wrażenie?

Traf chciał, że wówczas zdarzyły się dwa najbardziej łowne dni na stacji Spencera. W sieci złapało się grubo ponad sto ptaków. Do tej pory pamiętam maleńkie mysikróliki, które były tak zmęczone po podróży z Norwegii, że trzeba je było naganiać do sieci, żeby wpadły. Wiedziałem, że Anglia to tylko przystanek końcowy. Tam wysiadają ostatni, nieliczni "pasażerowie". Natomiast polskie Wybrzeże stanowi ogromny węzeł komunikacyjny. Właśnie u nas koncentruje się przelot ze wschodu i północy. Zacząłem marzyć o siatkach na polskim wybrzeżu Bałtyku.

Wrócił więc Pan do Polski i postawił sieci...

Zaraz, zaraz, nie było tak łatwo. A skąd sieci? Zachodni ornitolodzy sprowadzali je z Japonii, a ja nie miałem na to pieniędzy. Na szczęście w 1958 roku wyprodukowane zostały pierwsze polskie siatki - byliśmy pierwszym krajem europejskim, który zrobił Japończykom konkurencję. Po powrocie z Anglii opowiedziałem o pracy u Spencera na spotkaniu Koła Naukowego Biologów na Uniwersytecie Warszawskim. Tam była grupka zapalonych studentów, a między nimi młodsi ode mnie koledzy (teraz znane nazwiska w świecie ornitologów): Maciej Gromadzki, Bogumiła Olech, Bolesław Jabłoński. Postanowiliśmy spróbować swoich sił na jesieni 1960 roku. Pożyczyliśmy dziesięć sieci ze Stacji Ornitologicznej w Górkach Wschodnich. Żeby się wyżywić, łowiliśmy fląderki i gotowaliśmy zupy rybne, kupowaliśmy "na lewo" w pobliskiej fabryce wędzone śledzie, a czasem - wstyd się przyznać - chodziliśmy "w szkodę". Siedzieliśmy na Wybrzeżu miesiąc, a efekt naszych łowów był fantastyczny - ponad tysiąc ptaków, łącznie z tak zwanymi retrapami.

Czyli takimi ptakami, które już wcześniej zaobrączkowaliście, wypuściliście i znów złapały się w sieci. To rewelacja! A jaki był wynik najlepszego dnia?

163 ptaki! Mieliśmy pełne ręce roboty. Wtedy wydawało się, że setka ptaków na dzień to niewyobrażalna liczba. Dziś o setce mówi się, że nie ma ptaków. Dwa lata temu zdarzył się nalot 1500 modraszek!

To pełne wory żywych zwierząt. Chyba nie da się ich wszystkich zaobrączkować, bo te czekające zbyt długo mogłyby pozdychać. Co wtedy robicie?

Przy dobrej organizacji pracy wszystko da się zaobrączkować, ale nie nadąża się już z dokładniejszymi badaniami. Cała załoga musi się uwijać jak w ukropie, żeby tylko wyplątywać, jak najszybciej obrączkować i wypuszczać zwierzaki. Trzymamy się zasady, że lepiej używać sieci o grubszej nitce, z których łatwiej wyjmować ptaki, niż sieci o cieńszej nici, które wychwytują więcej ptaków, ale w czasie takiej inwazji nawet grupa doświadczonych ornitologów nie nadążyłaby z wyplątywaniem.

A więc bierze się sieci ornitologiczne plecione z ciemnych nitek, żeby ptaki ich nie widziały na tle zarośli, i rozciąga pomiędzy dwoma drągami wbitymi w ziemię. Sieci mają fałdy, tak zwane półki. Lecący ptak odbija się od pionowej "ścianki" i wpada w fałd. Tam leży i czeka na zaobrączkowanie i wypuszczenie...

Mamy porządnie zorganizowane obozy, na każdym około 50 sieci ustawionych wzdłuż ptasich tras o długości kilkuset metrów. Obchody robimy co godzina, ptaki zbieramy w woreczki i przynosimy do obozu. Doświadczonemu kierownikowi, czyli ornitologowi, który ma pozwolenie na obrączkowanie ptaków, "obróbka" jednego osobnika może zająć mniej niż pół minuty.

Zorganizowane obozy, sieci, namioty, sprzęt do obrączkowania. Na to wszystko potrzebne są pieniądze. Skąd je Pan zdobył na samym początku?

Pieniądze pojawiły się, jak tylko ogłosiliśmy wyniki naszego pierwszego obrączkowania. Tysiąc ptaków za jednym zamachem i nasz zapał z miejsca zyskały uznanie profesora Zdzisława Raabego - opiekuna naszego koła naukowego. Raabe, chociaż badał pierwotniaki, był człowiekiem o szerokich horyzontach, popierał zwariowane pomysły. Załatwił nam dotację z Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego.

Pamięta Pan kwotę?

Przeliczając na dzisiejsze realia, było to 80 tys. nowych złotych na roczne funkcjonowanie akcji! Poczuliśmy się tak ważni, że postanowiliśmy nadać nazwę naszemu przedsięwzięciu: Akcja Bałtycka. Nawiasem mówiąc, w roku 2000 na całą działalność statutową Stacji Badania Wędrówek w Przebendowie dostałem nieco ponad 14 tys. zł. Na szczęście mamy dodatkowe fundusze z innych źródeł.

Wygląda na to, że lata 60. to były złote czasy nauki.

Dla Akcji Bałtyckiej na pewno. Zresztą nie tylko z powodu pieniędzy, ale także liczebności ptaków. Wówczas leciały całe ich chmary, nigdy potem nie widziałem takiej liczby migrantów. Mieliśmy więc dużo szczęścia.

Teraz każdy ptak jest dokładnie opisywany - określa się gatunek, wiek, płeć. Ale przed 40 laty nie było tak dobrych przewodników do oznaczania tych wszystkich cech. Zresztą jeden z podstawowych, używanych obecnie podczas Akcji, i nie tylko, jest pańskiego autorstwa.

Prawda jest taka, że uczyliśmy się na błędach. Z Anglii przywiozłem wprawdzie maszynopis, który był próbą opisania cech - na przykład koloru piór, długości skrzydła, koloru tęczówki oka - na podstawie których można określać gatunek, płeć i wiek. To nie był dobry przewodnik, ale stanowił solidną podstawę do własnych badań. Potem przez kolejne lata Akcji po prostu zapisywaliśmy wszystkie cechy, a jeśli osłabły ptak padał w sieci albo został zagryziony przez kota, robiliśmy sekcję i ustalaliśmy niezbicie płeć i wiek. Zresztą po latach zyskuje się "opatrzenie". Na przykład trzcinniczek i łozówka różnią się wyrazem "twarzy". A ptasia smarkateria ma bardziej zaostrzone pióra i nie do końca skostniałą czaszkę - to widać, jak im się podmucha w pióra na głowie.

Początek Akcji Bałtyckiej to także czas, kiedy kończył Pan studia. Od razu wiedział Pan, co będzie robił?

Do Polski powrócił profesor Rydzewski i został szefem Zakładu Ornitologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Było zupełnie naturalne, że przeniosłem się z Warszawy i zostałem jednym z jego asystentów. Równocześnie profesor Raabe przekazał mojemu nowemu szefowi Akcję.

Słowem, seria wspaniałych zbiegów okoliczności.

Wtedy też tak myślałem. Ale wkrótce okazało się, że profesor Rydzewski ma zupełnie inne plany. Zwołał zebranie i ogłosił, że teraz zabieramy się ostro do pracy, przez cztery lata gromadzimy materiał, a potem go opracowujemy. Publikujemy wyniki i stawiamy nowy cel.

I to nie było po Pana myśli? Przecież koncepcja profesora była bardzo nowoczesna. Na tym opiera się współczesna nauka finansowana z grantów rozliczanych po dwóch, trzech latach badań. Czy warto poświęcać jednemu zagadnieniu, choćby to był przelot ptaków, aż 40 lat?

Już po czterech latach Akcji zorientowaliśmy się, że każdy rok jest inny. Wiadomo było, że prowadząc badania tą samą metodą przez wiele lat można dokładniej określić nie tylko trasy migracji - czyli dokąd i skąd lecą ptaki, jakimi ścieżkami wędrują, poznać ich rozkłady lotu - ale także monitorować stan środowiska, czynniki, jakie wpływają na zagrożone gatunki, a przede wszystkim badać cykle populacyjne.

Biolodzy przecież znają już dość dobrze cykle wahań liczebności zwierząt, na przykład sów, rysiów, gryzoni.

Znamy cykle kilkuletnie, a i te u nielicznych gatunków. Niewiele natomiast wiemy o cyklach długofalowych - kilkudziesięcioletnich. Proszę sobie wyobrazić, że w 1969 roku złapaliśmy drozda syberyjskiego - w Polsce niezwykłą rzadkość. Roman Hołyński (bardziej znany jako entomolog, ale ornitolog z niego zawołany i Akcji poświęcił wiele lat), który ogromnie lubi grzebać się w papierach, zabrał się za przeglądanie literatury. Było to możliwe, bo drozd syberyjski był gatunkiem łownym, a to oznacza, że jego odstrzały odnotowywano w dokumentacji łowieckiej. Prześledził papiery na 200 lat wstecz.

I co się okazało?

Drozd syberyjski pojawia się w Europie regularnie. Tyle że nie co parę lat, lecz co 50! Mieliśmy szczęście, że zapiski o nim się przechowały. Ile jest gatunków, których cykle pozostają nadal tajemnicą? Można ją odkryć tylko prowadząc systematyczne badania przez kilkadziesiąt, a tak naprawdę kilkaset lat. Ale dla biurokratów okres przekraczający dekadę jest poza granicami ich wyobraźni.

To jak się udało, wbrew szefowi?

W roku 1964 profesor Rydzewski postanowił definitywnie skończyć z Akcją. Najpierw próbowałem przekonywać go sam, wreszcie zwróciłem się o pomoc - jak zwykle - do profesora Raabego. Nie wiem, jakie argumenty wytaczali panowie. Rozmowa była burzliwa. Chcąc ją uciąć Rydzewski, zablefował: "Jak chcesz, to weź sobie tę Akcję z powrotem". I Raabe wziął.

Panu jednak musiał się palić grunt pod nogami...

Na szczęście kończyłem już doktorat. Po jego obronie naukowiec staje się bardziej samodzielny. Ja czmychnąłem nad Gopło, a dokładniej do stacji terenowej Uniwersytetu Toruńskiego, gdzie zostałem przyjęty razem z Akcją. Dla mojej rodziny też zaczęły się lepsze czasy. Stacja mieściła się w pięknym dworku, gdzie mieliśmy wydzielone mieszkanie. A tuż za domem rozpościerało się pole, które dzierżawiliśmy i hodowaliśmy na nim tulipany.

Został Pan badylarzem?

Wówczas to był złoty interes. Stosunkowo niewielkim wysiłkiem można było zapewnić rodzinie byt i dalej koncentrować się na pracy badawczej. Równocześnie na Akcję cały czas wartkim strumieniem płynęły pieniądze z ministerstwa. Wyposażyliśmy się nie tylko w sprzęt naukowy - sieci, wagi, linijki, obrączki, ale także namioty, śpiwory, koce - część z nich, połataną i w okropnym już stanie, używamy do dziś.

W latach 70. materiał z Akcji obejmował już kilkaset tysięcy zaobrączkowanych, zmierzonych, zważonych ptaków. Kilka tysięcy wiadomości powrotnych - czyli informacji o obrączce odczytanej w innym miejscu. Jak radziliście sobie w epoce, kiedy o komputerze nie można było nawet marzyć?

Mieliśmy bardzo porządnie prowadzoną dokumentację. Każdy ptak zapisany był na specjalnych kar- tach perforowanych. Każda dziurka w karcie coś oznaczała. Ustawiało się fiszki w rządek, bardzo równo, brzeg przy brzegu, brało szprychę rowerową, wkładało w odpowiednią dziurkę, przepychało przez cały rządek i wytrząsało. To było wielogodzinne sortowanie, które dziś robię za pomocą dwóch kliknięć komputerową myszą.

To ile czasu zajmowało sortowanie danych do jednej pracy naukowej?

Do habilitacji wytrząsałem trzy lata. 40 tysięcy kart.

I nadal nie uważał Pan, że dość?

Że czas skończyć z Akcją? Wręcz przeciwnie! Nie miałem żadnych wątpliwości, że teraz byłoby żal przerywać. Zwłaszcza że przenosiliśmy się całą rodziną nad morze, skąd łatwiej koordynować badania. W roku 1979 rozpocząłem pracę na Uniwersytecie Gdańskim. Był tylko jeden problem - lokum. Uniwersytet chętnie przyjąłby mnie, moją rodzinę, rosnące archiwum Akcji, jej bibliotekę. Okazało się jednak, że nie miał nas gdzie zakwaterować. Jeździłem po Wybrzeżu i szukałem jakiegoś budynku. Znalazłem piękny dworek w Borkowie. Bardzo mi się podobał. Ale konserwator zabytków naciskał, żeby kupić dwór w Przebendowie, któremu groziła zupełna ruina. Już nie było większości dachu. W końcu zdecydowaliśmy się na Przebendowo.

Za te tulipany?

One pozwoliły na kupienie tysiąca metrów kwadratowych ruiny, czterech hektarów zniszczonego ogrodu, walących się obórek. Pierwszą noc przespaliśmy w salonie, patrząc na gwiazdy przez dziury w suficie. Potem zaczęliśmy żmudny remont, w większości samodzielnie tynkując, kładąc tapety, przycinając deski na pokrycie stropu itd. Razem z żoną i synami uczyliśmy się heblować, wylewać betonowe podłogi i ocieplać ściany. A i o materiały trzeba było się naszarpać. Były lata 80. Wszystko na przydziały. Nie poszedłem na wybory, więc odcięto mi limit na benzynę i materiały budowlane. To opóźniło remont. Ale powolutku wszystko łatamy.

I przy tym wszystkim znalazł Pan czas na organizowanie międzynarodowej sieci badawczej?

Współpraca międzynarodowa zawsze była dla mnie ogromnie ważna. Dotychczas wziąłem udział w 50 konferencjach międzynarodowych. Nie da się badać wędrówek ptaków, które przecież odbywają się na skalę międzykontynentalną, w jednym punkciku na świecie. Dzięki osobistym kontaktom już pod koniec lat 60. pojawili się naśladowcy Akcji Bałtyckiej. W 1968 roku stacja na Łotwie, potem w Estonii. Były też akcje w Niemczech, na Węgrzech, w Czechosłowacji. Mnie zawsze bardziej ciekawił wschodni kierunek przelotu, bo stamtąd mieliśmy znacznie mniej informacji niż z zachodniego. Wreszcie udało się. Pięć lat temu z porozumienia działających już stacji i ornitologów, którzy pragnęliby założyć stacje w swoich krajach, powstała wielka międzynarodowa sieć badawcza SEEN.

Po co tworzyć kolos organizacyjny, stosując tak starą metodę badań jak obrączkowanie? Przecież współczesne metody, na przykład zakładanie nadajników radiowych, umożliwiają śledzenie wędrówki konkretnego osobnika za pomocą satelity z dokładnością do paru metrów!

Bo te nowe metody mają jeszcze poważne ograniczenia. Każdy nadajnik musi być zasilany baterią i to ona waży najwięcej i wyznacza czas trwania transmisji. Najlżejsze nadajniki ważą pięć gramów - nie można czegoś takiego przykleić do mysikrólika ważącego mniej więcej tyle samo. Baterie zwykle działają trzy miesiące i koniec - ptak ginie z oczu, a dokładniej z fonii. Tymczasem informacje o zaobrączkowanym ptaku możemy mieć nawet po 40 latach. Na razie nie ma lepszej metody, która dawałaby takie informacje, niż obrączkowanie.

Z drugiej jednak strony, żeby dowiedzieć się czegoś o zaobrączkowanym ptaku, musi on być schwytany przez kogoś, kto wie, co zrobić z obrączką.

Tak, dlatego najwięcej informacji mamy z Europy Zachodniej. Ich wysyp był w czasach, gdy wolno było jeszcze polować na drobne ptaki wędrowne. Masowo kończyły one w daniach serwowanych na stołach we Francji, Hiszpanii i Włoszech. Ale obrączki odsyłano. Dzięki temu znamy dokładnie trasy wędrówek w tamte rejony. Natomiast na Bałkanach i w Rosji, nawet jeśli ktoś zabił ptaka lub znalazł martwego - obrączkę i tak wyrzucał. Ciekawe jest na przykład porównanie wiadomości powrotnych dla gawrona. Mamy ich 10 proc. z Anglii i Francji, 3 proc. z Polski, a z Rosji - zaledwie ułamek procentu. Dlatego w SEEN-ie tak ważnymi partnerami są uczeni z krajów byłego bloku wschodniego, a także Izraela czy Egiptu.

A gdyby teraz miał Pan podsumować dotychczasowe osiągnięcia?

Dane zebrane podczas Akcji Bałtyckiej przez 40 lat posłużyły do przygotowania mojej habilitacji, kilku rozpraw doktorskich, ponad 30 prac magisterskich i z górą 200 prac i artykułów naukowych. Dzięki jej istnieniu wyszkoliło się kilkudziesięciu obrączkarzy. Akcja stała się także jedną z głównych "specjalności eksportowych" ornitologii polskiej. Dla mnie osobiście to wielka satysfakcja, że mogłem zarazić miłością do ptaków tak wielu młodych ludzi, którzy - mam nadzieję - będą równie skutecznie poznawać nieznane. I jeszcze jedno. Przez całe życie udawało mi się realizować moją pasję!

Akcja Bałtycka

Jesienią 1960 roku kilku przyjaciół rozstawiło dziesięć sieci ornitologicznych na wybrzeżu Bałtyku. Złapali i zaobrączkowali ponad tysiąc ptaków. Obiecujące wyniki dały początek jednej z największych na świecie i najdłużej działających akcji obrączkowania ptaków na przelotach - Akcji Bałtyckiej. Do dziś w kilku punktach na wybrzeżu Bałtyku wyrastają ornitologiczne sieci. Przez ponad 40 lat w ich ustawianiu i w obsłudze obozów wzięło udział niemal dwa tysiące osób - kierowników z uprawnieniami do obrączkowania ptaków i tzw. załogantów. Tylko przyjaciele pamiętający początek wykruszyli się. Został jeden - profesor Przemysław Busse, rocznik 1937. Akcji Bałtyckiej poświęcił 1800 dni i zaobrączkował blisko 200 tys. ptaków.

Źródło

STARSZOHARCERSKIE ZNAKI SŁUŻB
Hm. Krzysztof Sikora H.R.

“Zasady zdobywania starszoharcerskich znaków służb” wprowadzono w życie Rozkazem Naczelnika ZHP L.5/96 z dnia 18 maja 1996 r. z ważnością od dnia ogłoszenia.
“Program starszoharcerskich znaków służb” wprowadzono w życie Rozkazem Naczelnika ZHP L.3/97 z dnia 20 marca 1997 r. z ważnością od dnia ogłoszenia.

ZAMIAST WSTĘPU

Czym są starszoharcerskie znaki służb? Drodzy przyjaciele w skautowaniu – są tajemnicą, kluczem do twojego świadomego bycia w harcerstwie starszym. U progu prawie już dorosłego życia masz możliwość sprawdzenia czy Twój udział w harcerstwie to tylko zabawa, czy coś więcej. Oczywiście do udzielenia sobie odpowiedzi na to pytanie trzeba mieć odwagę do podejmowania wyzwań wynikających z treści programów starszoharcerskich znaków służb. Jestem przekonany, że nie boisz się stanąć przed kolejną starszoharcerską próbą. Chyba, że nie jesteś w stanie stawić czoła starszoharcerskiej przygodzie. Ale spróbuj! Stać Ciebie na to – jestem przekonany.
Starszoharcerskie znaki służb są“czymś” niezmiernie ważnym i niebagatelnym gdyż:
• są dziedziną świadomej, indywidualnej w wybranym przez Ciebie zespole, aktywności, dostępnej tylko tym, którzy są harcerkami, harcerzami starszymi, tj. wędrowniczkami- wędrownikami (od 15 lat wzwyż),
• są drogowskazem Twojej harcerskiej przygody – wędrówki,
• są potwierdzeniem Twoich umiejętności pracy w zespole i dla zespołu przy zachowaniu i wzbogacaniu własnej niepowtarzalnej osobowości,
• są wyzwaniem do dobrej harcerskiej pracy – służby,
• są moralnym zobowiązaniem i dziedzictwem prawie dziewięćdziesięcioletniej świadomej starszoharcerskiej służby u progu XXI w.,
• są wielkim sprawdzianem możliwości Twojego własnego rozwoju w dziedzinie określonej programem danego znaku służby,
• są kluczem do zdobycia kolejnego stopnia harcerskiego,
• są miarą Twojej harcerskiej i obywatelskiej dojrzałości.

Programy starszoharcerskich znaków służb są niczym innym jak współczesnymi kierunkami wędrowniczej pracy. Jeżeli chcesz zdobyć kolejny harcerski stopień, to sięgaj odważnie po zasady starszoharcerskich znaków służb oraz po ich programy i zobaczymy co potrafisz?!
Ja w czasie starszoharcerskiej wędrowniczej przygody zdobyłem:
• znak służby wędrownictwu,
• znak służby samarytance,
• znak służby przyrodzie,
• znak służby kulturze.
Mogę stwierdzić jedno – są to godne wyzwania!

hm. Krzysztof Sikora

ZASADY ZDOBYWANIA STARSZOHARCERSKICH ZNAKÓW SŁUŻB

IDEA ZNAKÓW SŁUŻB

1. Starszoharcerskie znaki służb są sposobem realizacji Programu Harcerstwa Starszego. Wskazują praktyczne możliwości podejmowania przez harcerzy starszych konkretnych zadań w sześciu kierunkach programowych, tj.:
Otwarcie na świat,
Rozwój intelektualny i duchowy,
Zdrowie i kultura fizyczna,
Ekologia,
Zaangażowanie na rzecz społeczności lokalnej,
Samodzielność ekonomiczna młodzieży.

2. Zdobywanie znaków służb ma być szkołą odpowiedzialności za siebie i zespół, pokazywać, jak indywidualny wysiłek składa się na efekty pracy zespołowej, ma wyzwalać aktywność społeczną młodych ludzi, budować postawy obywatelskie. Zdobywanie znaku jest próbą podjęcia służby starszoharcerskiej na rzecz innych, swojego otoczenia, wspólnoty lokalnej, regionu, kraju, społeczności międzynarodowej.

3. Znaki służb są obok stopni i sprawności narzędziem metodycznym przeznaczonym dla harcerzy starszych. Zdobywanie znaków służb jest realizowaniem w formie zadań zespołowych polegających na uczestnictwie zastępów, drużyn, patroli starszoharcerskich w rozwiązywaniu ważnych problemów życia społecznego, wskazanych w programach znaków służb.

4. Zadania podejmowane przy zdobywaniu znaków służb przez zespół starszoharcerski mają stworzyć pole do indywidualnego rozwoju każdego członka tego zespołu. Zadania których podejmuje się harcerka, harcerz starszy w zespole zdobywającym znak służby, powinny być zapisywane jako zadania w indywidualnych próbach na stopnie harcerskie.

PRZEPROWADZANIE PRÓB

5. Wybrany znak służb mogą zdobywać harcerki i harcerze starsi w zespole (zastępie, drużynie, patrolu, etc.) istniejącym stale lub zorganizowanym specjalnie dla zdobywania znaku.

6. Przystąpienie do próby zdobycia znaku jest dobrowolne. Zespół zamierzający zdobywać wybrany znak służby opracowuje wspólnie program próby, czyli wykaz zadań, które zamierza w okresie próby zrealizować. Opracowując program próby, zespół kieruje się przede wszystkim potrzebami swojego własnego środowiska. Formułując zadania maże korzystać z propozycji zawartych w programie wybranego znaku służby i Banku Pomysłów Programów Harcerstwa Starszego. Zadania należy formułować tak, aby polegały na podejmowaniu działań (pełnieniu służby) na rzecz innych i swojego otoczenia, np. społeczności lokalnej, regionalnej.

7. Próba polega na wykonaniu zaplanowanych zadań w okresie nie dłuższym niż pół roku. Zamiast zadań, które okażą się niemożliwe do realizacji, zespół może wykonać inne, zastępcze, o podobnym stopniu trudności. W szczególnie uzasadnionych przypadkach przeprowadzający próbę mogą podjąć decyzję o przedłużeniu czasu jej realizacji.

8. Realizacje zadań zespół odnotowuje w “Karcie Próby starszoharcerskiego znaku służby. Karta powinna zawierać:
nazwę zdobywanego znaku,
imię, nazwisko kierującego zespołem,
wykaz członków zespołu,
program próby

9. Prawo na przeprowadzanie prób na znaki służb mają rady:
drużyny starszoharcerskiej,
drużyny harcerskiej,
kręgu instruktorów.

10. Przeprowadzający próbę podejmuje decyzję o jej otwarciu po zaprezentowaniu
przez zespół zdobywający znak służby program próby. Decyzja ta jest ogłaszana w rozkazie drużynowego lub przewodniczącego kręgu. Przeprowadzający próbę mogą zaproponować zespołowi zmianę niektórych zadań lub uzupełnienie programu próby o inne ważne zadania.

11. Zespół odbywający znak służby w dowolnej formie dokumentuje przebieg próby.

12. Po upływie czasu przeznaczonego na realizację zadań, przeprowadzający próbę podejmuje decyzje o jej zamknięciu. Zespół zdobywający znak przedstawia w tym celu dokumentację przebiegu próby.

13. Na podstawie przedłożonej dokumentacji i po zaprezentowaniu przez zespół przebiegu próby, przeprowadzający próbę podejmuje decyzję o przyznaniu znaku. Decyzja o zamknięciu próby i przyznaniu znaku ogłaszana jest w rozkazie i wpisana do książeczki harcerskiej.

14. Jeżeli zespół zdobywający znak nie wykonał zaplanowanych zadań lub zrezygnował ze zdobywania znaku, przeprowadzający próbę podejmuje decyzję o jej zamknięciu, nie przyznając znaku.

UWAGI KOŃCOWE

15. Symbolem zdobycia znaku służby jest metalowa odznaka wykonana według wzorów zatwierdzonych prze Główną Kwaterę ZHP. Każdy znak ma odrębny symbol. Odznaki umieszcza się na mundurze zgodnie z obowiązującymi Regulaminem mundurów oraz Regulaminem odznak i oznak zuchów, harcerzy i instruktorów ZHP.

16. Zasady zdobywania starszoharcerskich znaków służb zostały zatwierdzone Uchwałą Rady Naczelnej ZHP nr 26 z dnia 18 maja 1996 r. (“Uchwała w sprawie zasad zdobywania starszoharcerskich znaków służb”). Ewentualne zmiany w tych zasadach są zatwierdzane przez Radę Naczelną ZHP.

17. Pogramy szczegółowych znaków służb wynikają z aktualnych potrzeb programowych Związku Harcerstwa Polskiego. Programy znaków służb są zatwierdzone przez Główną Kwaterę ZHP i wprowadzone w życie rozkazem Naczelnika ZHP.
Warszawa, 1996

PROGRAMY STARSZOHARCERSKICH ZNAKÓW SŁUŻB

ZNAK SŁUŻBY PRZYJAŹNI

Twórca skautingu Robert Baden-Powell pozostawił nam do wypełnienia ważne zadanie “Szukajcie przyjaciół…, Rozszerzajcie pokój i przyjaźń na świecie”. Polskie harcerstwo jest częścią światowego skautingu. Właśnie przez skautowe braterstwo i wzajemne poznanie chcemy szerzyć pokój na świecie. Stwarza to możliwość dzielenia się narodów swoim dorobkiem. Poznanie innych kultur pozwoli nam na twórcze i pokojowe współistnienie. Służba przyjaźni to OTWARCIE NA ŚWIAT. Dzisiaj błyskawicznie jesteśmy informowani o najważniejszych wydarzeniach w różnych zakątkach naszej planety. Ziemia stała się globalną wioską. Poznajemy więc naszych bliższych i dalszych sąsiadów – i tych z państw graniczących z Polską, i pozostałych krajów europejskich, i tych z innych kontynentów. Poszerzajcie swoją wiedze o życiu ich mieszkańców. Zaczerpnijcie wartości niesionych przez ich kulturę. Poznajcie ich historię i tradycje. Odkryjcie smak przyjaźni - wzajemnego zrozumienia, poszanowania odrębności, tolerancji, wzajemnego czerpania z dorobku naszych społeczeństw.
Przyjaźni należy szukać także blisko, wokoło siebie. Coraz mniej w nas życzliwości, uśmiechu i bezinteresownej pomocy. W natłoku codziennych zajęć brakuje czasu, by zrobić coś, co przyniesie innym ciepło i życzliwość. Przyjaźń wszystkim kojarzy się z poczuciem bycia potrzebnym, świadomością, że jest ktoś, kto o nas myśli i pamięta. Szukajcie przyjaciół!
Oto idea tego znaku służby – poprzez otwarcie się na świat szerzyć pokój, nieść przyjaźń, wzajemne zrozumienie i poznanie. Poprzez harcerstwo i skauting rozwijać przyjaźń młodych ludzi i całych narodów. Nieść innym radość i ciepło. Na tym właśnie polega służba przyjaźni.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· uczestniczyć w programie skautowym “Europa dla Ciebie” poprzez organizację tak zwanych Eurokroków w Polsce lub udział w Eurokrokach za granicą (informacje znajdziecie u pełnomocnika komendanta chorągwi do spraw zagranicznych);
· nawiązując współpracę, zaprzyjaźniając się ze skautami z innych krajów, szukając wśród nich partnerów dla swojej drużyny – informacji, jak tego dokonać szukajcie u pełnomocnika komendanta chorągwi do spraw zagranicznych;
· nawiązując współpracę i kontakt z polskimi drużynami harcerskimi poza granicami kraju;
· nawiązując kontakty wśród Polaków na Wschodzie i organizując akcje pomocy dla polskich szkół na Wschodzie, np. zbieranie polskich podręczników i książek, pomocy i przyborów szkolnych (wcześniej należy się skontaktować z Zespołem ds. Współpracy z Polakami na Wschodzie GK ZHP);
· pełniąc rolę gospodarzy (opiekunów) drużyny skautowej lub innych gości zagranicznych podczas Polowej Zbiórki Harcerstwa Starszego, kursów, zlotów i innych przedsięwzięć;
· organizując zbiórki, przeglądu, konkursy popularyzujące wiedze na temat innych krajów i regionów świata;
· podejmując w zależności od możliwości bliższe lub dalsze wyprawy w poszukiwaniu przyjaciół – do innych regionów Polski wspólnie z zaprzyjaźnionymi drużynami harcerskimi, do innych krajów wspólnie z partnerskimi drużynami skautowymi;
· poznając w tych wędrówkach ludzi, kulturę, tradycje, realia codziennego życia;
· szukając przyjaciół i podejmując współpracę swojej drużyny z kołami innych stowarzyszeń dzieci i młodzieży, nawiązując kontakt z grupami młodzieży nie zrzeszonej i organizując z nimi wspólne przedsięwzięcia;
· organizując w szkole lub w miejscu zamieszkania różne działania upowszechniających ideę Dnia Myśli Braterskiej;
· szukając przyjaciół w kontaktach z innymi drużynami, organizując wspólne wędrówki, obozy, podejmując wspólne zadania programowe, społeczne, kulturalne, społeczne, etc.;
· nawiązując współpracę drużyny z wybraną organizacją społeczną lub instytucją, podejmując wspólnie, ważne dla całej społeczności działania;
· organizując koło przyjaciół harcerstwa wśród waszych rodziców, szukając sojuszników harcerstwa w swoim środowisku, organizując wspólnie z dorosłymi pracę na rzecz waszych społeczności lokalnych, na rzecz ich mieszkańców;
· odnajdując w swoim otoczeniu i udzielając pomocy osobom potrzebującym szczególnej troski i opieki;
· uczestniczą w corocznym przekazywaniu Betlejemskiego Światła Pokoju;
· organizując Wigilię lub Wielkanoc dla samotnych, potrzebujących pomocy.

ZNAK SŁUŻBY TURYSTYCE

Harcerskie życie jest nieustanną wędrówką. Nasze wędrowanie to nie tylko pokonywanie przestrzeni. To przede wszystkim OTWARCI NA ŚWIAT: ciekawość i umiejętność szukania przygody. Chęć dotarcia tam gdzie znajdziemy coś interesującego i wartego poznania. Czegoś, co pogłębi naszą wiedzę i wzbogaci nas wewnętrznie. Jest odkrywanie nieznanych dotąd miejsc i spotkania nowych ludzi. Wyruszajcie więc na szlak z otwartymi oczyma, a to, co zobaczycie, wzbogaci ścieżkę waszego własnego rozwoju.
Aby móc w pełni korzystać z poznania nowych krajów, społeczeństw i kultur, należy harcerską wędrówkę zacząć od swojego otoczenia – miejsca w którym żyjemy. Od odkrycia wszystkich jego walorów – historii i tradycji, kultury i dorobku przeszłych pokoleń, przyrody i piękna krajobrazu, spotkania ludzi tam żyjących, poznania ich spraw i problemów.
Wędrówka jest okazją do wykazania się harcerskimi umiejętnościami – znajomością zasad obowiązujący na szlaku, samodzielnością, sprawnością organizacyjną, wiedzą zaczerpniętą ze wszystkich technik harcerskich. Wędrówka łączy, umacnia harcerskie bractwo, jednoczy nas wobec zadania dotarcia do wspólnego celu. Wędrówka to także odpoczynek. Niewiele rzeczy daje tyle odprężenia co kontakt z przyrodą. Dlatego musimy dbać, by ciągle mieć gdzie wędrować. Jest to więc także służba tym, tym którzy przyjdą po nas, tak, by i oni mogli wyruszyć na swój szlak, by mieli szansę zobaczyć i poznać nowe rzeczy.
Taka jest idea tej służby – przez turystykę i krajoznawstwo otworzyć się na świat, wędrować, poznawać i odkrywać to, co przynosi szlak, ale także przecierać nowe ścieżki dla innych. Zachęcać do takiego właśnie sposobu spędzania czasu, pomóc zrozumieć innym, co daje wędrówka.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· organizując innym – zaprzyjaźnionej drużynie, koleżankom i kolegom ze szkoły, młodszym dzieciom, rodzicom, znajomym i nieznajomym – wędrówki do wybranego celu, na wybranej trasie, na wybrany temat (np. wyprawy etnograficzne, historyczne, społeczne, przyrodnicze);
· uczestnicząc w inwentaryzacji zabytków, obiektów przyrody, podejmując nad nimi stałą opiekę;
· nawiązując współpracę i podejmując wspólne przedsięwzięcia turystyczne z PTTK, SKKF, TKKF, PTSM i innymi organizacjami (np. sportowymi);
· uprawiając turystykę kwalifikowaną, zdobywając odznaki turystyczne (np. OTP, GOT) i krajoznawcze własnego miasta, regionu, Polski;
· zdobywając uprawnienia PTTK: Organizatora Turystyki (OT), Młodzieżowego Organizatora Turystyki (MOT);
· porządkując, znakując lub konserwując trasy turystyczne, opracowując mini- przewodniki, popularyzując wędrownictwo różnymi formami (wystawy, audycje w radiowęźle szkolnym, artykuły w pisemkach szkolnych i prasie młodzieżowej);
· prowadząc stanicę, bazę turystyczną i organizując dla korzystających z niej program turystyczny;
· organizując obozy, złazy, tematyczne obozy wędrowne etc.;
· organizując rajdy prezentując folklor, kulturę, historię i współczesność różnych regionów Polski;
· organizując harcerskie muzeum etnograficzne;
· nawiązując współpracę z Państwową Służbą Ochrony Zabytków;
· zbierając legendy, opowiadania, podania ludowe z różnych regionów Polski;
· nawiązując współpracę za skautami z innych krajów i organizując i organizując wspólnie wyprawy zagraniczne;
· opracowując folder, informator, album o swojej miejscowości.

ZNAK SŁUŻBY KULTURZE

Kto chce żyć pełnią życia, musi umieć czerpać z wartości niesionych przez kulturę. Człowiek, który potrafi, staje się najsilniejszy, bogatszy wewnętrznie. Kultura tworzy fundament naszego ROZWOJU INTELEKTUALNEGO I DUCHOWEGO. Obcowanie z kulturą pozwala wiedzieć więcej, patrzeć szerzej i czuć głębiej. Kultura z którą mamy kontakt na co dzień, to nie tylko wyprawa do muzeum, kina, opery lub teatru. To czytana książka i dbałość o czystość swojego języka, to kultura wzajemnych stosunków pomiędzy ludźmi. To również kultura naszego otoczenia tak często pełnego brudu i nieporządku. W takim osobistym wymiarze każdy z nas może prawdziwym twórcą kultury.
Wszystkie społeczeństwa przez wieki budowały swoje dziedzictwo kulturowe. Znajomość naszej kultury narodowej – polskiej historii i tradycji, dorobku przeszłych pokoleń, dawnej i współczesnej sztuki, jest warunkiem zachowania naszej narodowej tożsamości. Naród istnieje tak długo jak istnieje jego kultura. Współczesna cywilizacja ułatwia dostęp do kultury. Pozwala utrwalać znajomość własnej i pomaga w poznaniu kultur innych narodów i społeczeństw. Dlatego zawsze warto dzielić się swym dorobkiem i wzajemnie czerpać z dóbr kultury.
To jest idea tego znaku służby: poprzez kontakt z kulturą przyczyniać się do rozwoju intelektualnego i duchowego swoich społeczeństw, codziennie budować kulturę wokół siebie, utrwalać znajomość kultury narodowej, uczestniczyć w życiu kulturalnym i artystycznym, wzbogacić życie innych ludzi, pomagać im w estetycznym, pięknym kształtowaniu swojego otoczenia, rozwijać wrażliwość na piękno.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· organizując w drużynie, szczepie, hufcu, szkole spotkania ze sztuką;
· organizując bibliotekę drużyny, wieczory z książką, dyskusje poświęcone ciekawej lekturze;
· organizując wyprawy do kina, teatru, opery, filharmonii, spotkania z ludźmi sztuki i kultury;
· organizując harcerskie ogniska, kominki, wieczornice poetyckie, turnieje żywego słowa, konkury czytelnicze, festiwale piosenki, poezji, teatrów amatorskich, odczyty, harcerskie teatrzyki podwórkowe dla dzieci, poradnie językowe;
· przeprowadzając zwiad dotyczący krajobrazy kulturowego waszego regionu;
· organizując obozy etnograficzne, zbierając wytwory sztuki i kultury ludowej, zabytkowe narzędzia pracy i organizowanie ich wystaw, współpracując z muzeami;
· wydając pismo szkolne, organizując radiowęzeł, letnie kino, kiermasz książek, obrazów, płyt, etc.;
· prowadząc klub lub zespół artystyczny prezentujący swój dorobek w środowisku działania, upowszechniając kulturę i sztukę;
· dbając o estetykę otoczenia, organizując akcje porządkowe, etc.;
· organizując ognisko teatralne, plenery plastyczne dla dzieci ze szkół, w których działacie, zakończone wernisażem, wystawami;
· przeprowadzając wędrówki intelektualne śladami: filozofów, artystów, polityków, wybitnych postaci historycznych;
· organizując wędrówki tematyczne dotyczące strefy polityki, świata teatru, kina, etc.;
· próbując swoich pisarskich umiejętności, pisząc do pracy harcerskiej;
· tworząc wakacyjny objazdowy teatr uliczny;
· troszcząc się o sztukę ludową- zepchnięta na margines życia społecznego, egzystuje już tylko w małych wioskach, zbierając i opiekując się obiektami sztuki i kultury ludowej, zbierając i dokumentując zapomniane legendy, piosenki, zwyczaje i obrzędy.

ZNAK SŁUŻBY NAUCE

“Patrz szeroko, i nawet kiedy wydaję ci się, że patrzysz szeroko, wciąż patrz szerzej” - mawiał Robert Baden-Powell. We współczesnym świecie zachodzą szybkie zmiany. Są one skutkiem rozwoju naszej cywilizacji. Zmiany w środowisku naturalnym, postęp techniczny, przemiany ekonomiczne, społeczne, polityczne i kulturowe dotyczą wszystkich mieszkańców Ziemi. Są nieuniknione, wiążą się bowiem z każdą dziedziną życia człowieka i społeczeństwa. Globalizacja gospodarki, wyścig technologiczny, zmiany struktury społecznej, ewolucja postaw i systemów wartości, nowe modele zarządzania pogłębiają te procesy. Współczesna cywilizacja musi sobie poradzić z wieloma problemami: ekologicznym, energetycznym, demograficznym, społecznymi, gospodarczymi. Będzie się z nimi również borykało nasze pokolenie.
Jesteśmy odpowiedzialni z przyszłość naszej planety. To stanowimy jej najcenniejszy zasób. Od troski o nasz własny ROZWÓJ INTELEKTUALNY, od naszej wiedzy, umiejętności i wyobraźni zależeć będzie, czy w gwałtownie zmieniającym się otoczeniu, wobec wielości problemów, którym musimy sprostać, odpowiemy na wyzwanie przyszłości.
Taka właśnie jest idea starszoharcerskiej służby nauce: przygotować się do tego wyzwania, rozwijać się intelektualnie, pogłębiać swoją wiedzę, budować wyobraźnie ludzi, kreować twórcze postawy, dążyć do poszukiwania rozwiązań różnych problemów, z jakimi boryka się człowiek, pobudzać zainteresowanie nauką i nowinkami technicznymi, otwierać innym oczy na problemy współczesnego świata.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· organizując w drużynie, szkole, hufcu, domu kultury grupy samokształceniowe oferujące pomoc w nauce języków obcych, obsłudze komputera, zajęciach sprawiających wam trudność w szkle;
· pogłębiając swą wiedzę, poznając nowe lektury, dyskutując, spotykając się ze specjalistami z różnych dziedzin, uczestnicząc w olimpiadach wiedzy, organizując konkursy, turnieje;
· organizując harcerski klub naukowy, zajmując się różnymi dziedzinami nauki, szukając własnych rozwiązań problemów naszej małej planety. Są one zbyt poważne, aby zostawić je wyłącznie sztabom ekspertów;
· organizując harcerski klub techniczny, w którym podejmiecie próby tworzenia nowych wynalazków; dzięki temu będziecie poznawać nowoczesną technikę i śledzić postęp technologiczny;
· nawiązując kontakt z różnymi instytucjami naukowymi i technicznymi, organizując we współpracy z nimi harcerskie sesje naukowe, odczyty, dyskusje, wykonując na ich zlecenia różne prace badawcze;
· myśląc globalnie działajcie lokalnie, podejmując próbę lokalnego rozwiązania któregoś z globalnych problemów. Nawiążcie współpracę z władzami samorządowymi: wójtem, burmistrzem, radą gminy;
· organizując harcerskie obozu naukowe;
· organizując wędrówki tematyczne, dotyczące różnych zagadnień naukowych lub technicznych. Warto na przykład prześledzić szlak, jakim do waszych domów trafia energia. Zaznajomić się ze strukturą gospodarki i zatrudnienia w waszym regionie. Odwiedzić wyższe uczelnie, poznać procesy technologiczne w największej fabryce waszego miasta, etc.

ZNAK SŁUŻBY ZDROWIU

Robert Baden-Powell napisał kiedyś, że “życie skauta jest nieustanną wędrówką ku szczęściu”. Powinniśmy starać się żyć w taki sposób, aby sił i sprawności wystarczyło nam na cała życiową wędrówkę. Dlatego musimy umieć troszczyć się o ZDROWIE I KULTURĘ FIZYCZNĄ, unikać zagrożeń, które niesie ze sobą współczesna cywilizacja.
Dbałość o własne zdrowie to znajomość i przestrzeganie zasad higieny osobistej, jak również racjonalny tryb życia oraz rzetelna wiedza o możliwościach zapobiegania chorobom cywilizacyjnym. To także świadomy, mądry wybór pomiędzy szacunkiem dla własnego zdrowia, a uzależnieniem od nałogów: narkotyków, alkoholu, tytoniu. Przede wszystkim jednak to ruch, sport i troska o swoją sprawność fizyczną.
Cywilizacja niesie ze sobą przeróżne zagrożenie życia i zdrowia: wypadki przy pracy, nieszczęśliwe zdarzenia, katastrofy komunikacyjne. Musimy umieć im zapobiegać; bezwzględnie przestrzegać zasad bezpieczeństwa na ulicy, w pracy, podczas zabawy. Powinniśmy być przygotowani, aby w takich nadzwyczajnych sytuacjach udzielić pierwszej pomocy. Trzeba więc znać podstawy ratownictwa.
Taka jest idea tej starszoharcerskiej służby: uczyć, zachęcać i propagować troskę o własne zdrowie i przestrzegania higieny osobistej; zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, uprawiać różne dyscypliny sportu, dbać o swoją sprawność i kondycje fizyczną, upowszechniać znajomość zasad pierwszej pomocy.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· poznając etapy rozwoju psychologicznego młodego człowieka i warunki jego prawidłowego przebiegu;
· pokazując innym, na czym polega racjonalny tryb życia, jak zdrowa się odżywiać, jakie są przyczyny chorób cywilizacyjnych, jak radzić sobie ze stresem, etc.;
· zostając honorowy krwiodawcą;
· ucząc zuchy z zaprzyjaźnionej gromady lub dzieciaki z młodszej klasy w szkole zasad higieny osobistej;
· dowiadując się jaka była geneza wprowadzenia do Prawa Harcerskiego 10 punktu;
· organizując dla uczniów, kolegów spotkania dyskusyjne, na których spróbujecie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego młodzi ludzie sięgają po alkohol i narkotyki, jakie zagrożenia niesie ze sobą nikotynizm. Starajcie pokazać społeczne skutki tych zjawisk (choroby społeczne, rozbite rodziny, przestępczość młodocianych, etc.);
· organizując w swojej szkole akcje upowszechniania wiedzy o niebezpieczeństwach, jakie niosą ze sobą nałogi. Pomyślcie o sposobach ich zwalczania. Pokażcie, jakie instytucje i organizacje na waszym terenie mogą pomóc młodym ludziom w walce z uzależnieniem (Kluby Anonimowych Alkoholików, inne). Zaproście do pomocy specjalistów z tych instytucji;
· organizując w swym środowisku imprezy sportowe, hufcową lub osiedlową olimpiadę sportową, propagując nowe dyscypliny sportu;
· pracując jako wolontariusze w pogotowiu ratunkowym, Domach Spokojnej Starości, ośrodkach pomocy społecznej;
· zdobywając Odznakę Ratownika Medycznego ZHP;
· pełniąc na obozie, rajdzie, biwaku, zlocie służbę medyczną;
· dbając o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa podczas wszystkich zajęć harcerskich;
· zdobywając uprawnienia młodego ratownika WOPR;
· organizując w szczepie, hufcu, szkole kurs pierwszej pomocy;
· wykonując wspólnie ze specjalistą z Obrony Cywilnej mapę zagrożeń chemicznych, ekologicznych, komunikacyjnych i innych waszego regionu;
· pomagając w zapewnieniu dzieciom bezpiecznej drogi do szkoły.

ZNAK SŁUŻBY GOSPODARCE

Polska znajduje się w trakcie znacznych przemian ekonomicznych i społecznych. Przyszłość naszego kraju i społeczeństwa zależy od tego, czy uda nam się stworzyć zdrową, opartą na zasadach rynkowych, silną gospodarkę. Należałoby kształtować takie postawy i umiejętności, które w przyszłości każdemu z nas zapewnią SAMODZIELNOŚĆ EKONOMICZNĄ – zaradność, odpowiedzialność za samego siebie, sztukę właściwego gospodarowania. Jako harcerze starsi powinniśmy próbować osiągać indywidualnie pewien poziom życiowej niezależności, zacząć zarabiać pieniądze na swoje potrzeby.
Samodzielność ekonomiczna ma także ogromne znaczenie dla drużyn, szczepów, hufców, harcerskich komend. Musimy więc efektywnie rozwijać gospodarkę finansową kwatermistrzowską w swoim środowisku harcerskim.
Oto idea starszoharcerskiej służby gospodarce: dołożyć swoją cegiełkę do tworzenia silnej polskiej gospodarki. Przez upowszechnienie wiedzy ekonomicznej i rozwijanie umiejętności efektywnego gospodarowania należy dążyć do zmiany postaw społecznych, oszczędności materiałów i energii, sprawnego zarządzania, maksymalnego wykorzystania zasobów, samemu przy tym osiągając samodzielność ekonomiczną.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· prowadząc efektywną gospodarkę kwatermistrzowską, majątkową, finansową w swoim środowisku harcerskim – drużynie, szczepie, hufcu;
· organizując akcje zarobkowe, systematyczne przeglądy, naprawy i kompletowanie sprzętu obozowego, zabiegając o pozyskanie harcówki, magazynu na sprzęt drużyny, etc.;
· upowszechniając wiedzę o efektywnym gospodarowaniu majątkiem i działalności gospodarczej;
· przeciwdziałając marnotrawstwu, opiekując się własnością społeczną, chroniąc ją przed zniszczeniem, czuwając nad jej właściwym użytkowaniem, naprawiając, a także wskazując niszczenia lub akty wandalizmu odpowiednim instytucją;
· łącząc letnią wędrówkę z formą zarobkowania (np. zbieranie owoców, praca przy żniwach;
· określając indywidualnie swoje “programy rozwoju” na przyszłość- jaki wybieracie zawód, jaką szkołę lub uczelnię powinniście ukończyć, jakie zaliczyć kursy specjalistyczne, jak chcecie w przyszłości utrzymać rodzinę;
· organizując wędrówkę tematyczną dotyczącą systemu finansowego, dowiadując się, jak pracują banki, giełda, biura maklerskie, urzędy podatkowe;
· popularyzując w drużynie, hufcu, szkole wiedzę o nowoczesnych formach oszczędzania pieniędzy;
· stwarzając w swoim środowisku lokalnym bezrobotnym harcerzom starszym i instruktorom możliwość znalezienia pracy.

ZNAK SŁUŻBY DZIECKU

Harcerstwo jest szkołą życia – ścieżką, po której dziecko, a potem nastoletni człowiek, dzięki pracy nad sobą, wstępuje stopniowo w dorosłość. W harcerskiej tradycji najbardziej naturalną służbą zawsze była ta związana z młodszymi, z troską o ich wychowanie. “Takie będą nasze Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie…” Od tego, jak dzisiaj wychowujemy, jakie wzorce i postawy przekazujemy młodym, zależy przyszłość naszego kraju. Służba dziecku to przede wszystkim troska o wychowanie młodego pokolenia – patrzcie, jak wiele jest tu wciąż do zrobienia!
Służba dziecku to również zabieganie o tych najmłodszych, którzy potrzebują pomocy. Dziecko jest bezbronne, narażone na krzywdę, ból, brak miłości, niezrozumienie i beztroskę dorosłych. Często poznaje świat z perspektywy rozbitej rodziny, sierocej samotności, długotrwałej choroby, kalectwa. Ile takich dzieci żyje obok was, w waszej LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI – w sąsiedztwie, na tej samej ulicy, na osiedlu? Obok tych dzieci nie można przechodzić obojętnie. Musimy dostrzegać ich problemy, nawiązywać bezpośredni kontakt. Musimy znać prawa dziecka, wiedzieć, jak umiejętnie i skutecznie można takim dzieciom pomagać.
Dziecko ma własne poczucie godności, pragnienia, marzenia i … zmartwienia.
W miarę możliwości należy wspomagać wychowanie najmłodszych. Umiejętnie dostrzegać potrzeby i umieć zrozumieć problemy dzieci. Wiedzieć, jak skutecznie interweniować tam, gdzie dziecku dzieje się krzywda lub niezbędna jest pomoc – oto idea starszoharcerskiej służby dziecku.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę i zdobyć znak można na przykład:
· poznając prawa dziecka (Międzynarodową Konwencje Praw Dziecka, Kodeks Rodzinny i opiekuńczy, regulamin uczniowski w szkole, etc.);
· włączając się w pracę samorządów szkolnych oraz będąc rzecznikiem spraw młodych ludzi we władzach samorządowych, np. komisji do spraw dzieci i młodzieży w Radzie Gminy;
· dowiadując się, jakie instytucje mogą na waszym terenie pomóc dzieciom w trudnej sytuacji bądź podając interwencję w wypadku łamania praw dziecka. Można zwrócić się do wychowawców klas, pedagogów szkolnych, dyrekcji szkół, rzeczników spraw dziecka, Poradni Pedagogiczno- Psychologicznych, Policyjnych Izb Dziecka, komisji do spraw dzieci i młodzieży w Radzie Gminy, Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej, Państwowych Komitetów Pomocy Społecznej, organizacji charytatywnych, etc.;
· potrafiąc ocenić sytuację dziecka, któremu chcecie udzielić pomocy: warunki rodzinne, materialne, potrzeby;
· podejmując interwencję w odpowiedniej instytucji w przypadku stwierdzenia praw dziecka;
· podejmując próbę pomocy dzieciom w trudnej sytuacji materialnej, np. pozyskując dla nich przybory szkolne, ubranie, organizując kolonie;
· poznając uwarunkowania i etapy rozwoju psychofizycznego dziecka;
· podejmując różnorodne zadania na rzecz dzieci z waszego otoczenia, ze szkoły, osiedla, etc.- budując dla nich bezpieczny plac zabaw, organizując wycieczki, wakacyjne zielone przedszkole, zastępy Nieobozowej Akcji Letniej lub Zimowej, pomagając w nauce, etc.;
· współpracując ze szpitalami dziecięcymi, organizując czas dzieciom przewlekle chorym;
· organizując bądź wspierając pracę w gromad zuchowych i drużyn harcerskich, drużyn Nieprzetartego Szlaku;
· organizując w swoim środowisku akcje związane z międzynarodowymi i ogólnopolskimi działaniami na rzecz pomocy dzieciom; coroczna Akcja “Grosik” z okazji Dnia Myśli Braterskiej, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i inne;
· organizując gromady zuchowe i zastępy podwórkowe w środowiskach zaniedbanych wychowawczo, upośledzonych społecznie;
· organizując tzw. Patrole “Pomocnej Dłoni” do szkół, żłobków, przedszkoli i domów dziecka w celu naprawienia zabawek, pomocy szkolnych, uporządkowania bądź wykonania urządzeń na placach zabaw;
· współpracując z pogotowiem opiekuńczym, ogniskami Towarzystwa Przyjaciół Dzieci;
· podejmując stałą (!!!) współpracę z domem dziecka;
· organizując świetlice środowiskowe, w których zapewnicie dzieciom opiekę, pomoc w odrabianiu lekcji, etc.;
· organizując kampanię rozpowszechniającą Konwencję Praw Dziecka.

ZNAK SŁUŻBY PAMIĘCI

Od swojego zarania ruch harcerski w Polsce, w sposób szczególny, akcentował przywiązanie do narodowych dziejów tradycji, odnajdując w bogatej, a zarazem dramatycznej często przeszłości, wzorce do naśladowania i drogowskazy do wędrówki przez życie. Historia -narodowa, skarbnica wiedzy o ludziach, ich dokonaniach i ideach, o umiłowaniu Ojczyzny – towarzyszyła kolejnym harcerskim pokoleniom. Skutecznie uczyła, jak należy bronić wolności i niepodległości w czasach wojen i jak budować życie naszego kraju i społeczeństwa w czasie pokoju.
Potrzebę rozumienia dziejów i wyciągania aktualnych wniosków dostrzegamy, obserwując wydarzenia współcześnie rozgrywające się na naszych oczach w Europie i na świecie. Pamięć “historyczna” jest niezbędna, aby się przygotować do pełnego i świadomego uczestnictwa w życiu społecznym. Musimy zachować pamięć o dziejach naszej rodziny, swojej LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI i całego narodu. Każde ludzkie pokolenie staje się dłużnikiem swoich przodków i właśnie przez tych, którzy wstąpili już w “czas przeszły” i stali się częścią historii - także dłużnikiem jej samej. “Z książki można powyrywać kartki, a groby zostają”. Na listopadowych cmentarzach też można uczyć się historii … O ileż łatwiej pojąc wówczas prawdę o “narodach, które tracą PAMIĘĆ – tracą ŻYCIE”. Taka oto jest idea tego znaku starszoharcerskiej służby – zachować pamięć!

Idei tej służby można nadać wymierny kształt i zdobyć jej znak poprzez:
· aktywne uczestnictwo w realizacji programu ZHP “Moje Ojczyzny”, w tym dokumentowanie ważniejszych wydarzeń z życia waszej społeczności, prowadzenie harcerskiej kroniki końca wieku;
· objęcie stałą opieką lokalnych miejsc pamięci narodowej;
· opiekę nad grobami zmarłych instruktorów harcerskich, nauczycieli z waszego środowiska;
· zorganizowanie zwiadu historycznego, mającego na celu odnalezienie miejsc pobojowisk, śladów umocnień, zapomnianych mogił z okresu powstań narodowych, I i II wojny światowej;
· nawiązanie kontaktu z ludźmi, którzy uczestniczyli w walkach o niepodległość i pracowali w latach pokoju, zbieranie ich wspomnień;
· katalogowanie miejsc pamięci narodowej: cmentarzy, tablic pamięci, miejsc martyrologii, obiektów historycznych;
· zorganizowanie zwiadu dotyczącego stanu zabytków architektury, zainteresowanie wynikami waszego zwiadu lokalnej prasy, radia, telewizji;
· podjęcie interwencji u odpowiednich władz w przypadku niszczenia obiektów historycznych;
· popularyzację wiedzy historycznej, organizowanie konkursów wiedzy historycznej, organizowanie klubów miłośników historii;
· podjęci współpracy z muzeami, izbami tradycji, poznanie sposobów inwentaryzowania materiałów historycznych;
· dokumentowanie historii harcerstwa, zabezpieczenia kranik, wydawnictw, fotografii, sztandarów, proporców, informowanie o takich działaniach i nawiązywanie współpracy z chorągwianymi komisjami historycznymi;
· odwiedziny w pracowni konserwacji zabytków, zapoznanie się ze sposobami zabezpieczania zabytków;
· odwiedzenie i pomoc samotnym, starym, często chorym instruktorom naszego Związku.

ZNAK SŁUŻBY WSPÓLNOCIE LOKALNEJ

Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi – dom, ulice, osiedle, miasto… Każdy jest też cząstką określonej wspólnoty – rodziny, zastępu, drużyny, klasy, szkoły, mieszkańców tego samego domu, ulicy, osiedla, gminy… Czy czujecie się odpowiedzialni za swoje miejsce na Ziemi? Czy czujecie się z nim związani? Co wiecie o życiu swojej SPOŁECZNOŚCI LOKALNEJ?
“Starajcie się zostawić świat trochę lepszym niż ten, któryście zastali…” – takie zadanie postawił skautkom całego świata założyciel skautingu Robert Baden-Powell. Jeśli na miarę swych możliwości chcecie tego dokonać, musicie być blisko życia swojej wspólnoty. Popatrzcie wokół siebie. Sami najlepiej możecie dostrzec sprawy dla was i dla niej najważniejsze. Stawiajcie pytania i szukajcie odpowiedzi – co wspólnie możemy zrobić dla swego miejsca na Ziemi? Dowiedzcie się, jak zarządza się naszym osiedlem, wsią, gminą? Znajdźcie sposób, w jaki młodzi ludzie w gminie, korzystają z zasad demokracji, mogą skutecznie wpływać na te ważne sprawy.
Taka jest idea znaku tej starszoharcerskiej służby: próbować ulepszać świat, zaczynając od siebie, własnego otoczenia, miejsca zamieszkania i społeczności lokalnej. Trzeba starać się poznać jej życie, nauczyć się odpowiedzialności za swoją wspólnotę, być rzecznikiem jej ważnych spraw, podając na jej rzecz skuteczne działanie.

Realizując tę służbę i zdobyć jej znak można na przykład:
· zaczynając uczyć się demokracji od stworzenia konstytucji własnej drużyny;
· uczestnicząc w pracach samorządu szkolnego;
· poznając zasady działania władz i instytucji samorządowych, spotykając się z radnym, posłem, uczestnicząc w posiedzeniu rady osiedla, rady gminy lub miasta;
· odkrywając historię swojego domu, ulicy, osiedla, miasta;
· organizując zwiad społeczny, zapoznając się z najważniejszymi dziedzinami życia swojej społeczności: strukturą gospodarki i zatrudnienia, problemami mieszkańców, sytuacją społeczną, krajobrazem kulturowy, tradycjami, etc.;
· poznając problemy i sprawy istotne dla tej społeczności, odpowiadając sobie na pytanie, co chcielibyście zmienić i ulepszyć w swoim życiu, otoczeniu i w życiu członków waszej wspólnoty lokalnej;
· będąc rzecznikiem ważnych spraw w kontaktach z władzami samorządowymi;
· dowiadując się w jaki sposób młodzi ludzie mogą wpływać na ważne problemy swojej lokalnej społeczności, na przykład organizując zbiórkę, na którą zaprosicie członków komisji do spraw dzieci i młodzieży Rady Gminy;
· organizując zbiórkę, na której poznacie Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej, dowiecie się, jakie macie prawa i powinności obywatelskie;
· uczestnicząc w ważnych wydarzeniach z życia osiedla, gminy, miasta;
· przygotowując się do czynnego udziały w wyborach samorządowych;
· szukając w waszym osiedlu, mieście, gminie, pola działania dla młodych ludzi, czegoś, co wyzwoli ich aktywność.

ZNAK SŁUŻBY PRZYRODZIE

Współczesna cywilizacja zrobiła już wiele, aby zdegradować życie na Ziemi. Każdego dnia zatruwamy i zaśmiecamy środowisko naturalne. Każdego dnia giną kolejne gatunki fauny i flory. Jak będziemy żyć na betonowej pustyni, wśród kikutów wymarłego lasu, dymiących kominów, zatrutych mórz, jezior i rzek?
Przyroda to świat naszych harców. Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać. Wśród przyrody przeżywamy harcerską przygodę. W naturze szukamy równowagi ducha. Mamy świadomość, że jesteśmy jej cząstką. EKOLOGIA jest naszym sposobem na życie.
Ludzki brak wyobraźni, beztroska, bezmyślność, nieświadomość skautów swego działania są winne tragedii środowiska naturalnego. Zacznijmy chronić przyrodę od zmiany naszych postaw i nawyków, od stosowania zasad ekologii w codziennym życiu i harcerskim działaniu. Zawsze i wszędzie, wykorzystując swoje możliwości, brońmy przyrody, przeciwstawiając się jej niszczeniu. Poszerzajmy swoją wiedze, aby skutecznie to robić. Pomóżmy ratować Ziemię – oto idea tego znaku starszoharcerskiej służby.

Wypełniać tę starszoharcerską służbę można na przykład:
· organizując stałą opiekę nad wybranym obszarem leśnym, parkiem miejskim, pomnikiem przyrody, jeziorem, stawem, rzeką, organizując opiekę nad zwierzętami;
· nawiązując współpracę z dyrekcją Parku Narodowego i wykonując zlecone przez nią prace, podejmując się organizacji patroli przeciwpożarowych i porządkowych, etc.;
· nawiązując współpracę z lokalną prasą, radiem, telewizją, wspólnie przyczyniając się do usuwania zagrożeń w waszym regionie;
· nawiązując współpracę z leśnictwem, nadleśnictwem, administracyjną jednostką ochrony środowiska i wykonując zlecone przez nią prace;
· upowszechniając w swojej gminie, mieście, ideę segregacji śmieci i będąc rzecznikiem tej sprawy w kontaktach z lokalnymi władzami;
· przeprowadzając kampanię na rzecz ekologicznych środków czystości;
· organizując w waszym mieście obchody Międzynarodowego Dnia Wody (23 marca) lub Międzynarodowego Dnia Ziemi (24 kwietnia);
· organizując w hufcu akcję “Sprzątania Świata”;
· podejmując zadania “Gry w zielone”;
· likwidując dzikie wysypiska śmieci;
· przeprowadzając w hufcu kursy ekologicznego obozowiska;
· organizując “ekologiczny biwak”, na których będziecie pokazywać, jak współżyć z przyrodą, nie degradując jej;
· organizując “ekologiczne” stanice, pola namiotowe, campingi, hoteliki obozowe;
· organizując społeczne akcje protestacyjne przeciwko tych, którzy lekceważą sprawy ochrony przyrody i zanieczyszczają środowisko;
· organizując kluby ekologiczne, koła Ligi Ochrony Przyrody, patrole ochrony przyrody, straż przyrody;
· przeprowadzając mikrokursy przyrodoznawstwa;
· organizując obozy naukowe poświęcone sprawom ochrony środowiska;
· sporządzając raporty o stanie zagrożeń ekologicznych waszego regionu i przedstawiając je odpowiednim władzom, nawiązując kontakty z instytucjami badawczymi, klubami ekologicznymi.
[/b]